<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[INNPoland.pl - BLOCKCHAIN]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii BLOCKCHAIN w INNPoland.pl]]></description>
		<link>https://innpoland.pl/c/246,blockchain</link>
				<generator>innpoland.pl</generator>
		<atom:link href="https://innpoland.pl/rss/kategoria,246,blockchain" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/186949,rynek-kryptowalut-trzesie-sie-w-posadach-inwestorzy-traca-miliardy-dolarow</guid><link>https://innpoland.pl/186949,rynek-kryptowalut-trzesie-sie-w-posadach-inwestorzy-traca-miliardy-dolarow</link><pubDate>Mon, 14 Nov 2022 16:07:58 +0100</pubDate><title>Rynek kryptowalut trzęsie się w posadach. Inwestorzy tracą miliardy dolarów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/b11ad359cf3ec38d9fbaac3aa7da3410,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Upadek trzeciej co do wielkości giełdy kryptowalut na świecie ciągnie cały ten rynek w dół. Zaufanie do kryptowalut leci na łeb na szyję, ceny walorów spadają. Inwestorzy stracili już miliardy dolarów. Czy to koniec rynku kryptowalut?

Upadek giełdy kryptowalut FTX jest wstrząsem dla tej branży
Na wartości tracą inne kryptowaluty, w tym bitcoin
Twórca FTX Sam Bankman-Fried miał 15 miliardów dolarów, zostało mu ok. 990 mln dol.
Inwestorzy powoli zaczynają się odwracać od kryptowalut

FTX jest (lub było) trzecią co do wielkości giełdą kryptowalut na świecie. Założył ją Sam Bankman-Fried. Jeszcze kilka dni temu był miliarderem, teraz jego majątek skurczył się z 15 miliardów dolarów do zaledwie 990 milionów. Na dodatek służby skarbowe badają sprawę upadku jego giełdy i kradzieży, do której na niej doszło.
Cała sprawa jest trzęsieniem ziemi na rynku kryptowalut. Zaczęło się niewinnie. Konkurencyjna giełda – Binance – postanowiła przejąć FTX i zaznajomiła się z jej sytuacją finansową. Należący do Binance portal CoinDesk ujawnił, że sytuacja FTX jest wysoce nieciekawa.
Okazało się, że majątek Alameda Research (siostrzana firma FTX, również należąca do Sama Bankman-Frieda) składa się głównie z tokenów FTT, emitowanych przez FTX. Czyli cały majątek miliardera składał się z wymyślonej przez niego waluty i nie miał pokrycia w innych aktywach. To zrodziło obawy inwestorów o środki zgromadzone na FTX.
Logicznym krokiem było więc wycofywanie się inwestorów z FTT. Zrobiła to również giełda Binance, która miała ulokowanych w FTT pół miliarda dolarów. Waluta Bankmana-Frieda zjechała z 26 do 2 dolarów, a on sam ustąpił ze stanowiska.
Kradzież z zewnątrz czy wewnątrz?
Jednocześnie okazało się, że z FTX w tajemniczy sposób zniknęły aktywa o wartości prawie pół miliarda dolarów. Giełda tłumaczy, że ktoś je po prostu ukradł. FTX złożyła też wniosek o bankructwo i rozpoczęła procedurę upadłościową. Wszyscy ci, którzy mieli tokeny FTT mogą latami czekać na jakiekolwiek pieniądze. Wszystko zależy od decyzji sądów i tempa ich działania.
FTX potwierdził w sobotę, że ktoś miał nieautoryzowany dostęp do giełdy, kilka godzin po tym, jak firma złożyła wniosek o ochronę przed upadłością. W mediach społecznościowych wywiązała się debata na temat tego, czy giełda została zhakowana, czy ktoś z firmy ukradł fundusze – możliwość, której analitycy kryptowalut nie mogli wykluczyć.

Nie wiadomo dokładnie, ile pieniędzy zniknęło, ale firma analityczna Elliptic oszacowała stratę na 477 milionów dolarów. Nowy dyrektor generalny FTX, John Ray III, powiedział, że wyłącza możliwość handlu lub wypłacania środków i podejmuje kroki w celu zabezpieczenia aktywów klientów.
Jeszcze przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości i brakiem funduszy, Departament Sprawiedliwości USA oraz Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zaczęły badać FTX w celu ustalenia, czy popełniono jakąkolwiek działalność przestępczą lub przestępstwa związane z papierami wartościowymi.

Warto zauważyć, że Sam Bankman-Fried na początku tego roku został okrzyknięty zbawicielem branży, bo pomógł wesprzeć szereg firm kryptowalutowych, które popadły w kłopoty finansowe. Jego majątek niedawno został oszacowany na 23 miliardy dolarów, Bankman-Fried był hojnym darczyńcą na rzecz Demokratów – choć pieniądze dawał też Republikanom. Dotował też działalność charytatywną i sport. Przeznaczał na to setki milionów dolarów.
Założona przez Sama Bankmana-Frieda giełda FTX wyceniana była na 32 miliardy dolarów. Teraz stała się bezwartościowa.
Krach w kryptowalutach
Upadek FTX ciągnie na dół resztę branży. Kurs bitcoina, najbardziej znanej kryptowaluty świata, spadł z ok. 21 do 16 tysięcy dolarów. Analitycy przewidują, że zjedzie nawet do 10 tysięcy dolarów.
Tracą też inne kryptowaluty, nie od dziś zresztą. Upadek FTX może być kroplą, która przeleje czarę goryczy. W tym roku w świecie kryptowalut było już kilka poważnych afer, które skutecznie odstraszają inwestorów od takich aktywów.
Co więcej – od FTX uciekają też firmy współpracujące. Umowę z giełdą zerwała VISA, która miała oferować dostęp do kryptowalut przez swoje karty płatnicze. Logo FTX znika z bolidów Mercedesa w Formule 1. Kluby sportowe Miami Heat i Miami-Dade County postanowiły zakończyć współpracę z FTX i zmienić nazwę areny drużyny.
Kto zostanie bez pieniędzy?
Na inwestycjach w FTX i FTT straciły zarówno potężne fundusze, jak i indywidualni inwestorzy, a nawet fundusze emerytalne. Słynny fundusz Sequoia Capital wtopił w FTX 213,5 mln dolarów. Już uznał, że te środki mają obecnie zerową wartość. W FTX inwestowały też BlackRock i SoftBank. Na liście stratnych są też fundusze emerytalne z Kanady i Japonii.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/b11ad359cf3ec38d9fbaac3aa7da3410,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/b11ad359cf3ec38d9fbaac3aa7da3410,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sam Bankman-Fried stracił miliardy dolarów. Inwestorzy, którzy uwierzyli w jego wizję - również</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/180553,bill-gates-o-kryptowalutach-i-nft</guid><link>https://innpoland.pl/180553,bill-gates-o-kryptowalutach-i-nft</link><pubDate>Thu, 16 Jun 2022 13:23:23 +0200</pubDate><title>Bill Gates mówi &quot;nie&quot; kryptowalutom i NFT. Inwestorzy szukają &quot;większego głupca&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/89ff03d3277605990b1d7ddf1ee58508,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bill Gates nie wierzy, że kryptowaluty i NFT są cokolwiek warte. Miliarder podkreślił ostatnio, że tego typu wytwory są oszustwem, opartym na "teorii większego głupca". Gates jest znanym przeciwnikiem walut cyfrowych i niewymienialnych tokenów.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Bill Gates o kryptowalutach i NFT
Bill Gates był gościem wydarzenia TechCrunch w Berkeley w Kalifornii. Na spotkaniu dotyczącym klimatu miliarder w ostrych słowach odniósł się do rynku kryptowalut i NFT, nazywając tokeny oszustwa "oparte na teorii większego głupca"
– To oczywiste, że drogie wizerunki przedstawiające małpy znacząco poprawią sytuacje na świecie – zażartował podczas wywiadu Gates, mówiąc o serii NFT Bored Ape Yacht Club.

                    
                        
                    
                – Jestem przyzwyczajony do aktywów takich jak farma, która wytwarza jedzenie, albo firma, która dostarcza określony produkt. Aktywa takie jak [NFT] w całości opierają swoją wartość na "teorii większego głupca". Zakładają, że ktoś zapłaci za to więcej niż ja. Poza tym anonimowość pozwala na unikanie podatków, czy przestrzegania prawa, np. opłacanie porwań lub kradzieże – rozwinął miliarder.
Kurs kryptowalut spada
Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, po piątkowym ogłoszeniu odczytu inflacji w USA mocno pogorszyły się nastroje na rynku kryptowalut. Wyceny wszystkich tokenów spadają, co widać po największych walutach jak Bitcoin (-12 proc.) i Ether (-20 proc.). 
W poniedziałek na rynkach azjatyckich  Bitcoin był w najniższym punkcie od 18 miesięcy. Wycena waluty 23 981 dolarów (-12 proc.), stanowiła niż ostatnio widziany w grudniu 2020 roku. Inne kryptowaluty także mocno spadły – pisze Bloomberg.
Podobnie spadał też Ether. O północy w poniedziałek czasu polskiego token wart był 1 432 dolarów. O 10:00 było to już 1 235 dolarów, o 11:10 spadł do 1 183 dolara po czym wspiął się i około 15:40 pozostaje na poziomie 1 239 dol. Token spadł już o ok. 20 proc., do najniższego poziomu od stycznia 2021 r.
Altcoiny także znacznie ucierpiały. Avalanche także spadł o ok 20 proc., Solana o ok. 19 proc. a Dogecoin – o 20 proc.
Sytuacji nie poprawia wybuch informacji o Celsius Network. W poniedziałek rano jedna z największych firm pożyczkowych kryptowalut wstrzymała wypłaty, swapy i transfery środków, co dla rynku było znakiem możliwej niewypłacalności.

Token wybijany przez Celsius – CEL – stracił około połowę wartości po informacji, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Celsius oferował ok. 30 proc. stopy zwrotu na inwestycji w jeden tydzień.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/89ff03d3277605990b1d7ddf1ee58508,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/89ff03d3277605990b1d7ddf1ee58508,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bill Gates nie ufa kryptowalutom i NFT</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/180436,kryptowaluty-bitcoin-i-ether-ze-stratami</guid><link>https://innpoland.pl/180436,kryptowaluty-bitcoin-i-ether-ze-stratami</link><pubDate>Mon, 13 Jun 2022 16:10:47 +0200</pubDate><title>Czarny poniedziałek dla kryptowalut. Bitcoin i Ether ostro w dół</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/d7a26e35b3965bdc33de7b88663507c1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wyceny wszystkich kryptowalut spadają, co widać też po największych tokenach jak Bitcoin (-12 proc.) i Ether (-20 proc.). W ciężkiej sytuacji są też altcoiny - takie jak Dogecoin. Początkowo problemem był odczyt danych inflacji z USA, a teraz dołączyła do tego panika związana z wstrzymaniem transakcji przez firmę Celsius, zajmującą się pożyczkami krypto.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Kurs kryptowalut spada
Na rynkach azjatyckich Bitcoin jest w najniższym punkcie od 18 miesięcy. Wycena waluty to 23 981 dolarów (-12 proc.), co stanowi niż ostatnio widziany w grudniu 2020 roku. Inne kryptowaluty także mocno spadły – pisze Bloomberg.
Podobnie spada też Ether. O północy w poniedziałek czasu polskiego token wart był 1 432 dolarów. O 10:00 było to już 1 235 dolarów, o 11:10 spadł do 1 183 dolara po czym wspiął się i około 15:40 pozostaje na poziomie 1 239 dol. Token spadł już o ok. 20 proc., do najniższego poziomu od stycznia 2021 r.
Altcoiny także znacznie ucierpiały. Avalanche także spadł o ok 20 proc., Solana o ok. 19 proc. a Dogecoin – o 20 proc.
– Jeśli Ether nadal będzie krwawić do poziomu 1 200 dolarów za token, oznaczać to będzie jeszcze gorszą sytuację altcoinów – mówi Antoni Trenchev, współzałożyciel firmy pożyczek kryptowalut Nexo.
Agencja wskazała, że całkowita  kapitalizacji rynku kryptowalut wynosiła 3 biliony dol. jeszcze w listopadzie. W poniedziałek wszystkie kryptowaluty są zaś warte 1,02 biliona dolarów.
– Kryptowaluty pozostają na łasce Fed i utknęły w tańcu z giełdą i innymi ryzykownymi aktywami. Obecne prognozy ceny bitcoina oscylują wokół kilkunastu tysięcy dolarów za token, a niektóre wskazują nawet na cenę rzędu kilku tysięcy dolarów – wymienia Trenchev.
Sytuacji nie poprawia wybuch informacji o Celsius Network. W poniedziałek rano jedna z największych firm pożyczkowych kryptowalut wstrzymała wypłaty, swapy i transfery środków, co dla rynku było znakiem możliwej niewypłacalności.

                    
                        
                    
                Token wybijany przez Celsius – CEL – stracił około połowę wartości po informacji, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Celsius oferował ok. 30 proc. stopy zwrotu na inwestycji w jeden tydzień. Bloomberg wspomina zaś, że rynek tzw. decentralizowanych finansów nadal wiąże się z dużym ryzykiem i nie jest uregulowany prawnie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/d7a26e35b3965bdc33de7b88663507c1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/d7a26e35b3965bdc33de7b88663507c1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kurs kryptowalut BTC, ETH i innych pikuje w poniedziałek</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/179800,bitcoin-nie-upadnie-a-nft-czekaja-wielkie-porzadki</guid><link>https://innpoland.pl/179800,bitcoin-nie-upadnie-a-nft-czekaja-wielkie-porzadki</link><pubDate>Fri, 27 May 2022 15:28:06 +0200</pubDate><title>Bitcoin nie upadnie, a NFT czekają wielkie porządki. &quot;Ten świat to Dziki Zachód&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/fc17712f0210ce436c08d4a546e464e5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kryzys na rynku blockchainowym wystraszył tych, którzy mają o nim nikłe pojęcie. Znawcy tematu zachowują zimną krew i wyczekują lepszych czasów. Nie czekają jednak z założonymi rękami.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Krach Luny to nie kryptogedon a wyprzedaż
Na początku maja br. nastąpiło zatrzęsienie na rynku blockchainowym, określanym przez media wręcz histerycznie jako kryptogedon. Co takiego się stało? Spadła wycena najpopularniejszej kryptowaluty bitcoin - do poniżej 26 tys. dolarów. To duży spadek zważywszy na to, iż jeszcze w grudniu ub.r. bitcoin kosztował 57 tys. dolarów, a kilka miesięcy wcześniej nawet 66 tys. dolarów. Wystarczyło to jednak, aby wystraszyć niektórych inwestorów i szumnie ogłosić „upadek kryptowalut”. 
Faktem natomiast jest, że upadła jedna kryptowaluta - i to wcale nie bitcoin a Luna (Terra). Co więcej, eksperci od tego rynku nie są tym zdziwieni, a wręcz wskazują, że można było się tego spodziewać. - Obecne przeceny na rynku kryptowalut wynikają z załamania się projektu Luna, który oferował analog cyfrowego dolara. W praktyce wyglądało to tak, że jeśli ktoś sprzedawał bitcoiny, lecz nie chciał wypłacać pieniędzy w złotówkach, mógł kupić odpowiednik cyfrowego dolara. Niestety w przypadku Luny okazało się, że nie ma ona pokrycia, przed czym ostrzegałem już w 2018 roku, że takie rzeczy są możliwe - komentuje Michał Grzybkowski, założyciel i executive VP technology w Beyond.pl, firmie zajmującej się przetwarzaniem danych oraz współautor książki o kryptowalutach.
Jak wskazuje Grzybkowski, sprawni obserwatorzy rynku kryptowalut mogli „wyczytać między wierszami”, że była możliwość ataku ekonomicznego na ten projekt. - I ten atak ekonomiczny w połączeniu z niewydolnością techniczną pociągnął cały rynek - mówi szef Beyond.pl. Jego zdaniem przypadek upadku Luny paradoksalnie jest uzdrawiający. 
- Pocieszające jest to, że projekt Luna załamał się relatywnie wcześnie generując relatywnie małe straty. A z kolei następująca zaraz po tym ogromna wyprzedaż ponad 80 tysięcy bitcoinów (!) przez sam projekt Luna Foundation, który starał się bronić swojego kursu - i to w błyskawicznym czasie około 10h - nie spowodowała spadku kursu tej kryptowaluty o 80-85 proc, jak to wcześniej już bywało. Obecny spadek nie jest więc bardzo duży. Kurs bitcoina obronił się na poziomie około 30 tys. dol. Krach na Lunie porównywalny jest przez wielu ekspertów od upadku banku Lehman Brothers na tradycyjnym rynku finansowym - mówi Michał Grzybkowski. 
Zachowanie osób, które masowo zaczęły wyprzedawać kryptowaluty w obawie przed spadkiem ich wartości, przeczy zasadom rynku. 
I dodaje: - Pamiętajmy, że każda transakcja na rynku kapitałowym czy kryptowalutowym, który jest jego elementem, jest transakcją, na którą zgodziły się dwie strony. Ktoś chciał sprzedać po tej cenie i kupić po niej, nikt nikogo do niczego nie zmusił  - zaznacza Grzybkowski. 
Według Glauco Molnari, eksperta rynku kryptowalut w Platon Life, wprawdzie sytuacja na rynku kryptowalut jest trudna, ale da się ją opanować. 
"Kryptowaluty nadal mogą być cennym aktywem – pod warunkiem, że inwestujemy ostrożnie, z rozmysłem, konsekwentnie trzymają się planu i traktując spadek cen jako wyprzedaż a nie załamanie czy krach" - uważa cytowany w komunikacie prasowym Molnari. 
Świat wstrzymał oddech, ale nie rezygnuje z NFT
Kryzys na rynku kryptowalut zbiegł się z ogłoszeniem kryzysu niewymienialnych tokenów NFT, które są częścią świata blockchainowego (NFT jest cyfrowym aktem własności zapisanym na blockchainie), a który był fenomenem 2021 roku. Informację o tym, że nastąpił drastyczny spadek sprzedaży NFT, podał na początku maja amerykański dziennik „The Wall Street Journal”, który w oparciu o dane z serwisu Nonfungible.com policzył, że sprzedaż NFT od września ub.r. spadła z poziomu 225 tys. sztuk, do 19 tys., co oznacza spadek zainteresowania niewymienialnymi tokenami aż o 92 proc. Nie trzeba było długo czekać aż media prześcigały się w podawaniu przykładów tokenów, które mocno straciły na wartości.
- Wbrew temu, co można przeczytać we wzmiankowanym artykule, NFT mają się świetnie - zapewnia jednak Jakub Chmielniak, CEO Fanadise, platformy NFT dla influencerów. Zwraca uwagę, że jeszcze w maju firma Yuga Labs wypuściła na rynek kolekcję tokenów Otherdeeds. - Sama ta kolekcja na przestrzeni tego czasu zrobiła obrót w okolicach miliarda dolarów na rynku wtórnym. A parę tygodni wcześniej zadebiutowały chociażby Moonbirdsy i zrobiły dotąd pół miliarda - mówi Chmielniak, wskazując jednocześnie na wysoki ruch na OpenSea, LooksRare czy MagicEden. - To co z pewnością ma negatywny wpływ na NFT, to ogólny nastrój inwestycyjny - rekordowe spadki na NASDAQu, inflacja, recesja, idące za tym korekty na krypto. Mimo tego NFT mają się i tak zdecydowanie lepiej niż chociażby w ostatnim kwartale 2021 roku. O kryzysie nie ma mowy - uważa szef Fanadise. 
Zapytaliśmy szefa Fanadise, w jaki sposób doniesienia medialne o kryzysie na rynku NFT wpłynęły na jego firmę, która przecież specjalizuje się w tworzeniu niewymienialnych tokenów. Na pytanie, czy klienci wstrzymali oddech i fundusze usłyszeliśmy zapewnienie, że jest wręcz odwrotnie. 
- Klientów jest coraz więcej, każdy chciałby coś robić w metaversie, ale dosłownie nikt się na tym nie zna. Pracujemy z firmami z całego świata, w tym z wielu krajów europejskich, pomagając im wdrożyć ciekawe, szyte na miarę rozwiązania - mówi Jakub Chmielniak. I jako przykład wskazuje wypuszczenie wiosną br. na rynek aplikacji Trait Swap, która umożliwia dopasowywanie pod klientów klientów projektów PFP NFT (ang. picture for proof non-fungible tokens), czyli zdjęć profilowych wykonanych przy użyciu technologii NFT. Trait Swap pozwala wykorzystywać owych elementów odzieżowych i akcesoriów, będących również osobnymi NFT. Z nowej aplikacji Fanadise korzystają już „największe korporacje z branży fashion”. Firma rozmawia też o zdrożeniu tej aplikacji z takimi firmami odzieżowymi jak Diesel, Maison Margiel, Amiri, Palm Angels czy Off White.

                    
                        
                    
                Zachłysnęliśmy się NFT w 2021 roku. Czy jednak dostrzeżony przez „WSJ” spadek sprzedaży, nie świadczy o tym, że trochę się już nim znudziliśmy? - Absolutnie nie - mówi z przekonaniem Grzybkowski. - Jesteśmy dopiero na samym początku rozwoju NFT. Pamiętajmy o krzywej adopcji: najpierw są wcześni adapterzy nowych technologii, potem kolejni, następnie jest przerwa popularyzacyjna, a dopiero wtedy zaczyna się nimi interesować tłum. Po prostu to są jeszcze technologie dosyć trudne dla przeciętnego użytkownika. Przecież 20 lat temu dla wielu osób wyzwaniem było przyłączyć się do internetu, gdyż należało użyć modemu, co było nowością, a teraz wystarczy kliknąć w ikonkę na smartfonie - komentuje Michał Grzybkowski, który jest również współzałożycielem firmy technologicznej FoundryNFT.com. 
Rynek NFT profesjonalizuje się
Tokeny NFT wskazywane są jako jeden z podstawowych elementów zapowiadanych przez  technologicznych gigantów metaversów, czyli cyfrowych światów, w których w przyszłości mamy wchodzić w interakcje (przy użyciu trówjwymiarowych awatarów) z pozostałymi ich uczestnikami. Póki co, NFT zaczyna odnajdywać się coraz lepiej w szeroko pojętej sztuce czy w projektach modowych. Instagram właśnie zaczął testować zakładkę NFT, a top modelka Bella Hadid zapowiedziała, że wraz z twórcami aplikacji reBase stworzy kolekcję kilkunastu tysięcy tokenów - CY-B3LLA. 

                
                    
                
                - Wprowadzenie NFT na Instagramie będzie kolejnym krokiem, który pozwoli mainstreamowi korzystać z tej technologii i zachęci kolejne rzesze ludzi do tego, żeby się zainteresować Web3. Każda branża znajdzie na siebie pomysł. Blockchain to nowy internet, za kilka lat obudzimy się w innym świecie, kompletnie przemodelowanym przez zdecentralizowane rozwiązania - komentuje Jakub Chmielniak. 
Polska nie pozostaje w tyle pod tym względem. Tylko w kwietniu odbyła się pierwsza w naszym kraju aukcja tokenizowanych dzieł sztuki, podczas której tokeny NFT sprzedano za niemal 350 tys. zł. Na aukcji wystawiono 19 wirtualnych dzieł sztuki, zaś najwyżej wylicytowano w postaci tokenu NFT  obraz „Anioł i demon” autorstwa Maksymiliana Novaka-Zemplińskiego - sprzedano go za ponad 47 tys. zł.
"Jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji technologicznej, w której wirtualny, cyfrowy świat odgrywa kluczową rolę. Cieszę się, że Diamondscraft może zapoczątkować tę rewolucję na polskim rynku dzieł sztuki w formie NFT. Jestem pewna, że to dopiero początek” – tak komentowała to wydarzenie Samanta Belling, pomysłodawczyni platformy Diamondscraft, członkini zarządu NFT Art.
Kolejny polski projekt NFT w świecie sztuki zadebiutował zaledwie kilka dni temu. 23 maja, czyli na miesiąc przed 184. rocznicą urodzin malarza Jana Matejki, powstała  międzynarodowa platforma NFT - Mateico. Jej założycielem i prezesem jest Łukasz Danielewski. „Pasją do technologii chcemy zarazić nie tylko fanatyków NFT – wierzymy, że gdyby Jan Matejko był dziś z nami, mógłby z łatwością spieniężyć swoją twórczość na naszej platformie” - tymi słowami Danielewski promuje produkt, który łączy w sobie technologię ze światem „konserwatywnych artystów”. W jego ramach ma powstać specjalny marketplace, autorska galeria digitalowej sztuki czy Park VR w Warszawie. 
Nasi rozmówcy są zgodni: nastał czas porządków, co w praktyce oznacza, że powstające obecnie NFT będą coraz lepszej jakości. W przeszłości różnie z tym bywało - nie za wszystkimi tokenami stała jakość i pomysłowość. - Jest to naturalna kolej rzeczy. Świat NFT to Dziki Zachód, a 99 proc. obecnie istniejących projektów typu PFP czy play-to-earn nie przetrwa roku. Jak w każdej branży, trzeba stale pracować nad swoim produktem i szukać ścieżek rozwoju. Ci, którym się uda, wyznaczą standard na kolejne lata - uważa Chmielniak. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/fc17712f0210ce436c08d4a546e464e5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/fc17712f0210ce436c08d4a546e464e5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rynek tokenów NFT zaczyna się profesjonalizować</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/179446,kryptowaluty-krach-na-rynkach</guid><link>https://innpoland.pl/179446,kryptowaluty-krach-na-rynkach</link><pubDate>Thu, 12 May 2022 15:44:35 +0200</pubDate><title>&quot;Kryptogedon&quot;, czyli krach na rynkach kryptowalut. Jesteśmy świadkami trzęsienia ziemi</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/f6cac61e866b3ffcf197232ee29d2e75,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Kryptogedon", "krach", "upadek kryptowalut" – w mediach padają różne określenia na sytuację na rynkach krypto. W czwartek rano bitcoin kosztował poniżej 26 tys. dolarów. Za najpopularniejszą monetą w dół lecą także inne. Inwestorzy wyprzedają aktywa.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Następujące po pandemii oczekiwania na podwyżki stóp procentowych, gotówkowa faza cyklu koniunkturalnego w oczekiwaniu wyższej inflacji i niższego wzrostu PKB czy napaść Rosji na Ukrainę mogły prowadzić do spadku cen kryptowalut. Obecnie jednak już nie możemy mówić o zwykłej korekcie, ale o prawdziwym teście dla całego rynku kryptowalut.
Krach na rynkach kryptowalut
W kilkadziesiąt godzin z rynku wyparowało ponad 200 mld dolarów kapitalizacji. Bitcoin w przeciągu 24 godzin stracił 13 proc. Ethereum pozbył się 23 proc. swojej wartości. Cardano potaniało o 1/3, a Terra-Luna straciła ponad 95 proc. swojej wartości. 
– Złamanie ekosystemu Terra przez oderwanie wymienialności UST w relacji 1:1 do USD, spadek jego głównego tokenu – Luna z ponad 100 USD za sztukę do kilkunastu centów, załamanie na rynku NFT, próba oderwania wymienialności największego stablecoina USDT od 1:1 na USD i potężne przeceny bitcoina i ethereum, czyli największych kryptowalut. To wszystko wydarzenia, które dzieją się na raz, i to w bardzo krótkim czasie, a rynek próbuje się z nimi mierzyć. To z kolei może powodować ekstremalny strach wśród posiadaczy kryptowalut podobny prawdopodobnie do tego, który mieli w oczach posiadacze akcji spółek technologicznych, gdy pękała bańka dot-com – ocenia Daniel Kostecki, dyrektor polskiego oddziału Conotoxia Ltd., spółki świadczącej usługę Forex dla użytkowników portalu Cinkciarz.pl.

                    
                        
                    
                "Niemal wszyscy inwestorzy detaliczni, którzy nie posiadają długoterminowego horyzontu inwestycyjnego uciekają z rynku. Kilka tygodnie wcześniej z rynku zaczęły wychodzić instytucje, a w ostatnich dniach zwiększyli swoją ekspozycję do grania przeciwko temu rynkowi. Brak zaufania do rynku jest widoczny po tym, że tzw. 'stablecoiny', które mają odzwierciedlać amerykańskiego dolara, odrywają się od niego. Terra UST spadła nawet do 30 centów, a Tether - jeden z najbardziej znanych stabilnych coinów spadł w okolice 0,95 USD, czyli historycznego minimum. Jeśli w tym wypadku załamie się zaufanie, to trudno widzieć jakiekolwiek chęci kupowania kryptowalut, które w zasadzie nie mają żadnego konkretnego celu istnienia" – ocenił w swojej analizie Michał Stajniak, starszy analityk rynków finansowych XTB.
Bankructwo Coinbase'a?
Wraz z załamaniem rynku kryptowalut pojawiły się głosy o możliwym bankructwie jednej z największych giełd kryptowalut – Coinbase Global. Jak podał "Parkiet", liczba aktywnych użytkowników giełdy spadła do 9,2 miliona miesięcznie, poniżej szacowanych 9,5 mln. "Przychody w pierwszym kwartale wyniosły 1,17 mld dolarów podczas gdy analitycy spodziewali się 1,48 mld USD. Od debiutu przed rokiem akcje Coinbase Global straciły ponad 70 proc." – czytamy.
Widmo bankructwa giełdy Coinbase jest tym bardziej przerażające dla inwestorów, że pojawiły się głosy o potencjalnym braku możliwości odzyskania zainwestowanych pieniędzy. 
"Interesujące info od Coinbase. Istnieje ryzyko, że crypto assets, które u nich trzymasz nie będzie potraktowane jako twoje w sytuacji bankructwa podmiotu" – napisał na Twitterze Mikołaj Raczyński z towarzystwa funduszy inwestycyjnych Noble Funds. Raczyński powołał się przy tym na informacje rzekomo pochodzące od giełdy.

                    
                        
                    
                "Być może słyszałeś ostatnio trochę hałasu na temat tego, kto jest właścicielem twoich aktywów i jakie roszczenia mogą mieć wobec nich wierzyciele Coinbase. W rzeczywistości twoje aktywa są... twoimi aktywami. Nie należą do nas ani do nikogo innego" – dementował te doniesienia Coinbase. 
"Warunki rynkowe zmieniły się pod wpływem wielu czynników, a ich wpływ wykracza poza kryptowaluty i technologie. Nasz bilans pozostaje zdrowy i będziemy nadal inwestować w produkty i przedsięwzięcia, które stworzą lepsze doświadczenia i wartość dla naszych użytkowników" – dodano.
Cena bitcoina może spaść do 11 tys. dolarów
Uczestnicy rynku kryptowalut muszą zdawać sobie sprawę z jego cykliczności, zwłaszcza jeśli chodzi o bitcoina i cykle halvingowe. 
Halving BTC oznacza, że co cztery lata liczba bitcoinów przyznawanych górnikom jest zmniejszana o połowę, aż do momentu, gdy wszystkie 21 milionów bitcoinów zostanie wirtualnie wydobytych (prawdopodobnie około roku 2140). Mechanizm zmniejszania o połowę ma pomagać w zachowaniu niedoboru bitcoina i sprawić, że jest on dobrem odpornym na inflację. 
– Z tej perspektywy obecnie może tworzyć się klasyczny rynek niedźwiedzia przed kolejnym halvingiem, który ma nastąpić w marcu 2024 r. Z perspektywy historycznej to właśnie w czasie występującym między dwoma halvingami (poprzedni był w 2020 r.) może występować największa korekta ceny BTC. Przy okazji wcześniejszego cyklu cena BTC spadła z okolic 19 tys. do ok. 3 tys. USD. Gdyby to porównać do szczytu bitcoina w 2021 r. w okolicach 70 tys. USD, to nawet spadek do 11 tys. USD nie byłby czymś nadzwyczajnym – szacuje Daniel Kostecki.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/f6cac61e866b3ffcf197232ee29d2e75,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/f6cac61e866b3ffcf197232ee29d2e75,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Krach na rynkach kryptowalut</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/179308,bitcoin-najtanszy-w-2022-r-traca-takze-inne-kryptowaluty</guid><link>https://innpoland.pl/179308,bitcoin-najtanszy-w-2022-r-traca-takze-inne-kryptowaluty</link><pubDate>Mon, 09 May 2022 15:19:01 +0200</pubDate><title>Bitcoin zaliczył wielki spadek. Na rynku kryptowalut zrobiło się niewesoło</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/31286e0be1804234f383b7fc44ed379a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bitcoin spadł do najniższego poziomu w 2022 r. Co więcej, popularna kryptowaluta nie była tak tania od lipca ubiegłego roku. Za 1 BTC w poniedziałek 9 maja trzeba było zapłacić niecałe 33 tys. dolarów.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Spadek Bitcoina
Bitcoin (BTC) spadł do najniższego poziomu w 2022 roku, o ponad 50 procent w porównaniu ze swoim ATH – najwyższą ceną w historii.
Według indeksu cen CoinMarketCap, w poniedziałek rano kryptowaluta spadła poniżej 33 tys. dolarów  po raz pierwszy od lipca 2021 r., co oznacza poważny spadek ze szczytu osiągniętego w listopadzie 2022 r.
Spadek cen nastąpił w wyniku szerszego załamania się rynku kryptowalut, z którego  zniknęło prawie 300 miliardów dolarów w ciągu ostatnich czterech dni.
Tracą także inne kryptowaluty
Ethereum (ETH) odzwierciedlało upadek bitcoina, wyrównując 13-procentowy spadek BTC ceny od zeszłego tygodnia. Inne wiodące kryptowaluty radziły sobie jeszcze gorzej.
Solana (SOL) spadła o ponad 16 procent w ciągu ostatniego tygodnia, natomiast Terra (LUNA) zaliczyła spadek o ponad 25 procent.
Co to bitcoin?
Bitcoin to zdecentralizowana waluta cyfrowa, popularnie zwana kryptowalutą. Inwestorzy posługują się skrótem BTC, podobnym do PLN czy USD.
Mówiąc najogólniej jest to waluta, której gwarantem nie jest żadne państwo, nie emitują jej też banki centralne. To różni bitcoina od tzw. walut fiat, czyli pieniądza fiducjarnego. Wartość dolara jest bezpośrednio powiązana z siłą i polityką amerykańskiego rządu. 
Waluta cyfrowa nie ma takich połączeń. Jej wartość na dany dzień opiera się w dużej mierze na spekulacji. Ich drugim wyróżnikiem jest właśnie zdecentralizowany charakter. Cały system kryptowalut opiera się na tym, że nie istnieje żaden centralny organ wydający walutę. Posiadanie czy transakcje bitcoinem są potwierdzane przez innych użytkowników systemu.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/31286e0be1804234f383b7fc44ed379a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/31286e0be1804234f383b7fc44ed379a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bitcoin zaliczył duży spadek</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/178624,gdzie-mozna-placic-w-btc</guid><link>https://innpoland.pl/178624,gdzie-mozna-placic-w-btc</link><pubDate>Mon, 25 Apr 2022 13:09:31 +0200</pubDate><title>Czy bitcoinem da się po prostu zapłacić za zakupy? Oto gdzie akceptują płatności w krypto</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/6904c1e946aa1ff433fdceb16e46fa38,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kryptowaluty wyszły już daleko poza geekowską awangardę, a informacja o tym, że mamy portfel krypto – zamiast szokować – spotyka się z coraz większym zrozumieniem. O coinach i tokenach można pogadać nawet z przypadkowymi osobami, a blockchain wchodzi do regularnego języka "nie-krypto" świata. Jedyne co dzieli BTC od "normalności" to regularne płatności w realnym świecie. Chociaż i to wcale nie jest niemożliwe.


Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Płatności w krypto 
– Kiedy poruszamy temat płatności bitcoinem, trzeba pamiętać, że został on stworzony i wciąż jest postrzegany jako aktywo do przechowywania wartości, a nie jako idealny środek płatniczy – zastrzega Kamil Newczyński, ekspert ds. marketingu kryptowalut. Jak zaznacza, nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by takich płatności dokonywać. 
Jak tłumaczy, sam proces jest bardzo prosty. Wystarczy zainstalować w komputerze lub telefonie aplikację (czyli elektroniczny portfel) do przechowywania bitcoinów. Następnie w polu adresu należy wpisać adres portfela kontrahenta, który składa się z ciągu cyfr i liter, i wcisnąć przycisk. – Zupełnie tak, jak robimy to przy normalnym przelewie bankowym – wyjaśnia.
A jak dodaje Glauco Molnari, sales manager w Platon Life, bitcoinami lub innymi walutami cyfrowymi można też płacić u niektórych sprzedawców. – Istnieją całe mapy miejsc – np. Coin Map – które akceptują bitcoiny i inne waluty cyfrowe. 
– Za bitcoina można kupić z resztą niemal wszystko i wszędzie, a to za pomocą specjalnych kart płatniczych – mówi Kamil Newczyński. I zapewnia, że jest to banalnie proste. – Nawet dla naszych babć czy dziadków. I nie potrzeba do tego jakiś specjalistycznych umiejętności cyfrowych. 
Jak tłumaczy, pod względem łatwości obsługi wyróżnia się Binance Pay, ale podobnych rozwiązań jest o wiele więcej jak np. karta Wirex. – Karta płatnicza Visa od Binance działa tak jak tradycyjna karta debetowa. W dużym uproszeniu, zamiast walut fiducjarnych (złotówek, euro czy dolarów), przechowywane są na niej aktywa cyfrowe (np. Bitcoin, Ethereum). Dzięki takiej karcie można wydawać zgromadzone kryptowaluty u ponad 60 milionów sprzedawców na całym świecie. 
Z takimi transakcjami wiążą się, oczywiście, opłaty. Binance nie pobiera co prawda prowizji za wystawienie czy utrzymanie karty, ale – pośrednio – pojawiają się płatności za każdą transakcję w sieci, czy przy wypłacie z bankomatu.
– Wynoszą one do 0.9 proc. transakcji, ale dość łatwo je sobie zrekompensować, bo Binance oferuje cashback nawet do 8 proc. Identycznie działa też kilkanaście podobnych rozwiązań, a różnią się tylko wysokością opłat czy cashbakiem: Coinbase Visa Debit, Nexo, Crypto.com – tłumaczy.
W Polsce i na świecie funkcjonują również, wspominane wcześniej, bitomaty – czyli odpowiedniki bankomatów, które pozwalają zarówno na kupno, jak i sprzedaż kryptowalut (najczęściej bitcoinów). – Transakcje przeprowadzane w takiej maszynie opierają się trochę o działania fizycznego kantoru, czyli na wymianie kryptowalut na pieniądz fiducjarny – czyli tradycyjne waluty, takie jak złotówka, dolar czy euro – mówi Newczyński. 
Pozostaje jeszcze jedno pytanie. Skoro transakcji rejestrowanych w systemie, zgodnie z podstawowym założeniem blockchain, nie da się cofnąć, to co jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z zakupu produktu? Czy nabyte w taki sposób rzeczy da się reklamować? 
– Na gruncie naszego prawa proces reklamacji czy zwrotu nie różni się w zależności od formy płatności – wyjaśnia ekspert. 
– Nie ma znaczenia, czy płacisz kartą, przelewem, gotówką, czy kryptowalutami. To, że transakcji nie można cofnąć, nie oznacza, że nie można jej wykonać w drugą stronę. Warto przy tym wspomnieć, że np. przy płaceniu kartą Visa od Binance sprzedawca najczęściej nawet nie wie, że płacimy mu za usługi za pomocą BTC. Dzieje się tak dlatego, że pośrednik (np. wydawca karty) od razu przelicza bitcoiny na waluty fiducjarne (akceptowane w danym kraju) i robi to po kursie z momentu transakcji. 
Czy kryptowaluty zastąpią tradycyjne pieniądze? 
Czy w obliczu rosnącej popularności krypto może "wyprzeć" tradycyjne pieniądze? I czy system bankowy na to pozwoli? – Blockchain i kryptowaluty to nie nastolatek, który musi zapytać rodziców, czy może polecieć na drugi koniec świata – śmieje się Kamil Newczyński. – Kryptowaluty zostały stworzone w taki sposób, że nie muszą pytać banków o zgodę, czy mogą istnieć i być wykorzystywane na szerszą skalę.
Jak podkreśla, usuwanie pośredników to główny sens istnienia kryptowalut, które mogą istnieć niezależnie od scentralizowanego systemu globalnej bankowości. – Ale znów wracamy do korzeni. Bitcoin nie został stworzony jako idealny środek płatniczy, który ma zastąpić nam waluty fiducjarne. Nie taki był cel. Bo to byłoby tak, jakbyśmy chcieli Ferrari wjechać do lasu. No jakoś wjedziemy, ale czy do tego właśnie została stworzona ta marka samochodu? – zapytuje ekspert. 
Glauco Molnari zwraca uwagę na fakt, że systemy bankowości państwowej coraz częściej inwestują w rozwój własnych walut cyfrowych. – Są to tak zwane waluty cyfrowe banku centralnego lub CBDC. Najprawdopodobniej bitcoin i inne waluty cyfrowe będą działać jako alternatywa dla nich – uważa. 
Również on podkreśla, że bitcoin jest co do zasady bardziej nośnikiem wartości – lub zabezpieczeniem przed inflacją – niż zwykłym systemem płatności. – Są inne cyfrowe waluty, które są bardziej odpowiednie pod względem szybkości transakcji, stabilności ceny i opłaty transakcyjne, aby mogły służyć do "tradycyjnych" transakcji. Z drugiej strony bitcoin został oficjalnie przyjęty jako waluta w Salwadorze, więc jest to kolejna droga, którą państwa mogą obrać i która mogłaby doprowadzić do przyswojenia BTC na szerszą skalę. 
Czytaj więcej: Oto raj dla skąpców. W tym kraju chcą stworzyć pierwsze miasto bez podatków
– Akceptację dla bitcona wyraziła również Japonia – dodaje Kamil Newczyński. – W tamtejszej ustawie, która weszła w życie 1 kwietnia 2022 r., bitcoin nie jest co prawda traktowany jako prawnie rozpoznawalna waluta, ale jako aktywo wykorzystywane jako środek płatniczy. 
Na ten moment uzbierałaby się też cała lista krajów, które spoglądają na bitcoina i inne kryptowaluty przyjaznym okiem, a ich regulacje nie są wyjątkowo rygorystyczne. – Praktycznie w całej Europie płacenie bitcoinem jest możliwe i żaden z krajów dotychczas bezpośrednio tego nie zablokował czy nie zdelegalizował. Natomiast za całkowicie nielegalny środek płatniczy uznano go w Algierii, Egipcie oraz Maroko, co najpewniej ma nieco związek z dominującymi w tych państwach wyznaniami religijnymi – tłumaczy ekspert. 
A czy płacenie bitcoinem w ogóle się opłaca? – Tu znów wracamy do korzeni – mówi Newczyński. – Nawet sam twórca Ethereum, Vitalik Buterin, w niedawnym wywiadzie dla Times wyznał swoją obawę przed nadmierną ilością graczy i spekulantów, którzy są nastawieni wyłącznie na zysk i odbiegają od pierwotnej wizji egalitarnej platformy. Przypominał on, że ostatecznym celem kryptowalut nie jest handel obrazkami małp za miliony dolarów, ale robienie rzeczy, które mają sens, które dają efekty w świecie rzeczywistym.

Jak wyjaśnia, to oczywiście niemożliwe, żeby nagle zniknął handel kryptowalutami na giełdach, a ludzie przestali za nie kupować wakacje, ubrania czy kolekcje obrazów. – Czy to się opłaca i jest w tym sens? To już każdy musi zdecydować sam: po co je nabywa i co chce z nimi zrobić – podkreśla. 
To samo ma dotyczyć zapłaty walutami wirtualnymi za towar, usługę lub prawo majątkowe niebędące walutą wirtualną. Ile zapłacimy? 
– Według obecnych przepisów to jest aż 19 procent, bo waluty wirtualne są traktowane na równi z papierami wartościowymi. Ten podatek trzeba wykazać przy corocznym rozliczeniu z fiskusem, nie jest on w żaden sposób pobierany na bieżąco przy każdej transakcji. Jedynie wymiana pomiędzy walutami wirtualnymi, niezależnie od tego czy dokonywana jest na giełdzie, czy też jednostkowo, pozostanie nieopodatkowana – podkreśla ekspert. 
Jak to będzie wyglądało w przyszłości? – Zapewne podobnie jak teraz – uważa Glauco Molnari. – Ludzie będą mieli cyfrowe portfele w swoich telefonach komórkowych lub jeden portfel, który pozwoli im korzystać z kilku cyfrowych walut. 
 – Istnieją inne kryptowaluty, których bardziej nadają się do zwykłych zakupów, niż bitcoin, choć pewnie tzw. maksymaliści bitcoina mieliby spory problem by się z tym zgodzić – podsumowuje.


]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/6904c1e946aa1ff433fdceb16e46fa38,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/6904c1e946aa1ff433fdceb16e46fa38,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bankomat bitcoin.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/178792,rosja-ominie-sankcje-kryptowalutami</guid><link>https://innpoland.pl/178792,rosja-ominie-sankcje-kryptowalutami</link><pubDate>Fri, 22 Apr 2022 17:05:13 +0200</pubDate><title>Rosja ominie sankcje kryptowalutami? Kraj na potęgę kopie bitcoiny</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/985caefd90059ee8893ed516b0bd5d5b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />USA panicznie boi się, że Rosja ominie dotychczas nałożone sankcje za pomocą kryptowalut. Wcześniej podobne sztuczki stosował bowiem Iran i Korea Północna. Rosja jest zaś znacznym rynkiem walut cyfrowych, a do tego trzecim na świecie "wydobywcą" bitcoinów. Władze kraju mają jednak ambiwalentne podejście do walut cyfrowych.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Czy Rosja ominie sankcje kryptowalutami?
Stany Zjednoczone obawiają się, że Rosja ominie sankcje nakładane na kraj "monetyzując swoje zasoby naturalne". Kraj mógłby wykorzystać paliwa do zasilenia koparek kryptowalut i za ich pomocą omijać sankcje nałożone na kraj – pisze CNBC.
Właśnie z tego powodu Amerykaninie nałożyli sankcje na BitRiver – rosyjską firmę zajmującą się wydobywaniem walut cyfrowych na dużą skalę. Ograniczenia dotyczą dostępu do amerykańskich giełd walut cyfrowych i sprzętu "górniczego" z USA.
Eksperci wskazują, że inne kraje objęte sankcjami – m.in. Iran i Korea Północna – w przeszłości z powodzeniem wykorzystywały swoje zasoby naturalne by wydobywać kryptowaluty i omijać kolejne sankcje międzynarodowe.
– Kopanie kryptowalut nie ma szans zastąpić wszystkich rosyjskich aktywów zamrożonych w wyniku sankcji na kraj. Jednocześnie wydobywanie walut cyfrowych omija "rampy" wymian walut fiat na tokeny i odwrotnie. W ten sposób kraj może omijać sankcje – wskazał Anand Sithian, radca prawny w kancelarii Crowell & Moring
CNBC przypomina, że Rosja jest ogromnym rynkiem kryptowalutowym. Kreml utrzymuje, że Rosjanie posiadają nawet 10 bilionów rubli (124 miliardy dol.) w aktywach cyfrowych. Dane trzeba brać na wiarę, bo rosyjskie władze nie podają zbyt dokładnych źródeł.
Rosja jest też trzecim na świecie wydobywcą bitcoinów i w połowie 2021 r. odpowiadała za 11 proc. mocy obliczeniowej wykorzystywanej do kopania cyfrowej waluty. Co ciekawe, oczko wyżej jest Kazachstan.
Kazachstan jest obecnie mało stabilny politycznie, co sprawia że kraj bywa odcinany od internetu przez władze. Bez dostępu do sieci nie da się wydobywać kryptowalut, więc eksperci wskazują, że Rosjanie mogą prześcignąć Kazachów.
Z drugiej strony, CNBC wskazuje, że obecna sytuacja może spowodować emigracje "kopaczy" z Rosji do "stanów" – Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu czy Uzbekistanu. Tam wydobywcy walut mogą "wykorzystać tzw. opuszczony gaz (odnaleziony, lecz nieopłacalny do komercyjnego wydobycia i przesyłu – przyp. red) do zasilania farm kryptowalut" – wskazuje Charles Hayter, szef firmy CryptoCompare.
Rosja stoi zaś obecnie nad kryptowalutami rozkrokiem. Bank centralny kraju zapowiadał wcześniej, że obrót i wydobycie cyfrowych walut powinno być zakazane. Z drugiej strony prezydent Władimir Putin chciałby uregulować i wykorzystać ten rynek.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/985caefd90059ee8893ed516b0bd5d5b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/985caefd90059ee8893ed516b0bd5d5b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czy Rosja może obejść sankcje bitcoinami?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/178528,ukradli-620-mln-dol-w-krypto</guid><link>https://innpoland.pl/178528,ukradli-620-mln-dol-w-krypto</link><pubDate>Fri, 15 Apr 2022 15:46:50 +0200</pubDate><title>Ogromna kradzież na rynku kryptowalut. Mogą za nią stać hakerzy z Korei Północnej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/45d164660be1ec2dd57d1f87e8525daa,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Eksperci z FBI połączyli jedną z największych kradzieży kryptowalutowych w historii z hakerami z Korei Północnej. W wyniku ataku na Axie Infinity/Ronin Network  przestępcy uzyskali równowartość 620 milionów dolarów. Za akcją miały stać Lazarus Group i APT38, łączone z reżimem Kim Dzong Una.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Axie Infinity/Ronin – hakerzy z Korei Płn. ukradli miliony w kryptowalutach
Pod koniec marca 2022 r. firma Ronin Network poinformowała, że niezidentyfikowani sprawcy włamali się do systemu i ukradli ok. 173 600 ETH (Ethereum) i 25,5 mln tokenów USD Coin. To równowartość 620 milionów dolarów – przypomina TVN 24 Biznes.
Ronin to system cyfrowego portfela, który jest częścią gry online Axie Infinity. Tytuł autorstwa studia Sky Mavis pozwala na tworzenie i wymienianie się NFT i operuje na kryptowalutach bazowanych na  Ethereum.
Firma Elliptic przypomina, że atak na Axie Infinity/Ronin to druga co do wielkości kradzież kryptowalut w historii. Dotychczas hakerzy pozostawali anonimowi, aż sprawą nie zajęło się amerykańskie Federalne Biuro Śledcze.
"Dzięki dochodzeniu byliśmy w stanie potwierdzić, że podmioty internetowe powiązane z Koreą Północną: Lazarus Group i APT38, były odpowiedzialne za kradzież 620 milionów dolarów zgłoszoną 29 marca" - stwierdziło FBI.
Lazarus Group jest też wiązany z wcześniejszym atakiem na Sony Pictures. W 2014 r. przestępcy włamali się na serwery firmy, po czym ujawnili w internecie tajne dane firmy i szantażowali spółkę. Powód? Sony miało w planach wypuścić film komediowy, gdzie fabuła dotyczy… próby zabójstwa Kim Jong Una. Korea Północna do dziś zaprzecza, że stała za włamaniem.
Kryptowaluty kradną na potęgę
Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, kwota 246,2 miliona dolarów skradzionych w 2020 r. w wyniku przestępstw związanych z kryptowalutami wzrosła do ponad 1,6 miliarda dolarów w 2021 r. W ubiegłym roku FBI zarejestrowało łącznie 32 400 skarg dotyczących kryptowalut.

FBI podkreśla, że kryptowaluta ewidentnie stała się preferowaną metodą płatności w wielu oszustwach internetowych, od związanych z pomocą techniczną po schematy zatrudnienia i oszustwa na aukcjach. Co więcej, kryptowaluty są "niezwykle powszechne" w oszustwach inwestycyjnych, w których straty mogą sięgać setek tysięcy dolarów na ofiarę.

Okazuje się, że świetnie działają oszustwa związane z romansami. W 2021 r. dział IC3 FBI otrzymał 4325 skarg na tego typu działalność, w których odnotowano straty w wysokości 429 milionów dolarów.

- Pierwszy kontakt oszusta odbywa się zazwyczaj za pośrednictwem aplikacji randkowych i innych serwisów społecznościowych. Oszust zdobywa zaufanie ofiary, a następnie twierdzi, że ma wiedzę na temat inwestycji w kryptowaluty lub możliwości handlowych, które przyniosą znaczne zyski - ostrzega FBI.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/45d164660be1ec2dd57d1f87e8525daa,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/45d164660be1ec2dd57d1f87e8525daa,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">FBI twierdzi, że za atakiem stoją hakerzy z Lazarus Group</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/177841,Branza-kryptowalut-ucieka-z-Wielkiej-Brytanii</guid><link>https://innpoland.pl/177841,Branza-kryptowalut-ucieka-z-Wielkiej-Brytanii</link><pubDate>Wed, 30 Mar 2022 08:12:26 +0200</pubDate><title>Kryptowaluciarze uciekają z Wysp Brytyjskich. Rząd chce regulować rynek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/b072667a482c124174df13035cb99b97,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Brytyjskie plany dotyczące uregulowania rynku kryptowalut powodują, że znaczna część uczestników nie będzie miała już czego szukać na Wyspach Brytyjskich. Ale handel ma się odbywać w sposób bardziej cywilizowany, co wpłynie na stabilność handlu tymi walorami.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Firmy z branży kryptowalut wciąż oczekujące na zatwierdzenie przez brytyjskie organy regulacyjne szukają miejsca na swój biznes za granicą. Do granicznego terminu zostały zaledwie dwa dni i branża boi się zbliżającego się exodusu i nieuczciwej przewagi przyznawanej osobom stacjonującym za granicą.
Brytyjski regulator, Financial Conduct Authority planuje 31 marca zamknąć swój tymczasowy system rejestracji dla firm zajmujących się kryptowalutami, pozostawiając część branżowych graczy w stanie zawieszenia. Dwanaście firm, w tym powiernik kryptowalut Copper Technologies Ltd. i bank cyfrowy Revolut Ltd., tkwi w tymczasowym rejestrze od wtorku i będą musiały zawiesić swoje usługi, jeśli nie uzyskają zgody przed upływem terminu. Ponad 80 proc. firm, które ubiegały się o pełną rejestrację w FCA, wycofało swoje wnioski lub zostało odrzuconych. 
Czytaj też: Cyberprzestępcy ukradli w 2021 roku prawie 7 mld dolarów. I to tylko w USA
FCA zajęła twarde stanowisko w sprawie regulacji kryptowalut, ponieważ popyt na aktywa cyfrowe wśród inwestorów detalicznych w ciągu ostatnich dwóch lat znacznie wzrósł. Na chwilę obecną tylko 33 firmy uzyskały stałą rejestrację FCA. Brytyjskie władze finansowe, w tym Bank Anglii i Ministerstwo Skarbu, wzmogły w ostatnich miesiącach kontrolę nad sektorem, bacznie obserwując banki i firmy inwestycyjne zajmujące się kryptowalutami.
Sześć firm – w tym animator rynku kryptowalut B2C2 Ltd. i cyfrowe aplikacje bankowości kryptograficznej Wirex Ltd. i Trastra Ltd. – wypadły z tymczasowego rejestru bez uzyskania pełnej autoryzacji. Chociaż FCA może jeszcze przedłużyć swój termin, to niektóre firmy kryptograficzne już rozpoczęły proces przenoszenia swojej działalności za granicę, aby móc dalej obsługiwać klientów z Wielkiej Brytanii. Kierują się do europejskich krajów, głównie do Chorwacji i Szwajcarii.
Już teraz intensywny proces regulacyjny wywołuje ostrzeżenia ze strony branży, że utrudni to postępy Wielkiej Brytanii w zakresie innowacji kryptograficznych. Co ciekawe, podejście FCA może dziwić, bo firmy kryptograficzne bez siedziby na Wyspach mogą znajdować się w lepszej sytuacji niż firmy, które starają się przejść przez proces regulacji nadzoru. Dochodzi już do sytuacji, gdy firmy zapowiadają obsługiwanie klientów z Wielkiej Brytanii bez rejestracji FCA, prowadząc działalność z zagranicy. Jest to po prostu łatwiejsze i tańsze.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/b072667a482c124174df13035cb99b97,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/b072667a482c124174df13035cb99b97,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Branża kryptowalut opuści Wielką Brytanię?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/177607,czym-jest-otherside-nft-bored-ape-yacht-club</guid><link>https://innpoland.pl/177607,czym-jest-otherside-nft-bored-ape-yacht-club</link><pubDate>Wed, 23 Mar 2022 15:02:44 +0100</pubDate><title>Twórcy najsłynniejszego NFT zebrali 450 mln dol. Chcą rzucić wyzwanie Zuckerbergowi</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/ac34a992a3f4879541a8751ed185826a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Twórcy Bored Ape Yacht Club - Yuga Labs - zebrali od inwestorów kolejne 450 mln dol. Spółka posiadająca wiele trzy najpopularniejsze kolekcje NFT jest już warta ponad 4 miliardy dolarów. Zespół zdradził jak planuje wykorzystać najnowszy zastrzyk gotówki. Kluczowe słowo? Metaverse.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Twórcy Bored Ape Yacht Club tworzą metaverse "Otherside"
Yuga Labs ogłosiło przekroczenie 4 miliardy dolarów wartości firmy, w czym pomogła ostatnia transza 450 mln dolarów zainwestowana w spółkę NFT. Firma planuje wykorzystać nowe środki do rozpoczęcia budowy własnego metaverse – "Otherside".
Z opisu The Verge wynika, że ma być to gra w stylu MMORPG (gra sieciowa z dużą liczbą użytkowników jednocześnie), która ma się jednocześnie łączyć z uniwersum NFT. "Do zobaczenia w kwietniu" zapowiedziano niedawno na kontach społecznościowych firmy.

                    
                        
                    
                "Otherside" ma oferować "interoperacyjny świat" który jest "zgrywalizowany" i "kompletnie zdecentralizowany" – rzuca hasłami Wylie Aronow, współzałożyciel Bored Ape Yacht Club.
– Myślimy, że prawdziwe doświadczenie w stylu "Ready Player One" będzie zarządzane przez samych graczy – dodał.
CEO Yuga Labs  Nicole Muniz dodała, ze firma współpracuje nad "Otherside" z "kilkoma studiami deweloperskimi". W produkcji ma się móc bawić każdy, nie tylko posiadacze tokenów NFT. Firma planuje też, by NFT z innych kolekcji działały w świecie projektu.
– Chcemy otworzyć drzwi do naszego prywatnego ogródka i podkreślić, że wszyscy są tu mile widziani – przekonuje Muniz.
Yuga Labs wychodzi z założenia, że wiele projektów metaverse jest skazanych na porażkę bo... są nudne. 
– W sieci nawiązujesz przyjaźnie i grasz z innymi dlatego, że gra kopie wam cztery litery. Nikt nie będzie chciał siedzieć w świecie, który jest w istocie spotkaniem na Zoomie, a jedyne co możesz zrobić to podchodzić do kolejnych ludzi i mówić im cześć – zaznacza Greg Solano, współzałożyciel Yuga Labs.
Firma nie zapewniła daty wydania "Otherside". Verge przypomina zaś, że jeszcze w tym roku Yuga ma wydać zupełnie inną grę w systemie play-to-earn.
Wirtualna działka w sąsiedztwie Snoop Dogga
Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, w metaverse kupić można najróżniejsze rzeczy.  Jeśli jesteś wielkim fanem Snoop Doga, to możesz zbliżyć się do swojego idola w świecie wirtualnym.
Raper tworzy swoją dzielnicę w The Sandbox - wirtualnej platformie do gier opartej na kryptowalucie Ethereum, na której można budować i gromadzić tokeny oraz tworzyć całe otoczenie. Jest ona ostatnio hitem inwestycyjnym w świecie NFT - cyfrowe działki w metaverse sprzedają się na potęgę.
Amerykański raper do tematu podszedł z typowym dla siebie rozmachem. W The Sandbox tworzy nie tylko cyfrową wersję swojej kalifornijskiej posiadłości, ale buduje własny, interaktywny świat. Do Snoopverse zaprasza wszystkich swoich fanów. Jak dołączyć do społeczności?
Wystarczą dobre chęci … i zasobny portfel. Ceny nieruchomości w wirtualnym świecie szybują w górę w tempie wyższym nawet od tych w realu. Lokalizację w najbliższym otoczeniu meta-posiadłości muzyka kosztują już więcej niż mieszkanie w Warszawie. Jeden z fanów zapłacił za sąsiedztwo prawie pół miliona dolarów.
Jak podaje cryps.pl, sprzedaż Snoopverse objęła w sumie trzy „posiadłości”, w tym działkę, która sprzedała się na aukcji za 450 tysięcy dolarów. Dwie pozostałe nieruchomości sprzedały się za około 338 000 i 410 000 dolarów.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/ac34a992a3f4879541a8751ed185826a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/ac34a992a3f4879541a8751ed185826a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/177418,ukraina-legalizuje-kryptowaluty</guid><link>https://innpoland.pl/177418,ukraina-legalizuje-kryptowaluty</link><pubDate>Thu, 17 Mar 2022 16:15:59 +0100</pubDate><title>Ukraina legalizuje kryptowaluty. &quot;Sektor kryptograficzny wyjdzie z cienia&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/1b1ddbce751a5e85401896db15bb71f4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Po tym, gdy na podane przez ukraiński rząd adresy kryptowalutowych walletów zaczęły płynąć dziesiątki milionów dolarów wsparcia, kraj zdecydował się na legalizację branży. Od teraz giełdy będą mogły otwierać rachunki w bankach, a nad wszystkim będzie czuwał Narodowy Bank Ukrainy.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Legalizacja kryptowalut 
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał ustawę, która legalizuje sektor kryptowalut w kraju. Decyzja została podjęta po tym, gdy Ukraina otrzymała darowizny w kryptowalutach o wartości dziesiątek milionów dolarów – donosi The Verge. 
Podpisana ustawa, która została zatwierdzona przez ukraiński parlament w zeszłym miesiącu, ma "stwarzać warunki do uruchomienia legalnego rynku wirtualnych aktywów w Ukrainie". 
Nowe prawo ma umożliwiać ukraińskim bankom otwieranie rachunków dla firm kryptograficznych, a na strażników tego sektora powołuje Narodowy Bank Ukrainy i Krajową Komisję ds. Papierów Wartościowych i Giełd. Oznacza to również, że giełdy kryptograficzne i firmy zajmujące się innymi wirtualnymi aktywami będą musiały zarejestrować się w rządowej bazie – czytamy w Cointelegraph. 
Ukraina przekonuje, że będzie chronić posiadane przez obywateli zasoby kryptowalut z taką samą mocą prawną, jak ich walutę fiducjarną, hrywnę. 

                    
                        
                    
                W poście na Telegramie wicepremier Ukrainy i minister ds. transformacji cyfrowej Mychajło Fiodorow powiedział, że nowe prawo "wyprowadzi sektor kryptograficzny z cienia". 
Według niektórych źródeł, pomoc sektora krypto mogła sięgnąć nawet 100 milionów dolarów. 
Bitcoin na wojnie 
Jak pisaliśmy w INNPoland, pomoc ze strony środowiska kryptowalut zaczęła płynąć do Ukrainy po publikacji tweeta z oficjalnego rządowego profilu Ukrainy, w którym zachęcono do przesyłania wsparcia w bitcoinach, ethereum i USDT. 

                    
                        
                    
                Kryptowaluty mają pomagać w zakupie broni dla ukraińskiej armii, ale środki służą też do kupna paliwa i zapasów dla pozostających w kraju cywili. 



]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/1b1ddbce751a5e85401896db15bb71f4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/1b1ddbce751a5e85401896db15bb71f4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ustawa ma stwarzać warunki do uruchomienia legalnego rynku wirtualnych aktywów w Ukrainie.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/177163,co-to-bitcoin-pierwsza-kryptowaluta</guid><link>https://innpoland.pl/177163,co-to-bitcoin-pierwsza-kryptowaluta</link><pubDate>Mon, 14 Mar 2022 14:07:40 +0100</pubDate><title>Czym jest bitcoin? Kryptowaluta, która stworzyła nowy rynek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/029374f34203cd48c1aa7ef9abac4cd3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kryptowaluty w nieco ponad 10 lat z technicznej ciekawostki stały się stałym elementem rynku. Nie miało by to miejsca gdyby nie bitcoin – pierwsza i najbardziej rozpoznawalna waluta cyfrowa. Czym jest bitcoin, jak go obsługiwać i czy da się jeszcze "wykopać"? Historię i postawy działania tokena tłumaczymy w poradniku.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Co to bitcoin?
Bitcoin to zdecentralizowana waluta cyfrowa, popularnie zwana kryptowalutą. Inwestorzy posługują się skrótem BTC, podobnym do PLN czy USD.
Mówiąc najogólniej jest to waluta, której gwarantem nie jest żadne państwo, nie emitują jej też banki centralne. To różni bitcoina od tzw. walut fiat, czyli pieniądza fiducjarnego. Wartość dolara jest bezpośrednio powiązana z siłą i polityką amerykańskiego rządu. 
Waluta cyfrowa nie ma takich połączeń. Jej wartość na dany dzień opiera się w dużej mierze na spekulacji. Ich drugim wyróżnikiem jest właśnie zdecentralizowany charakter. Cały system kryptowalut opiera się na tym, że nie istnieje żaden centralny organ wydający walutę. Posiadanie czy transakcje bitcoinem są potwierdzane przez innych użytkowników systemu.
Bitcoin – cyfrowa waluta
Uwaga – popularne monety ze znakiem ₿ (podwójnie skreślone B) są jedynie artystyczną reprezentacją koncepcji kryptowaluty, albo gadżetem. Bitcoin nie ma fizycznej formy, nie jest to bita waluta ani wydrukowane banknoty – istnieje ona tylko w internecie.
Bitcoiny trzyma się w tzw. cyfrowych portfelach – w formie aplikacji można je ściągnąć na telefon czy komputer. Portfel ma unikalny adres (jak numer konta w banku) i przechowuje pewną liczbę  tzw. kluczy prywatnych (nieco jak hasło do banku, ale osobne dla określonych kwot). Kto ma dostęp do klucza prywatnego, ten może zarządzać danym tokenem, m.in. przelać walutę cyfrową na inny adres.
Wyróżnia się dwa typy portfeli:
portfele gorące – z dostępem do internetu, umożliwiające wymiany kryptowalut;
portfele zimne – bez dostępu do sieci, umożliwiające bezpieczne i długoterminowe przechowywanie tokenów.

Klucze prywatne to długie, losowe ciągi liter i liczb. Do dostępu i odzyskiwania portfela kryptowalutowego służy tzw. seed – zabezpieczenie w postaci ciągu słów angielskich. Seed jest najbardziej podobny do hasła bankowego – używamy go do dostępu do portfela i odzyskiwania go – w przypadku utraty dostępu bądź kradzieży sprzętu.
Do kupna i sprzedaży bitcoina, wymian tokenów na waluty fiat lub inne waluty cyfrowe służą zaś giełdy kryptowalut. Tam przelewa się swoje środki, lecz eksperci radzą jak najszybciej wypłacić je z systemu po zakończeniu wymian.
Historia bitcoina
Początki bitcoina są nieco tajemnicze. Bitcoin został stworzony w 2008 roku przez Satoshi'ego Nakamoto – do dziś anonimowego autora tzw. white paper o bitcoinie i twórcy pierwszego łańcucha bloków – blockchain.
Do dziś nie jest wiadome, kim jest "ojciec" bitcoina. Podobno ma być obywatelem Japonii urodzonym w 1975 roku. Równie dobrze może być jednak zupełnie kimś innym, a nawet stanowić awatar... grupy osób. 
Nakamoto nie pracuje aktywnie nad bitcoinem od ok. 2010 roku, a według szacunków ma posiadać od 750 tys. do 1,1 mln bitcoinów.
Bitcoin a blockchain
Blockchain jest podstawą działania kryptowalut takich jak bitcoin i momentem... gdy większość ludzi gubi się w żargonie. Postaramy się jak najprościej wyjaśnić, o co chodzi. 
Łańcuch bloków to nic innego jak system przechowywania informacji. Służy do chronologicznego zapisu wszystkich transakcji dokonanych za pomocą bitcoinów. Dane są zapisywane w jednym bloku, a gdy ten się zapełni – powstaje kolejny blok. W ten sposób tworzą tytułowy łańcuch. Najłatwiej porównać go do papierowej księgi transakcji (tylko... cyfrowej).
Ważną cechą blockchainu jest to, że jest publiczny – każdy w sieci ma dostęp do informacji o przelewach. W przypadku przelewów w złotówkach gwarantem są banki, więc przelew od Nowaka do Kowalskiego może pozostać tajny. Kryptowaluty są jednak systemem zdecentralizowanym. Oznacza to ze transakcję musi potwierdzić paru innych członków społeczności, a nie odgórna instytucja. 
Blockchain zapewnia także, że kryptowalut nie dotyczy problem tzw.  double spending. Transakcje są skonstruowane tak, że nie mogą być po fakcie cofnięte, anulowane lub zwrócone nadawcy. Podwyższa to bezpieczeństwo systemu. Każdy, kto dostał bitcoiny z transakcji ma pewność, że nagle nie znikną.
Każda waluta cyfrowa ma własny blockchain. Jest on osobny dla bitcoina, Etherum i tak dalej. 
Czytaj także: Blockchain wyjaśniony... bajką. Nikt tak prosto i obrazowo nie opisuje kryptowalut
Skąd bierze się bitcoin – mining
No dobrze, a co wspólnego ma bitcoin z... górnictwem? Wiele osób nie do końca wie, czemu żargon rodem ze Śląska pojawia się w przypadku walut cyfrowych oraz czemu bitcoiny i krypotwaluty się kopie.
Proces bitcoin mining polega właśnie na  "wydobyciu" nowego tokena za pomocą komputera. To swego rodzaju nagroda, za działanie na rzecz systemu blockchain. By ten działał ktoś przecież musi tworzyć nowe bloki i dołączać je do istniejącego łańcucha.
Gdy osoby przesyłają bitcoiny za pomocą kolejnych transakcji tzw. górnik zbiera kolejne wpisy do nowego bloku. Jego komputer musi najpierw sprawdzić czy wszystkie transakcje w bloku są poprawne (np. jeśli ktoś ma jednego bitcoina a przesłał dwa, to niepoprawna transakcja).
Jeśli wszystkie elementy nowego bloku się zgadzają, sprzęt górnika musi jeszcze rozwiązać tzw. cryptographic hash – zaszyfrowaną wiadomość, która broni przed dodawaniem fałszywych bloków do łańcucha. Ten ostatni element wymaga znacznej mocy obliczeniowej.
Po zakończeniu procesu kolejny blok jest dodawany do łańcucha. Górnik wykonał swoje "kopanie" i otrzymał tzw. proof-of-work. Udowodnił, że zadziałał na rzecz systemu, a w zamian jest nagradzany ustaloną ilością krypotwaluty.
Od 2009 roku w ten sposób wykopano już ok. 12 milionów bitcoinów. Mówi się, że system jest ograniczony do górnego pułapu ok. 21 milionów bitcoinów, by zapobiegać inflacji. 
Niestety, czasy prywatnego górnictwa dawno się skończyły. Kiedyś do wykopania bitcoina wystarczał nawet domowy komputer. W miarę rozrastania się systemu, zadania kryptograficzne stały się coraz bardziej skomplikowane i obecnie na potrzeby koparek potrzeba ogromnej mocy obliczeniowej np. kilku kart graficznych po parę tysięcy zł każda.
Obecnie górnikami są raczej firmy, a ich koparki warte miliony zajmują np. dziesiątki metrów kwadratowych  klimatyzowanych magazynów.
Trading – najwyższa i najniższa wycena bitcoina
Na samym początku bitcoin był wart zero dolarów – był tylko ilustracją koncepcji blockchain. Niedługo potem każdy token zyskał znikomą wartość.
W 2010 roku wartość bitcoina skoczyła od symbolicznej części centa do 0,09 dolara. Pod koniec 2012 roku jeden bitcoin wart było już ok. 10 dolarów. W końcówce 2013 roku było to już 1000 dolarów za jeden token.
W latach 2013-2016 kryptowaluta nigdy nie wróciła powyżej tysiąca dolarów. W grudniu 2017 roku wzbiła się jednak aż do rekordowego poziomu 19 345 dolarów. Od tego czasu prezentowała znaczne skoki wyceny – od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów.
W grudniu 2020 roku bitcoin zaliczył kolejny rekord 29 000 dolarów wyceny. W porównaniu z początkiem roku był to wzrost o 416 procent.
Niecały rok później wszystkie rekordy znów zostały pobite - i to z wielkim marginesem. W kwietniu 2021 roku bitcoin był wart 63 000 dolarów. 10 listopada 2021 r. bitcoin wart był 68 990,90 dolarów.
Czemu wartość bitcoina tak drastycznie się zmienia? Wymiany bitcoinem działają podobnie jak giełda papierów wartościowych. Wycena cyfrowej waluty może spadać i rosnąć w zależności od liczby inwestorów i kwot zakupu czy sprzedaży. 
Oznacza to, że kupując token w momencie słabej wyceny i wypłacając go momencie wzrostu można zarobić na transakcjach. Bitcoin szybko stał się więc narzędziem dla tzw. traderów – inwestorów chcących zarobić na fluktuacjach kursu.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/029374f34203cd48c1aa7ef9abac4cd3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/029374f34203cd48c1aa7ef9abac4cd3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bitcoin to pierwsza waluta cyfrowa</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/177142,akademia-kinchance-ogloszona</guid><link>https://innpoland.pl/177142,akademia-kinchance-ogloszona</link><pubDate>Fri, 11 Mar 2022 10:00:45 +0100</pubDate><title>&quot;Chcemy, by Kongo stało się Brazylią Afryki&quot;. Dzięki blockchain wesprzesz młodych piłkarzy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/301374d94c3081480dd2a5b8588d9d0a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />To pierwsze takie połączenie świata futbolu i blockchain. W samym sercu Afryki ma powstać akademia piłkarska, która odmieni los tysięcy mieszkańców kontynentu. Jej celem będzie wychowanie przyszłych gwiazd sportu spośród kongijskich dzieci, które teraz – nie mają warunków do trenowania i godnego życia. Osoby, które zainwestują w projekt, będą miały natomiast udział w zyskach generowanych z ich transferów. Członkowie społeczności będą mogli także kupować karty NFT obiecujących zawodników. "Chcemy, by Kongo stało się Brazylią Afryki" – zapewniają twórcy projektu.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Kinchance
– Kongo bywa nazywane jądrem ciemności. I, niestety, trudno się z tym nie zgodzić – mówi Dominik Ebebenge, CEO projektu Kinchance. – Z jednej strony jest najbogatszym, a z drugiej – najbiedniejszym krajem świata. Chociaż obfituje w zasoby naturalne i złoża mineralne, bardzo niewiele z tego przypada lokalnej ludności. Bogactwo Konga – historycznie i po dziś dzień – jest raczej jego największym przekleństwem. Kongijczycy mają ograniczony dostęp do edukacji, żyją z dnia na dzień, walcząc o przetrwanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb. Co najgorsze, mają niewielkie szanse na wydostanie się z biedy. 
Ebebenge – znany ekspert piłkarski i negocjator transferowy m.in. w Legii Warszawa i Rakowie Częstochowa – przekonuje, że jego życiową misą jest dawanie im nadziei i szansy na godne życie. 
– Moja rodzina pochodzi z Demokratycznej Republiki Konga. Jestem pierwszym mężczyzną w rodzinie, który urodził się poza strefą równikową. Ale przecież to, że wychowałem się w Polsce, to jedyna różnica pomiędzy mną a Kongijczykami, którzy żyją dziś w beznadziei. Czuję się odpowiedzialny wobec moich przodków i mojej historii. Chcę oddać Kongu to, co zyskałem ja, rodząc się w Europie – deklaruje. 
Zdaniem Dominika Ebebenge, windą do lepszego świata może być piłka. Jak tłumaczy, dla Kongijczyków to sport numer jeden, o znaczeniu niemalże religijnym. – To niesamowite, że ludzie tam – po zjedzeniu zaledwie kilkuset kalorii, przy wilgotności powietrza 100 procent i temperaturze powietrza 40 stopni – mają siłę, by grać. Dla siebie i dla przyjemności. W spartańskich warunkach. Nie ma równych boisk, dzieci nie stać na buty, więc grają boso albo w klapkach. Ale grają z pasją i całymi sobą. 

Zgodnie z planami, w Kongu ma powstać ośrodek kształcenia piłkarskich talentów – Kinchance Football Academy. Za jego powstaniem, poza Dominikiem Ebebenge, stoją jeszcze Bogusław Leśnodorski – były prezes Legii Warszawa oraz dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski. Prace nad projektem trwały ponad 3 lata. Teraz w końcu ogłoszono jego uruchomienie. – Zainteresowanie jest ogromne. Już teraz mogę zdradzić, że w pierwszych dniach od ogłoszenia projektu udało się uzbierać 20 procent budżetu niezbędnego na realizację projektu – mówi CEO Kinchance.
Inwestycja ma wynieść w sumie 10 milionów dolarów. Głównym celem jest budowa infrastruktury oraz zebranie rezerwy niezbędnej na opłacenie działania ośrodka w czasie potrzebnym na wychowanie zawodników. Sam obiekt ma pełnić funkcje nie tylko sportowe, ale również turystyczne. Na jego terenie ma powstać hotel, restauracja oraz przestrzeń eventowa, które również będą “zarabiały” na funkcjonowanie akademii. 
Piłkarze z Kongo
Jak przekonuje Dominik Ebebenge, Kongo jest naturalną kuźnią futbolowych talentów. – Kongijskie korzenie mają takie gwiazdy światowej piłki jak Romelu Lukaku, Christopher Nkunku, Presnel Kimpembe, Aaron Wan-Bissaka czy Ndombe Mubele. Nazwiska na super–topie piłki nożnej. Co warto jednak zaznaczyć – wszyscy oni urodzili się lub wychowali w normalnych warunkach. W takich, w których mieli szansę rozwijać swoje talenty. My w naszej akademii chcemy pozwolić dzieciom z Konga na to samo. 
Jak tłumaczy ekspert, podobne akademie piłkarskie dla uzdolnionej młodzieży działają już w innych afrykańskich krajach. 
– Nie wymyślamy koła na nowo i to też stanowi o sile naszej idei. Podobnie jak chcemy działać my, funkcjonuje już na przykład akademia Generation Foot w Senegalu, która wychowała aktualnie najlepszego piłkarza Afryki i jednego z najlepszych piłkarzy na świecie – Sadio Mane. 

Piłkarski blockchain
Tym, co wyróżnia Kinchance od innych piłkarskich akademii, jest oparcie systemu o technologię blockchain. Projekt powstał we współpracy ze StarTerra – platformą startową dla projektów na blockchainie Terra. Wraz z ogłoszeniem projektu - na początku marca - rozpoczęto pozyskiwanie inwestorów w fazie prywatnej. Z początkiem kwietnia akcja fundraisingowa wejdzie natomiast w fazę publiczną. 

                    
                        
                    
                

– Wspaniałe jest to, że to nie my szukaliśmy rozwiązań tech, tylko blockchain znalazł nas. Wiadomość o naszym projekcie rozeszła się pocztą pantoflową. Wojciech Gruszka – czyli Pan Paragraf, CEO StarTerry – skontaktował się z nami i powiedział, że jest zainspirowany tym pomysłem. Jak nam przekazał, branża blockchain potrzebuje takich projektów. Które pokazują, że świat krypto nie opiera się wyłącznie na sferze spekulacji i tak naprawdę nie tworzy żadnej namacalnej wartości, tylko że jest to środowisko, które potrafi zrobić coś dobrego dla ludzi – budującego i zmieniającego rzeczywistość. 
– To pierwszy projekt, który łączy ze sobą świat piłki i blockchain – podkreśla Dominik Ebebenge. – I chociaż najważniejszą ideą za nim stojącą jest prawdziwa, długotrwała i systemowa pomoc dla młodzieży z Demokratycznej Republiki Konga, opracowaliśmy również atrakcyjny model biznesowy dla inwestorów. Społeczność będzie bowiem mogła zarabiać na transferach zawodników. Połowa zysków pochodzących z transferów wychowanków Akademii, a także zawodników spoza Akademii wyselekcjonowanych przez scoutów Kinchance, będzie redystrybuowana pomiędzy posiadaczami tokenów. Jest to bardzo kreatywny sposób na to, żeby zrobić coś bardzo dobrego, a przy tym móc czerpać wartość z rozwoju zawodników. 
Poza możliwością zarabiania na przyszłych sportowych gwiazdach token Kinchance będzie umożliwiał m.in. współdecydowanie o kierunkach rozwoju Akademii. – Społeczność będzie miała również dostęp do kart NFT zawodników, które uprawnią m.in. do dodatkowego udziału w zyskach z transferów konkretnych piłkarzy.  Wśród nich będą przecież przyszłe gwiazdy piłki nożnej. Posiadając bardzo wcześnie karty wyróżniających się zawodników, inwestorzy mogą na tym bardzo skorzystać – podkreśla CEO Kinchance.
Jak tłumaczy, planowane jest m.in. szerokie wykorzystanie technologii VR. – Chcemy stworzyć własne football-metaverse, które pozwoli członkom naszej społeczności uczestniczyć w treningach i w meczach. W przyszłości ma to być ekscytujące miejsce w wirtualnej przestrzeni, umożliwiające członkom społeczności interakcje z wielkimi nazwiskami piłkarskiego świata. Za projektem stoi również wiele topowych, emerytowanych już piłkarzy kongijskiego pochodzenia. 
– Stworzyliśmy model biznesowy, w którym pomagamy, wspólnie się bawimy, a do tego wszyscy wygrywamy. Nie mogę doczekać się pierwszego treningu – uśmiecha się Dominik Ebebenge. 
Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/301374d94c3081480dd2a5b8588d9d0a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/301374d94c3081480dd2a5b8588d9d0a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Projekt ogłoszono oficjalnie na CryptoExpo, Warszawa 9-10.03.22.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/177022,gielda-coinbase-zablokowala-rosyjskie-adresy-krypto</guid><link>https://innpoland.pl/177022,gielda-coinbase-zablokowala-rosyjskie-adresy-krypto</link><pubDate>Tue, 08 Mar 2022 14:57:28 +0100</pubDate><title>Coinbase blokuje konta związane z Rosją. Zamrożono kilkadziesiąt tysięcy adresów</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/427b014ed08bf980585a2010cb185f95,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Giełda kryptowalutowa Coinbase zablokowała 25 tys. adresów związanych z obywatelami Rosji lub tamtejszymi firmami. Spółka wskazała, że były powiązane z "nielegalną aktywnością". Firma dodała, że dostosowuje się w ten sposób do nowych obostrzeń związanych z atakiem wojsk rosyjskich na Ukrainę.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
Coinbase blokuje 25 tys. kont z Rosji
W oficjalnym wpisie na blogu giełda kryptowalut Coinbase podsumowała, że obecnie blokuje 25 tys. adresów kryptowalutowych powiązanych z Rosją. Są to konta osób prywatnych, związane z firmami i innymi instytucjami które miały parać się "nielegalną aktywnością".
Jak wskazał CLO firmy Paul Grewal, ma to związek z nowymi sankcjami wprowadzanymi przez kraje w wyniku ataku rosyjskich wojsk na Ukrainę. Spółka ma też wykorzystać "zaawansowane analizy łańcucha bloków", by odkryć kolejne konta, związane z tymi już zablokowanymi.
Jako przykład podany tu został jeden obywatel Rosji, na którego sankcje personalne nałożono jeszcze w 2020 roku. Obecnie ta jedna osoba ma poblokowane już ok. 1,2 tys. adresów, związanych z nią pośrednio, bądź bezpośrednio.
Firma nie podała, jaka cześć z 25 tys. blokad została wykonana wcześniej, jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. To całkowita, aktualna liczba zamrożonych kont. Jednocześnie Coinbase podkreśla, że nie stanie się narzędziem do omijania sankcji.
"Sankcje mają kluczową rolę w promowaniu bezpieczeństwa narodowego i odpierania bezprawnej agresji. Coinbase w pełni wspiera te starania rządów krajowych" – zaznaczył Grewal.
Przedstawiciel giełdy przypomniał też, że portfele kryptowalutowe mogą być anonimowe i omijają tradycyjne drogi rozliczeń przez banki. Same transakcje zakupu i sprzedaży walut cyfrowych są jednak "możliwe do prześledzenia, permanentne i publiczne". Te cechy mają znacznie ułatwiać wykrywanie kont wykorzystywanych do nielegalnych aktywności.
Założyciel giełdy Binance Changpeng Zhao w niedawnym komentarzu ocenił, że rynek kryptowalut jest "po prostu za mały dla Rosji". W jego opinii waluty cyfrowe są mało zaadaptowane w tym kraju. Jeśli Kreml chciałoby ominąć nałożone na państwo sankcje, musiałby operować "praktycznie niemożliwymi do zdobycia ilościami kryptowalut".
50 mln dolarów w kryptowalutach dla Ukrainy
Jak pisaliśmy w INNPoland, Ukraińskie Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie ogłosiło, że akceptuje wpłaty w formie kryptowalut np. Bitcoin, Ethereum, Polkadot i Tether. W tym celu powstał oficjalny fundusz Crypto Fund of Ukraine, który zebrał już przeszło 50 milionów dolarów w cyfrowych walutach.
W szóstym dniu agresji rosyjskiej Ukrainie przekazano też część kolekcji NFT – CryptoPunk#5364. Wartość tokenów oddanych na poczet atakowanego kraju szacuje się na 230 tys. dolarów – podała firma SmartVerum.
Michael Chobanian, założyciel ukraińskiej giełdy kryptograficznej i osoba pomagająca  Ministerstwu Transformacji Cyfrowej Ukrainy przy obsłudze cyfrowych darowizn wskazał, że w stanie na 1 marca wydano jedynie ok. 14 z ponad 50 milionów dolarów zebranych w walutach cyfrowych.
Kryptowaluty pomagają w zakupie broni dla ukraińskiej armii, ale środki służą też do kupna paliwa i zapasów dla pozostających w kraju cywili. 
– Trzeba pamiętać o tym, że możliwość zakupu broni i innych towarów ze środków zgromadzonych na portfelach kryptowalutowych to miecz obosieczny. Podobny mechanizm mogą wykorzystać Rosjanie. Dla nich może to być jeden ze sposobów na obejście sankcji i wykluczenia ich z systemu SWIFT. Ze względu za zdecentralizowany charakter technologii blockchain trudno będzie sprawdzić, kto tak naprawdę dokonuje zakupu – tłumaczy Bartosz Bilicki, prezes startupu SmartVerum.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/427b014ed08bf980585a2010cb185f95,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/427b014ed08bf980585a2010cb185f95,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rosji będzie trudniej operować kryptowalutami</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/176568,kryptowalutowa-lista-grzechow</guid><link>https://innpoland.pl/176568,kryptowalutowa-lista-grzechow</link><pubDate>Fri, 04 Mar 2022 15:16:09 +0100</pubDate><title>Zbawią świat czy strącą nas do piekła? To nie kryptowaluty są złe – ale to, co z nimi robimy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/7b262d989ad84715424538fca7fd34f5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niezależna od nikogo waluta, miliardowe fortuny i możliwość zarobienia sporych pieniędzy – to jedna strona kryptowalut. Gigantyczne wahania kursów, coraz więcej włamań na giełdy, porażająca skala fraudów i tony odpadów – to druga, mroczna. Czy naprawdę jest się z czego cieszyć?

Obserwuj INNPoland.pl w Wiadomościach Google Bitcoin to najsłynniejsza kryptowaluta świata, ale oprócz niego istnieje ok. 1000 innych cyfrowych walut. Sam bitcoin zużywa tyle energii elektrycznej, co Holandia. Generuje też tyle samo e-odpadów, co ten kraj. Pozostałe kryptowaluty w większości korzystają z podobnej infrastruktury, więc są równie mało ekologiczne. 

Kryptowaluty zaburzają globalne łańcuchy dostaw – do ich produkcji potrzebne są olbrzymie ilości procesorów graficznych, dysków twardych, dysków SSD i chipów. Krytycy podkreślają, że to tylko jedna – oficjalna – lista strat ludzkości. Do tego trzeba doliczyć masową falę przestępczości, w tym oszustwa, kradzieże, uchylanie się od płacenia podatków, finansowanie nieuczciwych państw, takich jak Korea Północna, przemyt narkotyków. Ale to nie wszystko – bo kryptowaluty to też łakomy kąsek dla rabusiów. Lista przestępstw, których ofiarami padli właściciele bitcoinów obejmuje fizyczne ataki, napady z bronią w ręku, porwania, tortury i morderstwa.
                
                    
                    
                    
                    
                
                Jak wskazuje David Rosenthal, naukowiec z Uniwersytetu Stanforda, założyciel kilku startupów i współtwórca technologii wykorzystywanych dziś przy obrocie kryptowalutami, średni okres użytkowania sprzętu do kopania kryptowalut wynosi mniej niż 16 miesięcy. Do kosztów środowiskowych musimy wliczać nie tylko przepaloną energię, ale i produkcję e-odpadów oraz emisje dwutlenku węgla pochodzące z ich produkcji, transportu i utylizacji.


– Wiadomo, że nie wszystko złoto, co się świeci. I to złoto wirtualne też ma swoją ciemną stronę. O ekologii wszyscy teraz myślą, ilość elektrośmieci i krótki cykl życia tych produktów jest zatrważający. Wiele osób o tej perspektywie nie myśli – mówi w rozmowie z INNPoland dr hab. Konrad Zacharzewski, prawnik specjalizujący się m.in. w temacie kryptowalut.

Bitcoin nie jest też przesadnie zdecentralizowany. Przyczyna? Koszty jego "wydobycia". W skrócie – im większa jest kopalnia, tym niższe koszty ponosi na wydobycie waluty. W efekcie już kilka lat po powstaniu bitcoina jedna firma wydobywała więcej niż połowę nowych bitcoinów. Jak twierdzi Rosenthal, obecnie większość "produkcji" zapewnia 5-6 kopalni. Wszystkie są w Chinach – a może raczej były, bo chińskie władze zakazały prowadzenia takiej działalności. Okazało się, że zaburza ona politykę energetyczną kraju – przynajmniej tak twierdzą chińskie władze. Słowem – brakuje prądu dla innych.


Stąd też biorą się (między innymi) silne wahania kursów. Wydobycie BTC pochłania olbrzymie ilości energii. Górnik dostaje wynagrodzenie właśnie w bitcoinach, ich wartość zależy więc w dużej mierze od cen prądu. Za ten płaci się w dolarach. A skoro kopalnia musi zarobić, to musi sprzedawać swój urobek. To niemożliwe bez napędzającej popyt spekulacji.

Ten argument nie do końca przekonuje profesora Zacharzewskiego. 

– Na tę sprawę patrzę przekornie. Spójrzmy – w miastach ulice są non stop oświetlone, jedna żarówka sodowa starego typu wielkości kabaczka spala w ciągu 8 godzin świecenia więcej prądu niż całe moje gospodarstwo domowe – gdzie działa lodówka, radio, komputer. To fakt, kopalnie walut cyfrowych zużywają prąd, ale czy to wpływa na bilans energetyczny państw? Nie sądzę, by zatrzęsło to bilansem krajowym. Poza tym – użyjmy tu przykładu Polski – tylko wpływy z VAT–u za prąd sięgają 8 mld zł rocznie, państwo świetnie zarabia na sprzedaży – przekonuje. Dodaje, że jeśli weźmiemy to pod uwagę, sytuacja nie jest zatrważająca.
Kryptowaluty napędza spekulacja
Badacze Makarov i Schoar szacują, że w 2020 roku do indywidualni inwestorzy wspólnie kontrolowali ok. 8,5 miliona bitcoinów. Ale na tym rynku sporo było nierówności. 1000 największych inwestorów kontrolowało około 3 milionów BTC, a 10 000 największych inwestorów miało około 5 milionów bitcoinów.


Profesor Zacharzewski zwraca uwagę, że nie musi być to złe zjawisko.

– To prawda, że na obecnie obserwowaną wartość walut cyfrowych olbrzymi wpływ ma zjawisko spekulacji, czyli pęd za trendem. Czym innym jest wartość na papierze, a czym innym coś co za nim stoi. Kiedy bitcoin był początkującą walutą, faktycznie miał określoną wartość – bo trzeba było wydać dolary, złotówki czy funty żeby go mieć. Dziś za kryptowaluty płaci się innymi kryptowalutami. To jest element, który każe nam zapytać o to, czy nie mamy do czynienia z bańką spekulacyjną i czy jakaś efektywność gospodarki za tym stoi – mówi INNPoland.


Jak wynika z badań naukowców, aż 90 proc. wolumenu transakcji walutą bitcoin nie jest związanych z "ekonomicznie znaczącymi działaniami". To po prostu spekulacja. Albo – jak wskazuje David Rosenthal – transakcje mające na celu ukrycie swojej tożsamości przy przeprowadzaniu różnych transakcji. Bo teza o anonimowości jest tyle popularna, co naciągana. Problem pojawia się w momencie, gdy chcemy jakoś skorzystać z pieniędzy. Bitcoinem nie da się zapłacić za prawie nic. Potrzebujemy do tego pieniędzy.

Prof. Zacharzewski uważa, że rację mają ci, którzy twierdzą, że jest to "fenomen eteryczny". 


– Bitcoina nie da się zjeść, nie da się za niego kupić chleba, może się uda kupić Teslę. To jest ciekawa rzecz, bo aplikowalność walut cyfrowych do sfery realnej załatwiłaby problem – wiadomo byłoby, że skoro coś można za nie kupić, to mają realną wartość. Ale do tego nie doszło, wraz z rozwojem regulacji pod wpływem pewnych konstruktywnie krytycznych refleksji okazuje się, że nie doczekamy chyba czasu, gdy walutami cyfrowymi będzie można płacić jak rzeczywistym pieniądzem – przewiduje prof. Zacharzewski.

Dodaje jednak, że podstawy prawne do płacenia kryptowalutami już się tworzą. W UE powstał projekt rozporządzenia w sprawie rynków kryptoaktywów. Kiedy wejdzie w życie, będzie podstawą prawną legalnego obrotu i gromadzenia kapitału w walutach cyfrowych. Właśnie w tym projekcie znajdują się też zapisy pozwalające na emisję tzw. tokenów płatniczych – czyli właśnie kryptowalut.


W dużym skrócie – możliwe będzie emitowanie trzech rodzajów tokenów. Pierwsza to tokeny użytkowe – czyli coś na kształt kart stałego klienta, w tej kategorii mieszczą się też NFT. Drugą kategorią są tokeny inwestycyjne, które są odpowiednikiem akcji lub obligacji. Emisja i jej rygory będą zbliżone do dzisiejszych i kontrolowane przez regulatora. Trzecia kategoria to tokeny płatnicze. 

– I tu nie tylko widzimisię emitenta, ale i zgoda organów państwowych będzie wymagana. Powstało nawet hasło "stokenizowana złotówka". To bardziej eksperyment techniczny niż faktyczna waluta, którą moglibyśmy płacić w sklepie czy na stacji benzynowej. Zresztą powiedzmy sobie uczciwie: przecież już dziś można żyć bez gotówki, płacić kartą, telefonem etc. Czy to będzie oparte na sieci rozproszonej, jak w przypadku kryptowalut, czy linearnej (jak tradycyjny pieniądz) nie ma większego znaczenia – mówi prof. Zacharzewski.
                
                    
                    
                    
                    
                
                Dodaje, że od gotówki odchodzą Szwedzi. W tym kraju zdecydowana większość transakcji odbywa się przy użyciu kart. Odsetek transakcji gotówkowych spada od lat, obecnie wynosi około... jednego procenta. – A to znaczy, że to jest produkt bezpieczny – kwituje prof. Konrad Zacharzewski.


Rosenthal pisze, że teza o bezpieczeństwie bitcoina jest mocno naciągana. Owszem, złamanie kryptograficzne samej waluty jest jeszcze niemożliwe. Stanie się realne za kilkanaście, może kilka lat – kiedy do użytku trafią potężne komputery kwantowe. Dziś słabym punktem całego systemu są giełdy i luki w ich zabezpieczeniach. O ile rok temu włamania na giełdy kończyły się grabieżami kilku, kilkunastu milionów dolarów, dziś straty idą w setki milionów. 115 mln dol. stracili użytkownicy BadgerDAO, 196 mln – BitMart za 196 mln USD, 323 mln – Wormhole za 323 mln. Rekordem jest chyba włamanie do sieci Poly Network, które przyniosło straty o wartości 600 milionów dolarów.


Firma Elliptic zajmująca się analizą blockchain wyliczyła, że tak zwane protokoły DeFi (obłsugujące Ethereum) straciły do tej pory 12 miliardów dolarów z powodu kradzieży i oszustw. Straty w pierwszych około 10 miesiącach 2021 roku osiągnęły 10,5 miliarda dolarów, w porównaniu z 1,5 miliarda dolarów w 2020 roku. To około 5 proc. z 237 miliardów dolarów przepuszczanych przez DeFi.

Konrad Zacharzewski nie bagatelizuje tego problemu, ale zwraca uwagę, że nie jest to wina cyfrowych pieniędzy, ale słabych zabezpieczeń giełd i niefrasobliwości użytkowników.


– Można spojrzeć na to troszkę przewrotnie. Giełda (kantor) walut cyfrowych to prywatne przedsięwzięcie zarobkowe, umożliwiające wymianę dóbr między osobami trzecimi. Taki przedsiębiorca chce zarobić na prowizji i musi wypracować taki model i taką technologię, która zapewnia bezpieczeństwo. A w świecie zerojedynkowym pokusa zysku bez pracy jest duża. Informacje o włamaniach na giełdy są przykre. Ale to wszystko przypomina trochę pytanie Duńczyka do Kwinty z filmu "Vabank": "Dlaczego ty się włamujesz do banków?" "Bo tam są pieniądze" – podsumowuje prof. Zacharzewski.


Faktycznym problemem, zgłaszanym przez posiadaczy kryptowalut np. w USA jest problem z legalizacją dochodu z tego tytułu. Ludzie czekają miesiącami, zanim banki zweryfikują pochodzenie ich pieniędzy. Szybki proces utrudniają m.in. przepisy dotyczące prania pieniędzy i finansowania działalności terrorystycznej. W Polsce paradoksalnie nie jest z tym przesadnie trudno, o ile oczywiście mamy dowody, że kupiliśmy kryptowaluty w dołku i sprzedajemy je teraz. Oczywiście PIT od tego trzeba zapłacić.
Koncentracja kryptokapitału – dobra czy zła?
– Nie widziałbym w tym nic złego – ci, którzy mają zasoby, chcą je powiększać. Kiedyś były to zasoby pieniężne, dziś mogą być inne. Obecnie wystarczy kupić token o wartości "zero zero nic", poczekać aż jego wartość wzrośnie kilkaset tysięcy procent i kupić za to więcej kryptowalut. Widzimy przecież, że wzrosty wartości kryptowalut są szokujące – mówi INNPoland prof. Zacharzewski.


Zwraca za to uwagę na zjawisko tworzenia sztucznej wartości. Przypomina kryzys z 2008 roku, który – w powszechnym mniemaniu – był związany z amerykańskimi hipotekami. W rzeczywistości nie chodziło tylko o to, że Amerykanie przestali spłacać swoje wierzytelności, ale o to, że na poczet tych hipotek banki przeprowadzały mnóstwo kolejnych operacji finansowych. Dług był sprzedawany wielokrotnie i wielokrotnie przekraczał wartość samych hipotek.

– W skali świata wartość sztucznie kreowanych długów, skutków inżynierii finansowej produktów finansowych przekraczała 600 razy PKB całego świata w okresie poprzedzający ostatni znaczący kryzys gospodarczy w latach 2007–2008. To jest wartość szokująca – mówi prof. Zacharzewski. Tłumaczy to zjawisko na bardzo prostym przykładzie.


– Z moimi studentami bawię się w taką zabawę – siedzimy z okręgu, nikt oprócz mnie nie ma pieniędzy. Ja mam 100 złotych, pożyczam tę kwotę osobie siedzącej obok mnie, ona pożycza dalej. Po jednym pełnym kółku nadal mamy fizyczne 100 złotych i tysiąc złotych wierzytelności. Czyli ilość pieniądza wzrosła o 10 razy, bo przecież wierzytelność to w pewnym sensie pieniądz (pozwala na umorzenie zobowiązania przez potrącenie i może zostać scedowana na inną osobą). Po drugim czy trzecim kółku zaczynamy sobie wystawiać weksle, bo przecież trzeba mieć jakieś zabezpieczenie na poczet zwrotu kolejnej już pożyczki. W czasach obecnego kryzysu wartość tak sztucznie wykreowanego długu przekracza 600 razy nie 100 złotych, ale wartość światowego PKB. I system obrotu kryptowalutami wpina się w ten schemat. Ale nie dlatego, że płaci się za nie pieniędzmi, tylko innymi kryptowalutami – tłumaczy prof. Zacharzewski.


Dodaje, że w ten sposób możemy też zrozumieć znaczenie długu jako podstawy kreacji współczesnego pieniądza. 

– W latach 40. XX wieku zaniechano trzymania rezerwy długu w złocie. Od tej pory żyjemy w czasach transcendentnych, oderwanych od sfery realnej – mówi prof. Zacharzewski. Ale uspokaja, że do kryptowalut nastawiony jest optymistycznie. – Technologia nie jest zła, ma służyć ludziom i to robi – wyjaśnia.]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/7b262d989ad84715424538fca7fd34f5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/7b262d989ad84715424538fca7fd34f5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Technologia przyszłości? A może samo zło? Kryptowaluta nie jest zła - ważne, co z nią robimy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/176866,50-mln-dolarow-w-kryptowalutach-na-pomoc-ukrainie</guid><link>https://innpoland.pl/176866,50-mln-dolarow-w-kryptowalutach-na-pomoc-ukrainie</link><pubDate>Thu, 03 Mar 2022 16:16:07 +0100</pubDate><title>Miliony dolarów w kryptowalutach dla Ukrainy. Darczyńcy przekazali też NFT</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/0a8811e05b5cc1297f8a832b65415260,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zbiórki na pomoc Ukrainie organizowane są nie tylko w złotówkach czy dolarach. Tamtejszy MON uruchomił też Crypto Fund of Ukraine, a wpłaty na fundusz przekroczyły już 50 milionów dolarów w różnorodnych tokenach. Ministerstwo zdołało wydać zaledwie 14 mln dol. z zebranej sumy. Za środki kupuje uzbrojenie i zapasy dla cywili.

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
50 mln dolarów w kryptowalutach dla Ukrainy
Ukraińskie Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie ogłosiło, że akceptuje wpłaty w formie kryptowalut np. Bitcoin, Ethereum, Polkadot i Tether. W tym celu powstał oficjalny fundusz Crypto Fund of Ukraine, który zebrał już przeszło 50 milionów dolarów w cyfrowych walutach.
 W szóstym dniu agresji rosyjskiej Ukrainie państwu przekazano też część kolekcji NFT – CryptoPunk#5364. Wartość tokenów oddanych na poczet atakowanego kraju szacuje się na 230 tys. dolarów – podała firma SmartVerum.
Michael Chobanian, założyciel ukraińskiej giełdy kryptograficznej i osoba pomagająca  Ministerstwu Transformacji Cyfrowej Ukrainy przy obsłudze cyfrowych darowizn wskazał, że w stanie na 1 marca wydano jedynie ok. 14 z ponad 50 milionów dolarów zebranych w walutach cyfrowych.
Kryptowaluty pomagają w zakupie broni dla ukraińskiej armii, ale środki służą też do kupna paliwa i zapasów dla pozostających w kraju cywili. 
– Trzeba pamiętać o tym, że możliwość zakupu broni i innych towarów ze środków zgromadzonych na portfelach kryptowalutowych to miecz obosieczny. Podobny mechanizm mogą wykorzystać Rosjanie. Dla nich może to być jeden ze sposobów na obejście sankcji i wykluczenia ich z systemu SWIFT. Ze względu za zdecentralizowany charakter technologii blockchain trudno będzie sprawdzić, kto tak naprawdę dokonuje zakupu – tłumaczy Bartosz Bilicki, prezes startupu SmartVerum.
Pomoc w kryptowalutach
Jak pisaliśmy w INNPoland,  BTC i ETH płyną szerokim pasmem na pomoc zaatakowanej Ukrainie. To najprawdopodobniej pierwszy raz w historii, gdy kryptowaluty – oficjalnie – biorą udział w wojnie. 

                    
                        
                    
                 Po publikacji tweeta z oficjalnego rządowego profilu Ukrainy, w którym zachęcono do przesyłania wsparcia w bitcoinach, ethereum i USDT, na podane adresy kryptowalutowych walletów zaczęto transferować cyfrowe środki.

Co Ukraina będzie mogła zrobić z zebranymi kryptowalutami? – Najprościej mówiąc, może je w każdej chwili spieniężyć – mówi Łukasz Kobus, CEO Dark Pool One. – Wystarczy, że którykolwiek z przedstawicieli rządu zarejestruje się na giełdzie kryptowalutowej, by już za chwilę móc zamienić coiny na dolary. 
Jak zaznacza ekspert, znacznie trudniej użyć tych środków w celu, na przykład, zakupów. 
– Możliwości wykorzystania kryptowalut w innych przestrzeniach niż giełdy nie są jeszcze na tyle duże, by móc za te środki coś realnie kupić. Na świecie są już co prawda sklepy, które przyjmują płatności w krypto, ale na dziś nie kupimy w BTC na przykład agregatu prądotwórczego czy leków. 
Czemu miał zatem służyć apel o przesyłanie pomocy właśnie w takich środkach? – Bo to po prostu kolejne źródło wpływów – mówi ekspert. 
– Społeczność kryptowalutowa jest bardzo duża, globalna kapitalizacja krypto to już kilka bilionów dolarów. Użytkownicy krypto to najczęściej ludzie, którzy mają specyficzne, niekoniecznie mainstreamowe poglądy. Ukraina zaadresowała swoją prośbę do konkretnego odbiorcy – na którego pomoc z pewnością może liczyć. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/0a8811e05b5cc1297f8a832b65415260,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/0a8811e05b5cc1297f8a832b65415260,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Bitcoin, Ethereum, Polkadot, Tether - datki walut cyfrowych dla Ukrainy są zróżnicowane</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/176718,czy-bitcoin-pomoze-rosji-ominac-sankcje</guid><link>https://innpoland.pl/176718,czy-bitcoin-pomoze-rosji-ominac-sankcje</link><pubDate>Tue, 01 Mar 2022 09:58:37 +0100</pubDate><title>Pierwsza wojna kryptowalutowa. Czy bitcoin pomoże Rosji ominąć sankcje?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/69e06ef06199cfdff9df5f20258c1dab,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Załamanie handlu, hiperinflacja i kryzys walutowy – takie są przewidywania ekspertów dotyczące rosyjskiej gospodarki. W obliczu krachu Rosjanie starają się przenieść swoje oszczędności na kryptowaluty. Część ekspertów obawia się, że Kreml będzie się starał wykorzystać krypto do ominięcia sankcji gospodarczych. W tym samym czasie BTC i ETH płyną szerokim pasmem na pomoc zaatakowanej Ukrainie. To najprawdopodobniej pierwszy raz w historii, gdy kryptowaluty – oficjalnie – biorą udział w wojnie. Zapytaliśmy, czy będą jej anty- czy pozytywnym bohaterem.

Pomoc w kryptowalutach
Od początku wojny w Ukrainie do naszych wschodnich sąsiadów nieprzerwane płyną strumienie pomocy. Począwszy od działań oddolnych – przelewów pieniężnych, środków higienicznych, żywności, czy nawet dronów – poprzez wsparcie innych krajów w zakresie środków medycznych, broni i amunicji. 
Pomoc płynie również ze środowiska posiadaczy kryptowalut. Po publikacji tweeta z oficjalnego rządowego profilu Ukrainy, w którym zachęcono do przesyłania wsparcia w bitcoinach, ethereum i USDT, na podane adresy kryptowalutowych walletów zaczęto transferować cyfrowe środki. Według szacunków obecnie jest to kwota sięgająca już ponad 19 milionów USD. 

                    
                        
                    
                Co Ukraina będzie mogła zrobić z zebranymi kryptowalutami? – Najprościej mówiąc, może je w każdej chwili spieniężyć – mówi Łukasz Kobus, CEO Dark Pool One. – Wystarczy, że którykolwiek z przedstawicieli rządu zarejestruje się na giełdzie kryptowalutowej, by już za chwilę móc zamienić coiny na dolary. 
Jak zaznacza ekspert, znacznie trudniej użyć tych środków w celu, na przykład, zakupów. 
– Możliwości wykorzystania kryptowalut w innych przestrzeniach niż giełdy nie są jeszcze na tyle duże, by móc za te środki coś realnie kupić. Na świecie są już co prawda sklepy, które przyjmują płatności w krypto, ale na dziś nie kupimy w BTC na przykład agregatu prądotwórczego czy leków. 
Czemu miał zatem służyć apel o przesyłanie pomocy właśnie w takich środkach? – Bo to po prostu kolejne źródło wpływów – mówi ekspert. 
– Społeczność krtyptowalutowa jest bardzo duża, globalna kapitalizacja krypto to już kilka bilionów dolarów. Użytkownicy krypto to najczęściej ludzie, którzy mają specyficzne, niekoniecznie mainstreamowe poglądy. Ukraina zaadresowała swoją prośbę do konkretnego odbiorcy – na którego pomoc z pewnością może liczyć. 

CEO Unlimited Michał Stryjewski podkreśla, że społeczność kryptowalutowa stanęła na wysokości zadania. Jednym ze sztandarowych przykładów jest na przykład wspólna inicjatywa polskiej branży kryptowalut, która zorganizowała zbiórkę Crypto for Ukraine. Wszystkie zebrane kryptowaluty mają zostać przekazane Polskiej Akcji Humanitarnej, na ten moment już około 8000 USD. 
Krypto i Ukraina
Łukasz Stryjewski podkreśla, że aktualnie większość Ukraińców stara się wymienić swoje kryptowaluty na waluty fiducjarne, które w bezpośredni sposób mogą pomóc w organizacji wyjazdu za granicę lub pozwalają  na zakup podstawowych artykułów spożywczych i higienicznych. 
– Według mnie warto jednak zatrzymać część podstawowych kryptowalut jako formę zabezpieczenia funduszy przed ewentualnym, gwałtownym spadkiem wartości waluty krajowej Ukrainy. Poza tym przewóz takiego bitcoina jest dużo prostszy niż przewóz gotówki, a kryptowaluty można wymienić na FIATy właściwie w każdym kraju europejskim – tłumaczy
– Kryptowaluty kojarzą nam się najczęściej z bitcoinem albo ethereum. Ale krypto to również stablecoiny, które mogą być sparowane np. z dolarem – dodaje Łukasz Kobus. – Stablecoiny to środki, które nie są podatne na wahania kursowe. Innymi słowy – dzięki nim można w krypto, zupełnie bezpiecznie, przechowywać "tradycyjne" waluty. 

– Stablecoiny są przede wszystkim dobrymi środkami do przenoszenia wartości – tłumaczy ekspert. – Założenie konta w zagranicznym banku nie jest proste. Jeżeli już ktoś takie konto ma, to przelanie oszczędności z ukraińskiego banku do zagranicznego w klasycznych walutach będzie, oczywiście, najprostszym rozwiązaniem. Ale teraz, w momencie kryzysu, funkcjonowanie ukraińskiego systemu bankowego jest zagrożone.
Jak przekonuje, wystarczą jakiekolwiek problemy z internetem, a ukraińskie banki mogą zostać wyłączone z działania. – W takiej sytuacji przeniesienie środków do cyfrowych dolarów, które znajdują się w zdecentralizowanej i niepodatnej na jakiekolwiek ingerencje sieci kryptowalut, jest dużo bezpieczniejsze. Nie trzeba zakładać konta w zagranicznym banku, nie trzeba nosić ze sobą walizki pieniędzy. Wszystkie środki mamy w cyfrowym dolarze. Po tym, gdy wyjedziemy z zagrożonego kraju, wystarczy założyć konto na giełdzie kryptowalut na przykład w Polsce i w kilka chwil zyskujemy znowu dostęp do naszych pieniędzy. 

