Wyłudzalnia klików podała nieprawdziwą informację o śmierci Janusza Gajosa, granica żenady została przekroczona

Janusz Gajos, podczas próby spektaklu "Garderobiany" w 2016 roku.
Janusz Gajos, podczas próby spektaklu "Garderobiany" w 2016 roku. Dawid Zuchowicz/Agencja Gazeta
Strona, o której nikt wcześniej nie słyszał, podała fake newsa o śmierci Janusza Gajosa. Niepotwierdzone informacje? Chęć bycia pierwszym, tak charakterystyczna w dziennikarstwie, szczególnie internetowym? Można być oczywiście naiwnym i uwierzyć, że dziennikarskie żółtodzioby miały skądś niesprawdzoną informację i w wyniku połączenia rażącego braku doświadczenia i parcia na szkło wypuściły w świat dziennikarskiego bąka. Można. Ale po co?

Warszawa-net.htw.pl media obwołały już “warszawskim portalem”. Podał on nieprawdziwą informację o śmierci wybitnego aktora. Kliknąłem na ich stronę przez telefon komórkowy. Natychmiast przełączyło mnie na inne, podejrzane witryny, po których pojawił się charakterystyczny komunikat: Twój telefon został zawirusowany. Wniosek jest jeden: to prymitywna wyłudzalnia klików, jakich wiele.



Co szokujące, w informacji, która do tej pory widnieje na stronie portalu pod tym adresem, jej autor, rzecz jasna “admin” nieznany z imienia i nazwiska, powołuje się na Polską Agencję Prasową, która miała zasięgnąć informacji w Związku Artystów Scen Polskich. Wiadomość o śmierci aktora miała potwierdzić dyrekcja Teatru Narodowego. Ten internetowy "klocek" lotem błyskawicy rozszedł się po Facebooku i wielu w niego uwierzyło.

Ja pitole.... Żegnaj Panie Januszu

Opublikowany przez Sławomir Jagodziński na 17 czerwca 2017
Nie muszę pisać, że to himalaje żenady. Na stronie PAP oczywiście brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat, Wirtualna Polska zadzwoniła nawet do Teatru Narodowego, w którym oczywiście dowiedziała się, że jeszcze w piątek aktor czuł się rewelacyjnie, a wiadomość o rzekomej śmierci Gajosa teatr usłyszał dopiero od dziennikarki Wirtualnej Polski.

To nie pierwszy taki przypadek. Na znanych forach internetowych jesteśmy notorycznie bombardowani wpisami o tym, że Robert Lewandowski zginął w wypadku samochodowym. Przed kilkoma tygodniami Facebooka zalała informacja o rzekomej śmierci Tiny Turner, łącznie ze szczegółami dotyczącymi "zgonu" i choroby. “Uśmierciła” ją strona infowarszawa24.prv.pl, specjalizująca się w tego typu tematyce (podali już informacje o śmierci Kuby Wojewódzkiego czy Maćka Musiała), o czym pisał portal NaTemat.pl. Po kliknięciu w link, nasze komputery i telefony są infekowane wirusami. Informacja o rzekomej śmierci Tiny Turner była jednak do tego stopnia ponętna, że podały ją nawet media publiczne, konkretnie Panorama TVP2, a to już skłania do zadumy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...