
Bez badań nad kosmosem i tych poświęconych technikom jego eksploracji nie byłoby odżywek dla sportowców, filtrów wody, patelni teflonowych, sztucznej komory serca, czujników dymu, urządzeń bezprzewodowych, GPS, medycznych skanerów i wielu innych urządzeń. W tym... żelowych długopisów. Eksperci przekonują, że również Polska, inwestując w kosmiczne technologie, może sporo zyskać.
Polska dopiero trzy lata temu przystąpiła do ESA (Europejska Agencja Kosmiczna), dzięki czemu zyskała możliwość realizacji programów Agencji z wykorzystaniem jej wiedzy i infrastruktury. Ale od trzech lat co roku musi wpłacać do ESA składkę w wysokości 30 mln euro.
Tymczasem w Polsce mamy sporo małych firm i firemek, wydziałów i uczelni, agencji i instytucji, które kosmosem się zajmują. W Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego zrzeszonych jest 31 małych i dużych firm oraz ośrodków badawczych, ale nie przekłada się to na spektakularne zyski.
Zdaniem Jacka Kośca największą bolączką Polski jest niezauważanie przepaści jaka jest między teorią, a praktyką w naszych poczynaniach prokosmicznych oraz nieumiejętność przekuwania odkryć naukowych na biznes.
Teraz buduję dom, zatrudniłem ekipę, która coś tam źle zmierzyła, coś źle przyłożyła i w efekcie podziurawili mi całą belkę nośną. Ja się wkurzyłem, a oni: „No, przecież od tych kilku dziur dom się Panu nie zawali”. Może nie, a może tak. Tyle, że w przemyśle kosmicznym już nie ma tego „może”. Technologie kosmiczne nie tolerują błędu, bo ten oznacza, że rakieta spada, a kosztująca miliony satelita rozpada się na części. Chcę podkreślić, że inwestycja w technologie kosmiczne oznacza wprowadzenie wysokich standardów, jakości, co także przełoży się na podniesienie poziomu innych sektorów rodzimego przemysłu.
Skąd taka opieszałość Polski w kwestii tak dobrze zapowiadającego się biznesu, jeśli faktycznie jest on tak opłacalny i przyszłościowy? Może zwyczajnie kosmos do Polaków nie przemawia, bo według nich ten jest daleko, a my tu na Ziemi mamy dużo ważniejszych problemów i inwestycji niż loty na Marsa.
Napisz do autora: izabela.marczak@innpoland.pl
