
Jeszcze kilka lat temu byli niepozornym instytutem, z małą salką i biblioteką. Dziś na organizowane przez nich imprezy przychodzą tysiące ludzi. Z niepozornej instytucji stali się niemal przedsiębiorstwem, zarządzanym z centrum 11 milionowej stolicy. Co więcej - udowodnili, że polska kultura nie musi być wiecznie „niedożywionym”, spychanym na boczny tor zjawiskiem dla egzaltowanych jednostek mainstreamu. Mowa o Instytucie Kultury Polskiej w Londynie, który porywa tłumy, promując Polskę lepiej niż niejeden dyplomata.
– Dzięki temu docieramy do nowej publiczności i możemy dzielić koszty przedsięwzięcia – mówi Kolodziej. – Organizujemy także we współpracy z lokalnymi parterami projekty autorskie takie jak chociażby obecna „Kinoteka”. Jednocześnie bardzo dbamy o oprawę medialną i marketingową naszych wydarzeń – wyjaśnia nasz rozmówca.
Każdy projekt który realizujemy to szczegółowo zaplanowane przedsięwzięcie z osobnym budżetem na promocję – to konieczne na zatłoczonym rynku brytyjskim. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Instytut wyrobił sobie markę organizacji która promuje dobrą kulturę i świetnych artystów,dlatego partnerzy ufają naszym wyborom i chętnie włączają do swojego programu nasze propozycje.
Czym można zdobyć serca ludzi wychowanych na absurdalnym humorze Monty Pythona? Zapewne to samo pytanie musiało krążyć po głowie Anny Gruszki, Head of Music and Theatre PIK, której w udziale przypadło koordynowanie części działań w ramach tegorocznej „Kinoteki”, cyklicznej już imprezy promującej polską kinematografię.
60 proc. widowni stanowili widzowie anglojęzyczni, a około 40 proc. Polacy. Brytyjczycy świetnie reagowali na humor w komedii Piwowskiego, od razu załapali jej klimat. Jednak zanim doszło do przedstawienia filmu szerszej publiczności. IKP wyświetił go brytyjskiej grupie teatralnej Gideon Reeling. Ona też zachwyciła się komedii z duetem Maklakiewicz – Himilsbach i to na tyle, że na bazie „Rejsu” stworzyła scenariusz krótkiej sztuki, którą zdecydowaliśmy się wykorzystać.
W tym roku organizatorki Instytutu Kultury Polskiej postawiły na mariaż filmu z teatrem i jazzem, by stworzyć iluzję zanurzenia się w świecie komedii Marka Piwowskiego. „Rejs” znalazł się na tegorocznym przeglądzie także dlatego, że brytyjski wydawca płyt DVD, firma Second Run DVD, miała w planach publikację trzeciego już z kolei, zestawu płyt z klasycznymi polskimi filmami i tym razem chciała zawrzeć wśród nich także i opisywane tu dzieło.
Ale „Kinoteka”, choć największa to jednak przecież nie jedyna impreza organizowana przez PIK.
W połowie maja IKP otworzył w Londynię wystawę prac Wróblewskiego, Tuymana i Danielsa pt. „Deficiency”, która przyjechała tu z Poznania, a która zbiera doskonałe recenzje wśród najważniejszych krytyków kulturalnych (m.in. z „The Guardian”). Dodatkowo nieustanie promuje polską modę.
Napisz do autorki: izabela.marczak@innpoland.pl
