W ciągu kilku lat trafił na listę 100 najbogatszych Polaków. Dzisiaj opowiada swoją historię

Robert Gryn jest jednym z najbogatszych Polaków.
Robert Gryn jest jednym z najbogatszych Polaków. Fot. Instagram/rob.gryn
Swoją historią Robert Gryn podzielił się na portalu „LinkedIn”, gdzie opisał dokładnie jak rok po roku dochodził do swojej dzisiejszej pozycji.

Robert Gryn zaczynał jako satrt-upowiec w 2011 r. trafił do Codewise z prośbą o wycenę jego start-upu. Firma ta zaoferowała mu najlepsze warunki, dlatego też zdecydował się na współpracę, która jak sam wspomina wydawała się podążać w dobrym kierunku. Dlatego też zdecydował się na wymianę udziałów z ówczesnymi właścicielami Codewise, tak by współpraca nabrała bardziej oficjalnego charakteru.

Wtedy chyba nie spodziewał się, że za kilka lat zostanie właścicielem Codewise, a on sam trafi na okładkę Forbesa.

Błąd prezesa i wrogie przejęcie
Rok po związaniu się z Codewise Robert Gryn zorientował się, że współpraca nie układa się tak, jak jego zdaniem powinna. Udało mu się znaleźć wspólny język z jednym z założycieli firmy i jak sam wspomina „potajemnie” spotykał się z nim w celu ustalenia sposobu działania firmy.

Wkrótce z winy prezesa firmy doszło do błędu, w wyniku którego Gryn stracił ponad 300 tys. dolarów. To był dla niego sygnał do działania. Porozumiał się z jednym z założycieli – Bartkiem – i razem ustalili plan działania. Doszli do wniosku, że muszą przejąć firmę. Rozmowy nie były łatwe i jak wspomina Gryn, doprowadziły do „wrogiego przejęcia”.


Następnym etapem było ustabilizowanie sytuacji w Codewise i doprowadzenie do szybkiego wzrostu. Tempo, w jakim pracował wtedy Gry doprowadziło go do skrajnego wyczerpania. Sytuacji wcale nie poprawiał fakt, że firma była już wtedy rentowna. Doszło do tego, że praca nie sprawiała mu już satysfakcji.

Odejście wspólnika i ważne wydarzenia
Kolejnym ciosem było odejście Bartka (ostatniego z założycieli Codewise). Wtedy właśnie całość pozostała na barkach Roberta, który świetnie poradził sobie z rolą samodzielnie zarządzającego ciągle rosnącą firmą.

W 2016 roku doszło do wydarzeń, które Robert Gryn opisuje jako „ważne”. Po pierwsze skończył 30 lat, po drugie otrzymał kilka nagród podczas ceremonii Deloitte Fast 50. Były to nagrody dla najszybciej rozwijającej się firmy w Europie środkowej.
To jednak nie był koniec, podczas urlopu, który spędzał w Ameryce Południowej, skontaktował się z nim przedstawiciel Forbesa. Poprosił o wywiad i przekazał informację, że Gryn może trafić na listę 100 najbogatszych Polaków.

Okładka Forbesa i przeprowadzka
I stało się, Robert Gryn nie tylko został najmłodszym Polakiem na liście 100 najbogatszych (zadebiutował na pozycji 57.), ale również trafił na okładkę magazynu Forbes. Wkrótce skontaktował się z nim Financial Times i poinformował, że Codwise został oficjalnie uznany za drugą najszybciej rosnącą firmę w Europie.

Jak wspomina w swojej historii Gryn, okazało się, że czegoś mu brakuje. Doszedł do wniosku, że stał się zbyt wygodny jak również zbyt przyzwyczaił się do poczucia bezpieczeństwa, które dawało mu całe jego otoczenie.

Wiedziony impulsem postanowił zmienić swoje dotychczasowe życie i zdecydował o przeprowadzce do Kalifornii. Tam sam zorganizował sobie niewielkie biuro, na meblowanie którego poświęcił swój czas. Ta przeprowadzka pozwoliła mu odnaleźć w sobie energię i poczucie buntu, którego tak bardzo brakowało mu w Polsce. Podsumował to słowami: „Nie bez powodu często słyszycie, że liczy się podróż, a nie miejsce docelowe”.

Jako jedną ze wskazówek podaje, że najważniejsze jest zachowanie równowagi pomiędzy pracą, a życiem prywatnym.
Trwa ładowanie komentarzy...