
Naloty, odbicia zakładników, kule przelatujące tuż obok głowy, adrenalina – żołnierze jednostek specjalnych muszą szybko podejmować decyzje w stresujących sytuacjach, odpowiednio planować całą akcję i zarządzać zespołem. Prawie jak w korporacji. Tylko, że świszczące kule trzeba zamienić na maile z ASAP-em w treści, odbicia zakładników na deadline'y, a naloty na kilkugodzinne briefingi z klientem. Komandosi coraz częściej uczą więc biznesmenów jak zarządzać np. kryzysowymi sytuacjami.
Wojskowy za biurkiem Czego dokładnie żołnierze jednostek specjalnych mogliby nauczyć przedsiębiorców? – Sprawne zarządzanie, określanie ryzyka, radzenie sobie w stresie, delegowanie zadań, rozkazodawstwo – wymienia major Arkadiusz Kups, emerytowany komandos i były szef szkolenia jednostek specjalnych, który sam prowadzi szkolenia z zakresu m.in. działania w stresie, ponoszenia i kalkulacji ryzyka.
Major zwraca uwagę na to, że wiele dziedzin życia publicznego wywodzi się właśnie z wojska. Najbardziej widoczny jest postęp technologiczny, ale to samo dotyczy innych sfer. – Najpierw było dowodzenie, a potem dopiero zarządzanie – podkreśla major Kups.
Ucz się od żołnierza Żołnierzy jednostek sił specjalnych za wzór dobrego zarządzania uważa również Artus Sikorski, przedsiębiorca, który wystartował właśnie z cyklem szkoleń „Warsztaty Telemacha”. W skład cyklu szkoleń wchodzą warsztaty: „Siedem sekretów udanego ojcostwa”, „Efektywne działanie w każdych warunkach” i „Zasady etycznej komunikacji”. Za prowadzenie drugich warsztatów na liście odpowiadać mają właśnie komandosi.
– To może nie jest popularna myśl, że od wojska możemy się czegoś nauczyć. To jednak bardzo efektywna organizacja i warto, by managerowie zapoznali się ze wzorami działania – mówi Artur Sikorski odpowiedzialny za cykl warsztatów Telemach.
Przez kilka godzin komandosi opowiadać będą o zarządzaniu grupą i podejmowaniu ryzyka. – Początkowo myślałem też o zajęciach w terenie, ale prowadzący uznali, że w ten sposób będą mogli więcej przekazać – komentuje Sikorski.
Piszą też książki O tym, że wojskowi jak nikt inny znają się na zarządzaniu, także w świecie przedsiębiorców, może świadczyć fakt, że gen. Roman Polko, były dowódca Wojskowej Formacji Specjalnej GROM, napisał na ten temat już dwie książki: „RozGROMić konkurencję” oraz „Szefologika, czyli logika szefowania”. W tej drugiej skupia się na zagadnieniach dotyczących bycia liderem, a nie tylko szefem. Jedną z rad, która przewija się wielokrotnie w książce jest... pozwalanie na kwestionowanie decyzji przełożonych.
Gen. Roman Polko
Sporo miejsca gen. Polko poświęca też na wyjaśnienie, w jaki sposób dzisiaj liderzy unikają podejmowania trudnych decyzji, odpowiedzialności, poprzez "rozmycie" władzy - powołują się na zewnętrznych ekspertów albo przepisy ograniczające możliwości.
Gen. Roman Polko
W USA wartość doświadczenia z pola walki uznaje się już od dawna - wielu generałów dostaje po zakończeniu służby propozycje prowadzenia ważnych spółek. Ich skuteczność bywa o wiele większa, niż kształconych przez lata prezesów. I nic dziwnego - jak wskazuje bowiem major Kups, "zarządzanie pułkiem to to samo, co zarządzenie zespołem". Nawet jeśli w tym drugim przypadku kule nie świszczą nad uchem.
Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl
