Duże firmy lub społeczności co roku organizują duże, międzynarodowe hackathony. Na zdjęciu: Wikimedia Hackathon.
Duże firmy lub społeczności co roku organizują duże, międzynarodowe hackathony. Na zdjęciu: Wikimedia Hackathon. Fot. Sebastiaan ter Burg / CC BY 2.0 / bit.ly/1PMPG8j

Jest późna noc, ale w jednej z sal warszawskiego inkubatora biznesu słychać nerwowy stukot klawiszy. Na biurkach stoją pudełka po pizzach, a członkowie kilkuosobowych zespołów co chwilę klną szpetnie, gdy linijki ich kodu nie funkcjonują tak jak powinny. Brzmi jak kolejny dzień z pracy wielkiej korporacji? To jednak „hackathończycy”, czyli programiści, którzy biorą udział w konkursie na najlepszy program stworzony w ekspresowym tempie.

REKLAMA
– Hackathon to, w uproszczeniu mówiąc, konkurs polegający na napisaniu jakiegoś programu na pewien ustalony wcześniej temat – mówi doktor inż. Bogdan Pankiewicz z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki na Politechnice Gdańskiej, który współorganizował na uczelni hackathon Intela.
Uczelnie i korporacje
Uczestnicy gromadzą się w jednym miejscu i przez kilkadziesiąt godzin mają za zadanie stworzyć program. Zazwyczaj hackathon trwa dwa dni. Dwa dni i jedną noc, bo uczestnicy kodują również po zmroku. – W przypadku hackathonu na Politechnice Gdańskiej w nocy nie było możliwości pracowania, bo uczelnie nie wyraziła na to zgody – zaznacza Pankiewicz.
Hackathony organizowane są zarówno przez start-upowych maniaków, którym zależy na rozwijaniu społeczności, jak i firmy lub uczelnie. Niektóre przedsiębiorstwa organizują nawet wewnętrzne hackathony. Pracownicy Facebooka wyjeżdżali nawet w tym celu na trzydniowe obozy. W firmie Marka Zuckerberga kultura hackathonów jest zresztą szczególnie celebrowana. Całonocne kodowanie pracowników skutkowało w przeszłości bardzo ważnymi obecnie funkcjami serwisu, jak chociażby „like” czy czat. Pokazywano to nawet w filmie "The Social Network” - w scenie, w której rywalizowano o posadę pierwszego stażysty Facebooka.
Popularność hasła "hackathon" w wyszukiwarce Google w ostatnich latach.
Popularność hasła "hackathon" w wyszukiwarce Google w ostatnich latach. Fot. Zrzut ekranu z Google Trends
Współpraca i rywalizacja
– Ważne, żeby każdy uczestnik wcześniej umiał już kodować. W końcu to konkurs, chociaż nagrody są zazwyczaj dość drobne – opowiada Pankiewicz. Chociaż za granicą zdarzają się konkursy, w których nagrody pieniężne sięgały miliona dolarów. Zależnie od jego charakteru, do hackathonów zgłaszać mogą się pojedyncze osoby lub całe zespoły. Temat hackathonów znany jest wcześniej, więc na konkurs można przyjść z gotowym już pomysłem na program, ale czasami wystarczy po prostu dołączyć do innego zespołu. Na konkursie ocenia się tylko to, co zostało stworzone na miejscu.
W Politechnice Gdańskiej opracowywano programy związane z Internetem Rzeczy. Parę miesięcy temu w Warszawie odbyła się czwarta edycja HackWaw dotycząca systemów płatności. Hackathony mogą mieć jednak o wiele lżejsze tematy i są organizowane jako forma zabawy. Najbliższe tego typu spotkanie odbędzie się 18 kwietnia w Krakowie – uczestnicy tworzyć będą programy lub grę dotyczącą „Gwiezdnych wojen”.
Programiści są wszędzie
Każdego miesiąca gdzieś w kraju znaleźć można hackathon. Najlepiej śledzić odpowiednie strony, jak np. Crossweb.pl, który zbiera informacje o różnego rodzaju wydarzeniach ze świata nowych technologii i start-upów.
– Osoby biorące udział w hackathonach uczą się przede wszystkim pracy w grupach – mówi doktor Pankiewicz i dodaje, że każdy uczestnik sprawdza się przy okazji w sytuacji intensywnej pracy. – Poza tym, wszyscy mają dostęp do wielu specjalistów, którzy biorą udział w hackathonie. Mogą z nimi porozmawiać i wiele się nauczyć – podkreśla.
Podczas całonocnego kodowania zdarzają się oczywiście drzemki. Zdjęcie zrobione podczas hackNY Spring 2011 Student Hackathon.
Podczas całonocnego kodowania zdarzają się oczywiście drzemki. Zdjęcie zrobione podczas hackNY Spring 2011 Student Hackathon. Fot. hackNY.org / CC BY-SA 2.0 / bit.ly/1H73hDs
„Ukryte” nagrody
Największym profitem dla uczestników hackathonów jest jednak możliwość nawiązania współpracy z firmą, która współorganizowała lub nawet odwiedziła hackathon. – Podczas hackathonu Intela na Politechnice Gdańskiej pracownicy rozmawiali ze studentami, przyglądali się im przy pracy. Obserwowali jak sprawdzają się w pracy zespołowej i to pod presją, czy są odpowiednio zmotywowani. Moim zdaniem to najlepsza forma znalezienia ludzi do pracy – wyjaśnia dr Pankiewicz.
Zdarza się, że pomysły, które zrodziły się podczas hackathonów, przeradzają się potem w poważne firmy. Najlepszym przykładem jest historia GroupMe, projektu grupowego czatu mobilnego, który powstał na hackathonie TechCrunch Disrupt NYC w 2010 roku. Rok później Skype kupił GroupMe za 85 milionów dolarów.

Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl