Błyskotliwa kariera domów z bajecznie taniego materiału. Słoma i glina są lepsze od betonu

Budowa domów ze słomy i gliny staje się w Polsce coraz bardziej popularna.
Budowa domów ze słomy i gliny staje się w Polsce coraz bardziej popularna. fot. slomianyzapal.pl
Sto lat temu słomą i gliną stały całe wsie. Dziś ten materiał powraca do łask. Domy ze słomy to powracający trend w budownictwie. Okazuje się, że nasi pradziadkowie dobrze wiedzieli co robią, używając do budowy domów materiałów, które dziś uważamy za odpady.

Słoma jest bajecznie tania, świetnie izoluje, jest w pełni bezpieczna a dom z niej zbudowany ma przyjemny dla życia mikroklimat. Budynek ze słomy jest cichy i wbrew pozorom suchy, nie ma w nim wilgoci.



Ale najważniejsze jest to, że jest zbudowany z materiałów naturalnych. W zasadzie wszystko, czego potrzebujemy do budowy możemy znaleźć w promieniu kilku czy kilkunastu kilometrów. Nie musimy kupować styropianu, waty szklanej, klejów czy innych wytworów przemysłu chemicznego. A kiedy za 100 czy 200 lat, kiedy nadjedzie kres życia domku, wtopi się w naturę i sam rozłoży na czynniki pierwsze.
Marta i Jakub są jednym z pionierów słomianego budownictwa w Polsce. Kilka lat temu zaczęli budowę swojego pierwszego domu. Jak sami twierdzą – na próbę.

– Można do nas przyjechać, zobaczyć, pomieszkać. Bardzo dużo ludzi dzwoni do nas z pytaniami, bo też chcieliby taki dom zbudować. I w zasadzie nie ma lepszej opcji, bo my zrobiliśmy tak samo. Przed podjęciem decyzji o budowie też pytaliśmy innych, bo takich domów trochę w Polsce stoi. Nie podjęliśmy ryzyka, żeby budować dom za kilkaset tysięcy złotych, który mógł się okazać nieodpowiedni dla nas. Dlatego najpierw warsztatowo zbudowaliśmy ten pierwszy, mały. Mieszkaliśmy w nim przez rok i podjęliśmy decyzję, że tak, że chcemy budować normalny, duży dom – mówi Jakub Gawinek w rozmowie z INN:Poland.

Można u nich pomieszkać, bo obecnie mają trzy domy – dwa nieduże, przeznaczone dla gości oraz jeden większy, dla siebie i dzieci.

– My żyjemy w dużym domu, tam mieszkamy. Ale przedsięwzięcie, które dziś nosi nazwę Słomiana Osada, zaczęliśmy od budowy małego domku o powierzchni 25 metrów kw., "na zgłoszenie". Potem powstał większy o powierzchni 35 . Te dwa domki są wykorzystywane turystycznie, w dużej mierze dla naszych znajomych i przyjaciół – mówi Jakub.

Na pierwszy rzut oka budowa domu ze słomy i gliny powinna być bajecznie tania. Tak jednak – na ogół – nie jest.– W pewnym uproszczeniu budowa domu glinianego jest kosztowo podobna do budowy domu klasycznego, murowanego. Może nawet jest ciutkę drożej, bo warto użyć dobrego, naturalnego pokrycia dachowego. Najtańsza blachodachówka niezbyt tu pasuje – twierdzi Kuba Gawinek. Tanie są materiały ale droga robocizna.

Na początku trzeba postawić fundament, w zasadzie dowolny, byle dom był stabilny.

– Fundamenty niczym nie różnią się od "normalnego domu", nasz pierwszy mały domek (Pączek) jest posadowiony na tzw. stemplach. W drugim małym domu i naszym domu są klasyczne fundamenty – mówi współwłaściciel Słomianej Osady.

Mając już fundament trzeba zabrać się za zbudowanie konstrukcji drewnianej. Jest to rodzaj stelażu, wypełnianego sprasowanymi kostkami słomy.

– Dużym kosztem jest drewno, bo na budowę potrzeba go sporo. Na dodatek cała konstrukcja jest dość skomplikowana, bo ściana ma pół metra grubości. Trzeba zbudować taki stelaż, w który wkłada się kostki słomy. I to jest lwia część kosztów.
Słoma, której używa się do wypełnienia ścian musi być sprasowana w twarde kostki. Kosztuje mniej więcej 2 -3 zł za kostkę. Oznacza to, że koszt słomy potrzebnej do zbudowania średniej wielkości domu może się zamknąć w 2 000 – 3 000 zł.

– Faktycznie główny materiał, czyli słoma, jest tani. Natomiast robocizna kosztuje dużo. W sieci można było swojego czasu znaleźć informacje, że dom da się zbudować za 1000 zł za metr kwadratowy. Nie wiem, czy to jest możliwe, nawet jeśli robimy to samodzielnie, mając wiedzę, warsztat w ręku i czas. Słoma faktycznie nie jest droga, ale glina już tak. Oczywiście można ją sobie wykopać na działce, wymieszać w odpowiednich proporcjach z wodą i piaskiem. Ale z reguły trzeba kupić glinę sproszkowaną, kupuje się ją w cegielni. Do tego warto kupić piasek o drobnej frakcji, żeby ściany były gładkie – mówi Kuba Gawinek. Można użyć gotowych glinianych tynków w warstwie gładzi, ale to tez podwyższa koszty.

Dodaje, że na polskim rynku nie ma wielu firm, które zajmują się tego typu zleceniami. I nie są one tanie, traktują to jako zlecenia niszowe. Zrobienie tego w formie zleconej nie jest tanie. Ale z drugiej strony jest sporo organizacji, które mogą nam pomóc we własnej budowie i warto się do nich zwrócić. W zależności od trybu budowy koszt wynosi ok. 1800 – 2600 zł za metr.

Nie ma się za co obawiać o kwestie bezpieczeństwa. Słoma pokryta gliną jest niesamowicie wytrzymała i w zasadzie niepalna.

– Oporność ściany z tynkiem glinianym na otwarty ogień wynosi godzinę. Czyli można stać przed nią z palnikiem przez dłuższy czas i nic się nie stanie. To są domy bardzo bezpieczne, jedynym ryzykiem jest drewno oraz tego, co jest w pokryciu dachowym. Ale kostki słomy obustronnie zatynkowane są w zasadzie niepalne – twierdzi Gawinek.

Na dodatek słoma jest tak silnie sprasowana, że próba jej podpalenia przypomina zapalenia książki telefonicznej.

Warto pamietać, ze ten sposób budowy domu jest w Polsce w pełni legalny.

– Ta technologia jest zgodna z polską norma budowlaną. To nie jest tak, że buduje się na partyzanta, jest to normalna legalna technologia, zgodna z literą prawa. To ważne, bo wiele osób o tym nie wie – przypomina nasz rozmówca.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...