W rządzie panuje schizofrenia decyzyjna. Jednego dnia chcą dawać przywileje i pieniądze, drugiego - zabierać

Pożyjemy, zobaczymy. Wicepremier Mateusz Morawiecki uzależnia los 500+ dla emerytów od stanu budżetu na 2018 r.
Pożyjemy, zobaczymy. Wicepremier Mateusz Morawiecki uzależnia los 500+ dla emerytów od stanu budżetu na 2018 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W czerwcu gruchnęła wiadomość: będzie 500 plus dla emerytów. W lipcu minister pracy Elżbieta Rafalska potwierdziła: „chcemy ich wspierać, dając coroczny jednorazowy dodatek”. Ale najbliżej rzeczywistości jest zapewne wicepremier Mateusz Morawiecki, który właśnie skwitował sprawę charakterystycznym „pożyjemy, zobaczymy”.

– Wydatki emerytalne wzrosły już o ponad 20 mld złotych. Dlatego o programie 500 plus dla seniorów pomyślimy dopiero, gdy będziemy wiedzieli, w jakiej kondycji jest budżet 2018 – powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej” wicepremier i minister rozwoju.



Oczywiście, wiele zależy od tego, jak Polacy zareagują na reformę emerytalną i czy korzystanie z możliwości przejścia na emeryturę wcześniej będzie miało charakter bardziej czy mniej masowy. Konstruując przyszłoroczny budżet, rząd założył, że z możliwości przejścia na emeryturę może skorzystać 85-90 proc. uprawnionych. Co innego, gdyby jednak z tej opcji skorzystało np. 60 lub 70 proc. uprawnionych osób. – Wówczas szacowany przez nas koszt zmian w systemie emerytalnym na poziomie około 9,5 mld złotych może się okazać niższy – dorzucał.

Oczekiwania są jednak takie, że z możliwości przejścia na emeryturę skorzysta olbrzymia większość uprawnionych. Jedyną realną zachętą do pozostania w pracy – jak zauważa sam wicepremier Morawiecki – są „zauważalnie wyższe emerytury”. Innymi słowy, im dłużej zostajemy w pracy, tym większa będzie wypłacana później kwota. Pytanie, ilu z emerytów będzie liczyć na to, że do emerytury uda im się, tak czy inaczej, dorobić.

źródło: PAP, Portal Samorządowy

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...