
Związek pracodawców branży elektroodpadów zaproponował rozwiązanie, które pomoże ukrócić szarą strefę tej branży, ale już wzbudza kontrowersje. Czemu? Postulują bowiem wprowadzenie niewielkiej dodatkowej opłaty przy zakupie sprzętu, która zdaniem niektórych będzie dotkliwa dla młodych.
Początkowo proponowano, by dotyczyła ona wszystkich dużych urządzeń, jednak ostatecznie ograniczono się tylko do sprzętów niebezpiecznych. Zdaniem Aleksandra Traple, wiceprezesa Zarządu Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów, byłaby ona skutecznym narzędziem walki z szarą strefą i zgadzają się z nim także stowarzyszenia ekologiczne.
Postulujemy wprowadzenie całego systemu zagospodarowania odpadów niebezpiecznych, czyli głównie z chłodnictwa, jak na przykład lodówki. Obecnie, jeśli pracownicy sklepu odbierają od nas konsumentów stary sprzęt, to nie ma gwarancji, co się z nim później dzieje. Często sprzedają go sami do punktu skupu złomu, gdzie w 99 procentach postępuje się z nim nieprawidłowo i uwalniane są szkodliwe substancje. Przy opłacie depozytowej, zwrotnej dla klienta, powstałby przejrzysty system kontroli tego, co się dzieje z takimi odpadami. Sklep rozliczając się raz do roku z ze sprzętu nie mógłby podać nieprawidłowej liczby odebranych urządzeń. Nawet jeśliby próbowałby oddać mniej niż zadeklarował, to musiałby z własnego budżetu pokryć różnicę. Pieniądze zebrane w ten sposób trafiałyby na konto wojewódzkiego funduszu ochrony środowisko.
Na razie jest to dopiero propozycja, ale posłowie nie wykluczają, że znajdzie się ona w ustawie.
Zdaniem Aleksandra Traple raczej nie sprawdziłby się pomysł aktywnego monitoringu elektroodpadów – jeden z innych pomysłów, który pojawił się w czasie prac komisji. Nie tylko byłby on bardzo drogi w realizacji, także w zwykłym utrzymaniu. Sama branża jest też niezgodne, co do tego, kto miałby tym zarządzać.
Traple jest przekonany, że ich pomysł będzie zarówno skuteczny, jak i w niskim stopniu obciąży konsumenta. Po pierwsze 20 zł nie jest dużym obciążeniem, a po drugie nie są to pieniądze, które przepadają, tylko zostają zwrócone. Zwraca uwagę, że głosy o tym, że opłata szczególnie dotknie młodych ludzi, kupujących swój pierwszy sprzęt, to populizm. Wskazuje przy tym na statystyki.
Zdaniem eksperta ta metoda będzie bardziej mobilizowała sprzedawców do uczciwego rozliczania się z obrotu sprzętem AGD.