
Ja także mówię o e-Pionierze. Lecz nie tylko. Finansowanie innowacji – poza tym, że wiąże się z ogromnym ryzykiem, a realizacja projektów jest bardzo nieprzewidywalna – to przemyślany i dobrze, a przynajmniej coraz lepiej, działający system. Owszem, dużo pomysłów trafia „do szuflady” nie zdobywając dalszego finansowania, ale to tylko te słabe i nie mające szans na rynkowy sukces.
REKLAMA
Kilka dni temu INN Poland pisało o programie E-pionier, w którym 25 mln euro czeka na studentów-programistów. By zdobyć dofinansowanie, muszą oni... wymyślić innowacyjne sposoby rozwiązania problemów Polski. Katarzyna Zachariasz w swoim komentarzu do programu stwierdziła m.in., że "po raz kolejny mamy wydać miliony euro na tworzenie innowacji, które najprawdopodobniej zamiast na rynek trafią do szuflady".
Jak zdobyć środki
Instrumenty quasi-kapitałowe. Pod tym tajemniczym terminem kryje się wiele inicjatyw tworzonych w ostatnich latach przez instytucje dysponujące środkami pochodzącymi z Unii Europejskiej. Idea większości z nich jest prosta, ciekawa i często sprawdza się w rzeczywistości, przynosząc zamierzone efekty. Beneficjentami są wyspecjalizowane podmioty, mające za zadanie komercjalizowanie innowacyjnych pomysłów na biznes.
Instrumenty quasi-kapitałowe. Pod tym tajemniczym terminem kryje się wiele inicjatyw tworzonych w ostatnich latach przez instytucje dysponujące środkami pochodzącymi z Unii Europejskiej. Idea większości z nich jest prosta, ciekawa i często sprawdza się w rzeczywistości, przynosząc zamierzone efekty. Beneficjentami są wyspecjalizowane podmioty, mające za zadanie komercjalizowanie innowacyjnych pomysłów na biznes.
W jaki sposób? Dokapitalizowując nowopowstałe spółki poprzez objęcie udziałów i pokrycie wkładu środkami pochodzącymi z UE. Nasz polski "start-up boom" spowodowany jest w dużej mierze zaangażowaniem właśnie tych środków w systemie wspierania przedsiębiorczości i innowacyjności.
Od roku 2007 w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka postanowiono stworzyć swojego rodzaju ekosystem wspierania młodych przedsiębiorstw. Zaczynając od kapitału zalążkowego, poprzez fazę rozwoju, VC, a na IPO kończąc. Instrumenty kapitałowe takie jak Bridge Alfa, Bridge VC, Działanie 3.1 oraz 3.2 PO IG komercjalizowały i komercjalizują nadal rozwiązania na różnych etapach rozwoju.
W obecnej perspektywie finansowej działania te będą zapewne kontynuowane, a więc rynek zostanie zasilony kolejną transzą środków. Jeśli tak jest, to problemem nie jest brak środków – na rynku jest i będzie wystarczająco dużo pieniędzy, by wesprzeć ciekawe projekty.
Powyższe metody nie dla E-pioniera
Podobny rodzaj mechanizmu finansowania ciężko byłoby zastosować w e-Pionierze. Już teraz od przedstawicieli funduszy słyszy się, że na rynku powoli zaczyna występować zjawisko nadpodaży kapitału inwestycyjnego. Działanie e-Pionier nie przewiduje więc wsparcia na komercjalizacje prototypów - będzie ono cały czas dostępne w ramach wcześniej wymienionych instrumentów.
Podobny rodzaj mechanizmu finansowania ciężko byłoby zastosować w e-Pionierze. Już teraz od przedstawicieli funduszy słyszy się, że na rynku powoli zaczyna występować zjawisko nadpodaży kapitału inwestycyjnego. Działanie e-Pionier nie przewiduje więc wsparcia na komercjalizacje prototypów - będzie ono cały czas dostępne w ramach wcześniej wymienionych instrumentów.
Każdy innowacyjny prototyp stworzony w e-Pionierze będzie mógł bowiem przejść przez tę samą ścieżkę rozwoju, co dziesiątki dobrze prosperujących start-upów w dotychczasowych działaniach. Za przykład niech posłuży Social WiFi, która pozyskała kapitał zalążkowy z inkubatora, drugą rundę finansowania z funduszu VC, a następnie została beneficjentem programu GO_GLOBAL.PL, gdzie wypracowuje strategię wyjścia na rynek amerykański.
Zalążek dla firm
e-Pioniera należy postrzegać więc jako "przedsionek", pewnego rodzaju fazę przedzalążkową, opartą przy okazji o ideę zamówień przedkomercyjnych. Beneficjenci programu (lub z podmioty z nimi powiązane) będą również mogły być beneficjentami innych działań o charakterze kapitałowym, co zapewni przepływ pomysłów od pomysłu do komercjalizacji.
e-Pioniera należy postrzegać więc jako "przedsionek", pewnego rodzaju fazę przedzalążkową, opartą przy okazji o ideę zamówień przedkomercyjnych. Beneficjenci programu (lub z podmioty z nimi powiązane) będą również mogły być beneficjentami innych działań o charakterze kapitałowym, co zapewni przepływ pomysłów od pomysłu do komercjalizacji.
Skomercjalizowaniem rozwiązania może być także zainteresowana strona prywatna, tym razem bez udziału środków europejskich. Naturalnie, fundusze seed i VC nie są organizacjami charytatywnymi i działają dla zysku. Warto jednak podkreślić, że nikt nie zabroni im zarabiania pieniędzy na wypracowanym w ramach e-Pioniera prototypie. A może być nim wszystko, co nie jest jedynie "gołym pomysłem", a może być wykorzystane jako tzw. zdolność aportowa. Przy istnieniu takiej zdolności fundusz o wiele łatwiej podejmie decyzję inwestycyjną. Tym bardziej, że zaraz po utworzeniu spółki pojawia się pierwszy możliwy klient - instytucja zamawiająca, która chciałaby wdrożyć rozwiązanie u siebie. Już na starcie taka spółka może np. stanąć w pierwszym przetargu. Program wpisuje się więc w budowany od kilku lat system wspierania i finansowania innowacji w Polsce.
Naturalnie, istnieje możliwość jego niepowodzenia. Jednak – w myśl zasady, że nie ma innowacji bez ryzyka – jesteśmy świadomi, że trzeba je ponieść, by osiągnąć zamierzony cel. W dłuższej perspektywie będzie nim powstanie sprawnie funkcjonujących firm informatycznych oraz przetarcie szlaków dla całkowicie nowej na polskim gruncie metody przeprowadzania zamówień publicznych. Korzystnej, znacznie prostszej, a przede wszystkim bardziej wydajnej.