Jak Rosja może wykorzystać kryptowaluty?
Jest jednak druga strona medalu. Tak samo, jak mogą być pomocne Ukrainie, z kryptowalut może mieć korzyści Federacja Rosyjska. – To, że Rosja przygląda się kryptowalutom, jest wiadome już od dłuższego czasu. Nie ma skuteczniejszej metody przesyłu środków niż te wpisane w sieci kryptowalut. Transfer 1 USD przez SWIFT trwa o kilka dni dłużej niż przesył 1 miliarda USD w Bitcoinie, a do tego koszty przelewu są znacznie niższe – mówi Michał Stryjewski.
Na bitcoina rzucili się też zwykli obywatele Rosji, w obawie przed rozpoczynającym się w kraju krachem gospodarki. – W Rosji, tak jak w każdym kraju ogarniętym kryzysem, kryptowaluty mogą pomóc w utrzymaniu wartości prywatnego majątku – tłumaczy CEO Unlimited. 
– Zakładając spadek rubla o kolejne 10 proc., straci na tym każdy obywatel, który te ruble posiada. Trzymając środki w kryptowalucie, można zaobserwować stały wzrost ich wartości względem jednostki. To ze względu na deflacyjny charakter wirtualnego aktywa, którego podaż jest ograniczona lub nieustannie się zmniejsza.
Niektórzy eksperci obawiają się jednak, że kryptowaluty mogą osłabić siłę rażenia nałożonych na Federację Rosyjską ograniczeń. W weekend Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego, wezwała prawodawców do zatwierdzenia ram regulacyjnych (MiCA - Markets in Crypto-Assets) dotyczących kryptowalut. Przekonując, że ma to uniemożliwić Rosji obejście sankcji gospodarczych. Zdaniem Michała Stryjewskiego, jest to jednak zwykłe wykorzystanie sytuacji. 
– To zasłona dymna Komisji Europejskiej. Jest to wręcz niesmaczne, że próbują wykorzystać płonącą Ukrainę do walki z kryptowalutami. Właściwości krypto są znane od dawna, a te same głosy były już podnoszone podczas walk z tzw. Państwem Islamskim. Dolary amerykańskie znacznie bardziej przyczyniają się do globalnych konfliktów niż Bitcoin, którego nie można kontrolować, a na czym bardzo zależy UE – podkreśla. 
Czy nie ma zatem niebezpieczeństwa, że bitcoin pomoże Rosji poradzić sobie z krachem? 
– Moim zdaniem to niemożliwe, by Rosja – dzięki kryptowalutom – mogła ominąć sankcje – mówi Łukasz Kobus. – Jeżeli mówimy o konsekwencjach odłączenia od systemu SWIFT, Rosja musiałaby przetransferować w krypto miliardy dolarów. To jest ogromnie trudna operacja, która i tak nie rozwiązuje najpoważniejszych problemów. Nie ma szans na globalne rozliczenia w krypto – nie zapłacimy w bitcoinie za gaz czy za węgiel. Rosja, przerzucając środki do krypto, musiałaby potem znowu wrócić jakoś do dolarów czy rubli, a to będzie przecież niemożliwe pod odłączeniu od globalnej sieci bankowej.  
– Sprzedaż kryptowalut będzie dla Rosjan właściwie niewykonalna - wtóruje Michał Stryjewski. – Żaden bank nie prześle środków na konto powiązane z Federacją, a wypłata gotówki wymaga procedur m.in. AML (Anti-Money-Loundring), która obejmuje zakaz sprzedaży usług i produktów osobom i podmiotom wpisanym na listy sankcyjne. 
Łukasz Kobus dodaje, że odcięcie Rosji od systemu SWIFT oznacza również, że rosyjskie giełdy kryptowalutowe nie będą mogły przyjmować wpłat z zagranicy. 
– Aby powstrzymać Putina, część międzynarodowych giełd kryptowalutowych również może nałożyć sankcje na użytkowników z Rosji. I to w prosty sposób. Na wszystkich liczących się giełdach kryptowalutowych, tam gdzie są duże wolumeny, poza AML jest też KYC - czyli identyfikacja klienta. Dzięki temu łatwo jest rozpoznać obywateli Rosji i po prostu uniemożliwić im prowadzenie operacji na giełdzie – tłumaczy.  
Zdaniem Łukasza Kobusa, z tej samej przyczyny nie jest możliwym, by inne kraje "wyłamały się" po cichu z solidarności Zachodu i handlowały z Rosja potajemnie w kryptowalutach. 
– Na rynku panuje mylne przekonanie, że krypto jest anonimowe. To nieprawda. Krypto jest mniej anonimowe niż klasyczny system bankowy. Na krypto-giełdach wszyscy użytkownicy są zidentyfikowani i mają przypisane do siebie portfele. Jeżeli wypłacę z tej giełdy środki na jakiś inny, zewnętrzny portfel, to bardzo łatwo jest mnie wyśledzić. Są firmy, które się w tym specjalizują i które "demaskują" w ten sposób bardzo duże transfery. Podsumowując, krypto nie będzie bardzo użyteczne dla Rosjan, bo takie transakcje naprawdę łatwo odnaleźć – tłumaczy Łukasz Kobus. 

Mniej optymistyczny jest w tym zakresie Michał Stryjewski. Jak podkreśla, nie będzie się dało "odciąć" Rosji w 100 procentach. – Wojna, jak pokazała nam historia, to również okazja do mnożenia bogactwa. Istnieją kryptowaluty, które są całkowicie niewykrywalne dla systemów analitycznych, dzięki czemu część organizacji będzie mogła prowadzić w jakimś zakresie interesy z Rosją, nie zostawiając za sobą żadnego śladu – uważa. 
BTC a Polacy 
Czy w obliczu zbliżającego się kryzysu gospodarczego, część środków w krypto powinni przelać również Polacy? 
– Według mnie, każdy powinien posiadać chociaż część swoich oszczędności w bitcoinie – przekonuje Michał Stryjewski. – Raport Fidelity Investment, czwartej co do wielkości firmy na świecie, mówi o tym, że każdy portfel inwestycyjny powinien posiadać min. 5 proc. w kryptowalutach. Ja sam posiadam wiele kryptowalut, skupiam się jednak na kilku ważniejszych pozycjach, tj. TRX, ADA, DOT, UNI, LINK, ETH, ETC, BTC. Oczywiście nie jest to porada inwestycyjna – podkreśla.
Łukasz Kobus również jest zwolennikiem trzymania części środków w krypto, chociaż on sam – początkującym poleca przyjrzenie się stablecoinom. 
– Trzymanie środków w stablecoinach jest dobrym pomysłem na kryzys. Co do BTC i ETH – nie chcę udzielać porad finansowych. Na ten moment trudno przewidzieć, czy kryptowaluty to dobra inwestycja, czy nie. Tu trzeba mieć trochę wiedzy eksperckiej – i świadomie podejmować decyzje. Niemniej – cyfrowe waluty mogą nam pomóc przechowywać "tradycyjne" środki. I to już się sprawdziło. 




]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/69e06ef06199cfdff9df5f20258c1dab,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/69e06ef06199cfdff9df5f20258c1dab,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kryptowaluty mogą odegrać dużą rolę w wojnie za naszą wschodnią granicą.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/176541,bitcoin-a-wojna-w-ukrainie</guid><link>https://innpoland.pl/176541,bitcoin-a-wojna-w-ukrainie</link><pubDate>Fri, 25 Feb 2022 12:13:35 +0100</pubDate><title>Co się dzieje z bitcoinem? Sprawdzamy, czy wojna w Ukrainie obnażyła słabość kryptowalut</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/40af6454ee926f0e56e935389e2adc50,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wczorajszy atak Rosji na Ukrainę wstrząsnął nie tylko giełdami – odbił się również na kryptowalutach. Szczególnie boleśnie kryzys podziałał na kurs bitcoina, który w czwartek rano spadł poniżej 35 tys. USD. Natychmiast odezwały się głosy mówiące, że zawiódł i nie jest dobrym środkiem przechowywania wartości w czasie kryzysu – co miało stanowić jedną z jego największych zalet. Postanowiliśmy sprawdzić, co tak naprawdę dzieje się z bitcoinem.

Kurs bitcoina 
Ostatnich kilka miesięcy nie było dobrych dla BTC. Od listopadowego szczytu (ATH 68 592 USD), stracił niemal połowę wartości. Na szkodę dla najstarszej kryptowaluty miały działać napięcia geopolityczne i obawy dotyczące podwyżek stóp procentowych w USA. Czwartkowy spadek – o 8 proc. wartości z dnia na dzień – został wywołany wojną w Ukrainie. 
Eksperci z Unlimited – firmy dostarczającej rozwiązania dla krypto–górników – zwracają jednak uwagę na korelację między ceną bitcoina a dolarem. – W związku z agresją militarną wywołaną przez Rosję wobec Ukrainy, mamy dosyć drastyczne zmiany w kursach wielu aktywów – zwraca uwagę Michał Stryjewski, CEO firmy. 
Już w drugiej połowie czwartku bitcoin odbił się i osiągnął cenę około 38 tys. dolarów. Jak podkreśla ekspert, kolejne wahania na rynku w obecnej sytuacji geopolitycznej będą bardziej niż pewne. – Kontynuacja działań Rosjan może wpłynąć bezpośrednio na dalsze spadki kryptowalut, gdyż teraz dla wielu znacznie bardziej przydatne są waluty tradycyjne – tłumaczy. 
A jak bitcoin zachowuje się w porównaniu do innych aktywów? – Agresja militarna wywołana przez Rosję wpłynęła na drastyczne zmiany wielu aktywów, zwłaszcza USD i bitcoina. Ten pierwszy zaliczył potężny wzrost do wartości 4,23 PLN, czyli o ponad 17 groszy w ciągu zaledwie kilku godzin. Prawdopodobnym głównym i bezpośrednim powodem stało się nagłe zapotrzebowanie na posiadanie gotówki ze względu na masową ewakuację obywateli ukraińskich – mówi Michał Stryjewski.
Czy bitcoin jest bezpieczny?
Trudno jednak nie zwrócić uwagi na to, że bitcoin miał być - w deklaracjach jego entuzjastów - bezpieczną przystanią na wypadek światowego kryzysu. Czy to, co obserwujemy obecnie na rynkach jest dla bitcoina próbą? Czy wyjdzie z niej obronną ręką? 
– Zaobserwowaliśmy spadek cen wielu aktywów, nie tylko bitcoina. Takie wahania mogą być uzasadnione spodziewanym krachem na giełdach, a także tą masową wyprzedażą krypto. Pamiętajmy, że aktywa są również osobistymi rezerwami finansowymi, a ich sprzedaż obecnie może uratować czyjeś życie – tłumaczy Stryjewski.
Wiele osób zadaje sobie również pytanie o to, co jest najbezpieczniejszą metodą inwestowania pieniędzy w czasie wojny.
– Jeśli chodzi o stabilne rezerwy finansowe, to tak naprawdę dalsza eskalacja konfliktu (choć oczywiście mamy nadzieję, że do niej nie dojdzie) będzie mogła pokazać użyteczność magazynów finansowych – zwłaszcza gotówki, złota i kryptowalut – podkreśla Michał Stryjewski. Według niego, w XXI w. najlepszym połączeniem jest gotówka i kryptowaluty, z kolei złoto łączy wady tych dwóch środków. 
Co robić z kryptowalutami? 
Bez względu na wszystko, mniej odpornych posiadaczy kryptowalut czeka w najbliższym czasie sporo stresu. Jaka jest dla nich najlepsza strategia? 
Ekspert Unlimited przyznaje, że z perspektywy inwestora teraz właśnie jest dobry moment na handel BTC. - Kontynuacja działań Rosjan i dalsza eskalacja konfliktu może bezpośrednio wpłynąć na dalsze spadki kryptowalut, ponieważ teraz dla wielu ludzi waluty tradycyjne będą znacznie bardziej przydatne. Z drugiej strony – jeśli hrywny przestaną być akceptowalnym środkiem płatności, być może zaobserwujemy powrót do pierwotnej idei kryptowalut, czyli zdecentralizowanego środka płatniczego - podkreśla.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/40af6454ee926f0e56e935389e2adc50,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/40af6454ee926f0e56e935389e2adc50,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czy bitcoin jest bezpieczny?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://innpoland.pl/176421,niemcy-chca-stworzyc-regulatora-ue-ds-kryptowalut</guid><link>https://innpoland.pl/176421,niemcy-chca-stworzyc-regulatora-ue-ds-kryptowalut</link><pubDate>Wed, 23 Feb 2022 15:59:56 +0100</pubDate><title>Niemcy chcą powołać regulatora UE ds. kryptowalut. Ma zapobiec praniu pieniędzy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.innpoland.pl/c5381e10a7ec6b3563c4d882a642072d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Grupa krajów UE z Niemcami na czele chce umożliwić nowemu regulatorowi Wspólnoty nadzór nad firmami kryptowalutowymi. Powołana instytucja ma zajmować się zapobieganiem praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Kryptowaluty są zaś obecnie jednym z podstawowych środków zapłaty za nielegalną aktywność.

Obserwuj INNPoland.pl w Wiadomościach Google
Regulator ds. kryptowalut w UE
Nowy regulator odpowiedzialny m.in. za przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy ma zostać zawiązany w 2024 roku i rozpocząć pełnie działanie w ciągu dwóch kolejnych lat  – podały anonimowe źródła agencji Bloomberg.
Obecnie trwają negocjacje Komisji Europejskiej i państw członkowskich nad zakresem obowiązków i praw nowego organu.
Informatorzy wskazują, że Niemcy, Austria. Włochy, Luksemburg, Hiszpania i Holandia opowiedziały się za oddaniem w ręce powstającej instytucji praw do nadzoru nad firmami kryptowalutowymi. Waluty cyfrowe są bowiem dość powszechnie używane do finansowania działań przestępczych czy terroryzmu.
Nowy regulator powstaje w odpowiedzi na serię skandalów, która obnażyła jak świat przestępczy wykorzystuje luki w unijnym prawie do prania znacznych ilości środków  – przypomina agencja prasowa.
Pierwsza propozycja KE wskazuje jedynie na regulacje ogólnie określonych "cyfrowych aktywów". Niemcy i ich poplecznicy chcą, by kryptowaluty były bezpośrednio wymienione w zakresie obowiązków instytucji.
W 2021 roku transakcje powiązanie z nielegalnymi działaniami wzrosły o 80 proc. rok do roku, do poziomu 14 miliardów dolarów. Cały rynek kryptowalut jest wart ok. 2 bilionów dolarów – wskazuje firma analityczna Chainalysis.
Małżeństwo z USA chciało wyprać kryptowaluty
Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, służby coraz lepiej ze śledzeniem i aresztowaniem przestępców operujących cyfrowymi walutami.
34-letni Ilya Lichtenstein i jego 31-letnia żona Heather Morgan zostali zatrzymani przez amerykańskie organy ścigania z zarzutem o konspirację w celu prania brudnych pieniędzy.
Jak podają media z USA, może chodzić o kwotę nawet 4,5 miliarda dolarów w skradzionych kryptowalutach. To cyfrowy łup z włamania hakerów na giełdę kryptowalutową Bitfinex z 2016 roku.
Śledczym jak na razie udało się zabezpieczyć 3,6 miliarda dolarów z tych funduszy. Jak wskazała zastępca prokuratora generalnego USA Lisa Monaco nawet taka kwota to "największa konfiskata finansowa w historii Departamentu Sprawiedliwości".
Parze z USA grozi do 20 lat więzienia za konspirację i próbę prania brudnych pieniędzy. Dodatkowy zarzut – konspiracja w celu oszukania państwa – obarczona jest karą 5 lat więzienia.
Amerykańscy funkcjonariusze ogólnie wydają się coraz bardziej efektywni w odzyskiwaniu skradzionych kryptowalut. W ubiegłym roku tamtejsze służby odzyskały 2,3 z 4,4 miliona dolarów okupu z kont rosyjskich hakerów, związanych z atakiem ransomware na rurociąg Colonial Pipeline.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.innpoland.pl/c5381e10a7ec6b3563c4d882a642072d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.innpoland.pl/c5381e10a7ec6b3563c4d882a642072d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Cyfrowe waluty to ulubione aktywa przestępców i terrorystów</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
