Polska aplikacja Pure Rosary została bardzo dobrze przyjęta w USA i na Filipinach.
Polska aplikacja Pure Rosary została bardzo dobrze przyjęta w USA i na Filipinach. Fot. Materiały prasowe
Reklama.
W Nowym Jorku organizowane są nawet spotkania „Faith+Tech”, na których start-upowcy dyskutują o swoich pomysłach na aplikacje i serwisy społecznościowe związane z wiarą. W Krakowie przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II ruszył właśnie nowy oddział Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości.
Jacek Aleksandrowicz, prezes Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości

Po pierwsze liczymy na dywersyfikację. Nie chcemy udzielać się jedynie na innowacyjnych wydziałach, tych typowo inżynieryjnych. Szukamy nowych środowisk i chcemy, by społeczeństwo start-upów było bardziej różnorodne. Czytaj więcej

Aleksandrowicz mówił też, że środowisko kościelne nie było do tej pory mocno „wykorzystane” przez start-upy. Jednak ostatnie lata pokazują, że trend się zmienia. Papież Franciszek ogłosił niedawno powstanie organizacji non-profit Scholas.Labs, której głównym celem jest wybieranie i wspieranie technologicznych projektów edukacyjnych.
Na stronie AngelList, skierowanej do start-upów i inwestorów, pod hasłem „religia” znaleźć można 89 firm. Chrześcijanie mają nawet swoje serwisy randkowe czy... aplikacje motywacyjne.
Ulica Wiary
Największym sukcesem wśród religijnych start-upów cieszy się chyba platforma FaithStreet, która zrzesza ponad 16 tysięcy kościołów na terenie Ameryki Północnej. Kościoły, kongregacje i społeczności religijne tworzą na FaithStreet swój profil z podstawowymi danymi i oznaczeniem na mapie. W ten sposób łatwiej przyciągać im nowych wiernych, a podobno taki cel przyświecał trzem, dwudziestokilkuletnim wtedy, założycielom. Platforma ruszyła we wrześniu 2011 roku.
– Odrzucamy pomysł recenzowania kościołów. Kościół bardziej przypomina rodzinę niż restaurację czy mechanika – powiedział Sean Coughlin, jeden z założycieli FaithStreet w rozmowie z "Christianity Today".
Jak zarabiają osoby odpowiedzialne za FaithStreet? Pobierają drobny procent z datków wiernych. Kościoły zrzeszone wewnątrz platformy zachęcają wiernych do wpłacania datków online, właśnie przez platformę. FaithStreet pobiera wtedy drobną część transakcji. Platforma ma oczywiście również mobilną wersję.
Modlitwa w drodze
Polacy od lat zajmują się nowymi technologiami w służbie wiary. W 2010 roku polscy Jezuici otworzyli portal „Modlitwa w drodze”, który oferuje 10-minutowe rozważania na temat ewangelii przygotowane przez Jezuitów, a czytane przez znanych lektorów. Posłuchać możesz między innymi Małgorzaty Kożuchowskiej, Wojciecha Malajkata czy Krzysztofa Globisza.
logo
Tak wygląda jeden z polskich religijnych portali - modlitwa w drodze Fot. modlitwawdrodze.pl
Jezuici z kolei w tym roku otrzymali nagrodę Mobile Trend Awards za wersję mobilną „Modlitwy w drodze”, która pojawiła się w sklepach w 2014 roku. Oprócz modlitw znaleźć można w niej wirtualny różaniec, rachunek sumienia czy też Ekstremalną Drogę Krzyżową. Aplikacja jest przy tym darmowa, a zakonnicy nie otrzymują z niej oficjalnie profitów.
Minimalistyczny różaniec
Na swojej aplikacji zarabiają za to Maciek Sobczak i Jakub Niewczas, autorzy „Pure Rosary”, czyli minimalistycznie zaprojektowanej aplikacji-różańca. – Podszedłem do tego raczej pod kątem biznesowym – mówi w rozmowie Sobczak, który nie chce odpowiadać na pytanie o to, czy jest wierzący.
– Jestem projektantem i od lat słyszałem, że jeśli ludzie z mojej branży tak dobrze wiedzą jak ma wyglądać produkt, to może sam również zarządzałbym całą produkcją” – mówi Sobczak i stwierdza, że pomysł zrobienia akurat różańca pojawił się na samym końcu.
Maciej Sobczak

Rozmawiałem któregoś razu z kolegą, który wpadł na pomysł zaprojektowania minimalistycznych dewocjonaliów. Miał jednak na myśli prawdziwe obiekty. Ja stworzyłem aplikację w tym stylu.

Cyfrowy różaniec Maćka Sobczaka i Jakuba Niewczasa jest hitem w Stanach Zjednoczonych i na Filipinach. Według projektanta, za sukces odpowiada właśnie minimalistyczny design.
– Pojawiały się nawet pytania o wersję na iPada, ale niweluje to konieczny element intymności – mówi Sobczak. Dzięki wibracjom, Pure Rosary można obsługiwać nawet w kieszeni, nie patrząc na różaniec. Z czasem chcą przenieść aplikację na Apple Watch.
Kościół a technologie
– Niestety, ale myślenie komercyjne i konsumenckie wkracza obecnie do każdej dziedziny życia – mówi Jarosław Makowski, filozof, teolog i publicysta. – Nie wyobrażam sobie jednak, że religia i instytucje kościelne nie będą wykorzystywać nowych technologii: od mediów społecznościowych chociażby po telewizję – dodaje. Jak podkreśla, Kościół powinien korzystać z technologii, jeśli chce utrzymać swoją pozycję na świecie.
Makowski stwierdza, że skoro jest popyt na pewne rozwiązanie, to musi pojawić się podaż. – To czy aplikację przygotuje ktoś z kościoła, czy osoba niewierząca nie ma wielkiego znaczenia. Niewierzący może przygotować równie świetny produkt. Do pomocy może przecież zatrudnić teologów. To biznes jak każdy inny – przypomina Makowski.