Słynna Prada zmiotła z rynku polską markę. Prawnicy mogą być z siebie dumni

Prawnicy włoskiej Prady wyrzucili z rynku polską firmę, bo uznali, że jej nazwa jest zbyt podobna do jednej z marek koncernu.
Prawnicy włoskiej Prady wyrzucili z rynku polską firmę, bo uznali, że jej nazwa jest zbyt podobna do jednej z marek koncernu. Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
Nazwa niby podobna, ale zupełnie inaczej się ją wymawia. Logo? Kompletnie inne, ze zwierzakiem w tle. Ale to wystarczyło, żeby prawnicy Prady rzucili się na małą polską firmę jak sępy na świeżą padlinę. I wygrali – polska marka się poddała.

Czy marka o nazwie Mumu ściągnęła nazwę z Miu Miu? Jakub Mucha, współwłaściciel firmy o tej pierwszej nazwie twierdzi, że nie. Pochodzi ona od jego nazwiska – mówi w rozmowie z Next.Gazeta.pl. Z kolei MIU MIU to jeden z brandów globalnego giganta modowego – włoskiej Prady. I to jej prawnicy stwierdzili, że nazwa polskiej marki jest zbyt podobna do należącej do nich. Zdecydowali się walczyć w sądzie o zablokowanie jej używania.

Mucha twierdzi, że ich problemy zaczęły się wtedy, gdy zgłosili znaki towarowe Mumu do Urzędu Patentowego. Chodziło zarówno o nazwę, jak i grafikę. Prawnicy Prady to zauważyli i ruszyli do boju. Uzasadniali, że nazwa Miu Miu pochodzi od imienia wnuczki założyciela włoskiej firmy (Miucci Prady) a Mumu, które powstało później, jest łudząco podobne do ich marki. A przy okazji wprowadza w błąd klientów i jest "pasożytnicze".
Mucha mówi, że jego firmy nie było stać na mogącą ciągnąć się latami walkę prawną. Prawnicy Mumu twierdzili nawet, że sprawa jest do wygrania, ale przestrzegali przed czasem i kosztami procesu. W efekcie Mumu poddało się i musi zmienić nazwę firmy. To rodzi kolejny problem, bo logo jest zapisem nazwy firmy z dodanym symbolem głowy renifera (współzałożyciele pochodzą też ze Szwecji). W ten sposób marka działająca na polskim rynku pięć lat idzie na marne.

– Postanowiliśmy zawrzeć ugodę z Pradą i jesteśmy w trakcie rozmów – powiedział Gazecie współwłaściciel MUMU.

Procesy wielkich firm o podobieństwo nazwy
Podobnych przykładów na rynku jest sporo. W Polsce głośno było o przypadku producenta napoju o nazwie John Lemon. Brzmi żartobliwie, ale nie spodobało się prawnikom Yoko Ono, wdowy po Johnie Lennonie. Firma musiała zmienić nazwę napoju.


Znane są jednak przypadki, że duża marka przegrywa. Sąd we Włoszech uznał, że dwaj bracia, którzy produkują dżinsy, t-shirty i torby pod marką Steve Jobs, mogą to robić dalej i firmie Apple nic do tego.
Trwa ładowanie komentarzy...