Żołnierze jednostek sił specjalnych muszą często działać pod wpływem stresu.
Żołnierze jednostek sił specjalnych muszą często działać pod wpływem stresu. Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Naloty, odbicia zakładników, kule przelatujące tuż obok głowy, adrenalina – żołnierze jednostek specjalnych muszą szybko podejmować decyzje w stresujących sytuacjach, odpowiednio planować całą akcję i zarządzać zespołem. Prawie jak w korporacji. Tylko, że świszczące kule trzeba zamienić na maile z ASAP-em w treści, odbicia zakładników na deadline'y, a naloty na kilkugodzinne briefingi z klientem. Komandosi coraz częściej uczą więc biznesmenów jak zarządzać np. kryzysowymi sytuacjami.

REKLAMA

Wojskowy za biurkiem Czego dokładnie żołnierze jednostek specjalnych mogliby nauczyć przedsiębiorców? – Sprawne zarządzanie, określanie ryzyka, radzenie sobie w stresie, delegowanie zadań, rozkazodawstwo – wymienia major Arkadiusz Kups, emerytowany komandos i były szef szkolenia jednostek specjalnych, który sam prowadzi szkolenia z zakresu m.in. działania w stresie, ponoszenia i kalkulacji ryzyka.

Major zwraca uwagę na to, że wiele dziedzin życia publicznego wywodzi się właśnie z wojska. Najbardziej widoczny jest postęp technologiczny, ale to samo dotyczy innych sfer. – Najpierw było dowodzenie, a potem dopiero zarządzanie – podkreśla major Kups.

Ucz się od żołnierza Żołnierzy jednostek sił specjalnych za wzór dobrego zarządzania uważa również Artus Sikorski, przedsiębiorca, który wystartował właśnie z cyklem szkoleń „Warsztaty Telemacha”. W skład cyklu szkoleń wchodzą warsztaty: „Siedem sekretów udanego ojcostwa”, „Efektywne działanie w każdych warunkach” i „Zasady etycznej komunikacji”. Za prowadzenie drugich warsztatów na liście odpowiadać mają właśnie komandosi.

– To może nie jest popularna myśl, że od wojska możemy się czegoś nauczyć. To jednak bardzo efektywna organizacja i warto, by managerowie zapoznali się ze wzorami działania – mówi Artur Sikorski odpowiedzialny za cykl warsztatów Telemach.

Przez kilka godzin komandosi opowiadać będą o zarządzaniu grupą i podejmowaniu ryzyka. – Początkowo myślałem też o zajęciach w terenie, ale prowadzący uznali, że w ten sposób będą mogli więcej przekazać – komentuje Sikorski.

Piszą też książki O tym, że wojskowi jak nikt inny znają się na zarządzaniu, także w świecie przedsiębiorców, może świadczyć fakt, że gen. Roman Polko, były dowódca Wojskowej Formacji Specjalnej GROM, napisał na ten temat już dwie książki: „RozGROMić konkurencję” oraz „Szefologika, czyli logika szefowania”. W tej drugiej skupia się na zagadnieniach dotyczących bycia liderem, a nie tylko szefem. Jedną z rad, która przewija się wielokrotnie w książce jest... pozwalanie na kwestionowanie decyzji przełożonych.

Posiadanie zwierzchnika nie oznacza, że nie można mu wytknąć błędu, powiedzieć mu, kierując się własną wiedzą i doświadczeniem, a także odpowiedzialnością wynikającą z zajmowanego stanowiska, że się myli.

Gen. Roman Polko

Sporo miejsca gen. Polko poświęca też na wyjaśnienie, w jaki sposób dzisiaj liderzy unikają podejmowania trudnych decyzji, odpowiedzialności, poprzez "rozmycie" władzy - powołują się na zewnętrznych ekspertów albo przepisy ograniczające możliwości.

To nieprawda, że ich władza gdzieś się rozmyła, że ktoś im ją zabrał. Regulamin to zbiór przepisów, które interpretują ludzie — jeśli szef nie chce zwolnić kogoś, kto nie przestrzega regulaminu, zawsze może mu dać szansę poprawy. I odwrotnie: jeśli chce zwolnić kogoś z powodów pozamerytorycznych, to czatuje, kiedy popełni on minimalny błąd, i zasłaniając dokumentem swoją niechęć do pracownika, zwalnia go pod pozorem naruszeń czy uchybień. Cały czas jednak władza znajduje się w jego rękach.

Gen. Roman Polko

W USA wartość doświadczenia z pola walki uznaje się już od dawna - wielu generałów dostaje po zakończeniu służby propozycje prowadzenia ważnych spółek. Ich skuteczność bywa o wiele większa, niż kształconych przez lata prezesów. I nic dziwnego - jak wskazuje bowiem major Kups, "zarządzanie pułkiem to to samo, co zarządzenie zespołem". Nawet jeśli w tym drugim przypadku kule nie świszczą nad uchem.

Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl