
Amerykanie najprawdopodobniej doskonale wiedzieli o przygotowywanym uderzeniu hakerów na studio filmowe Sony Pictures. Już w 2010 r. wywiad USA zinfiltrował północnokoreańskie sieci komputerowe - twierdzą zgodnie "New York Times" i "Der Spiegel".
REKLAMA
Gazety powołują się na przedstawicieli władz amerykańskich oraz na dokumenty, które wyciekły z amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA).Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Steven Murdoch z University College London ocenił, że USA - niemal na pewno - podejmowały próby włamania się do sieci komputerowych Korei Północnej, już przed 2010 r.
Jeśli NSA wiedziała o ataku na Sony Pictures, zanim do niego doszło, to agencja mogła celowo nie uprzedzić studia o planowanej napaści dla swoich powodów - dodał. Dlatego zapewne dopiero po rozpoczęciu ataku wywiad USA poinformował, że hakerzy uzyskali dane dostępu jednego ze współpracowników Sony. Amerykańska telewizja NBC informowała, że władze USA dowiedziały się o napaści dopiero wtedy, gdy Sony zwróciło się o pomoc do FBI. Działając w ten sposób, najprawdopodobniej służby specjalne nie chciały zdradzić swoich źródeł.
USA są przekonane, że to działający na zlecenie Pjongjangu hakerzy zaatakowali studio Sony Pictures, które wyprodukowało komedię "Wywiad ze Słońcem Narodu ("The Interview") o próbie zamachu na północnokoreańskiego przywódcę Kim Dzong Una. Film ten rozwścieczył władze w Pjongjangu i sprowokował z jego strony pogróżki pod adresem największych sieci kinowych w USA. Ostatecznie film trafił do dystrybucji m.in. w internecie.
Źródło: CNET.com
