M. Michalak / AG

W ramach planu „Współpraca” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich ma zazębić się współpraca pomiędzy naukowcami i rolnikami. W planach jest tworzenie sieci połączeń, które będą owocowały konkretnymi rozwiązaniami przydatnymi nie tylko w laboratorium.

REKLAMA

Specjalni brokerzy mają łączyć rolników lub ich całe grupy, naukowców - w tym uczelnie, instytuty i jednostki naukowe, przedsiębiorców sektora rolnego i spożywczego, oraz producentów nawozów, pasz, środków ochrony roślin, maszyn, etc.

Mają powstawać grupy operacyjne, które przyczynią się do rozwoju wydajnego i zrównoważonego rolnictwa. Oczekiwanym efektem współpracy podmiotów powinny być nowe, innowacyjne rozwiązania praktycznych problemów zidentyfikowanych przez zainteresowane strony. Chodzi o to, by każde naukowe badanie odpowiadało na rzeczywiste zapotrzebowania.

Rolnictwo to obecnie czwarty największy sektor gospodarki w Polsce. Eksport produktów rolno-spożywczych stanowi ponad 12 proc. całkowitej wartości polskiego eksportu. W latach 2003 – 2013 wartość polskiego eksportu rolno-spożywczego zwiększyła się z 4,01 mln euro do 19,96 mln euro, a Polska zajmuje ósme miejsce wśród najważniejszych eksporterów żywności w UE. Warto inwestować w rozwój tej gałęzi gospodarki.

Innowacji w rolnictwie nie brakuje Można tu wspomnieć chociażby o projekcie Biogratex, w czasie którego polscy naukowcy z politechniki łódzkiej opracowali rozkładający się materiał do zastosowania w rolnictwie. Chodzi o folie, którą przykrywa się glebę podczas uprawy roślin. Na pożądane rośliny wycięta jest dziura, a dzięki takiemu przykryciu nie rozwijają się chwasty.

Folii używa się także do przykrywania upraw i ochrony ich przed przymrozkami. Są one jednorazowego użytku i po zużyciu wyrzuca się je do śmieci. Tymczasem technologia opracowana przez Polaków powoduje, że wystarczy zaorać pole, a biodegradowalny materiał sam się rozłoży.

Z kolei naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie po 16 latach prac wyhodowali nową odmianę jarą pszenicy orkiszowej. Zboże to jest nie tylko zdrowe, nadzwyczaj bogate w białko i minerały, ale zawiera również związki, które obniżają prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwory. Nasiona są już dostępne w Polsce, ale sama pszenica czeka na odpowiednie papiery z Unii Europejskiej, co pozwoli sprzedawać produkt za granicę. Niemcy, Słowacja czy Czechy już są zainteresowane nasionami.

Nad nowymi technologiami pracuje także Grupa Azoty. Odchodzą od nawozów prostych na rzecz specjalizacji i biomodelingu.

My właśnie odchodzimy od takich nawozów prostych, których trzeba używać dużo i mało precyzyjne. Przechodzimy do kompletnych systemów nawożenia uwzględniających badania, odpowiednie maszyny i nowoczesne wieloskładnikowe formuły nawozowe. Chodzi o to by tworzyć nawozy, których będzie jak najmniej, ale będą jak najbardziej odżywcze dla roślin. Wpłyną na to specjalne mikrozwiązki, na przykład dające roślinie w odpowiednich fazach wzrostu odpowiednie substancje odżywcze

Paweł Jarczewski, prezes Grupy Azoty

Czy będzie jednak co rozwijać? Program „Współpraca” zakłada ścisłe relacje między rolnikami, a naukowcami. Niektórzy podchodzą do tego jednak sceptycznie i wskazują na sektory, w których mamy sporo do nadrobienia.

Henryk Skórnicki, dyrektor Oddziału Centrum Doradztwa Rolniczego w Radomiu, w rozmowie z portalem farmer.pl zauważa, że w okresie 2016-2017 spodziewane są duże środki na wdrożenie zintegrowanej ochrony roślin, które będzie można potem zastosować na terenie całej Europy. I tu pojawia się problem, bo po tym względem dużo nam brakuje.

- W Polsce mamy tylko jeden własny model diagnostyczny do upraw rzepaku i jednego agrofaga – mówi Henryk Skórnicki. – Wszystko to, co funkcjonuje to są modele wykorzystywane i opracowane w innych krajach. Nawet słynny model na parcha jabłoni to jest model amerykański. To jest potwierdzenie, że nauka nie zajmowała się oczekiwaniami i potrzebami środowiska – komentuje Skórnicki na łamach portalu farmer.pl.

Dyrektor Skórnicki zauważa, że system, który funkcjonował w strukturze Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin jest archaiczny, kosztowny i nie odpowiada potrzebom chwili. - Żeby to zaczęło chodzić w ciągu 2-3 lat, musimy wyłożyć pieniądze na zakup licencji lub komercyjnych modeli, za które trzeba będzie ciężko zapłacić i później płacić jeszcze za ich adaptację i modyfikację. To potwierdza konieczność zwrotu. Potrzebna jest zmiana sytemu finansowania, a także sposobu awansowania pracowników nauki – dodaje Skórnicki.

Rolnictwo ma wiele imion Mariusz Chrobot, ekspert rynku rolnego, współzałożyciel firmy doradczej dla rolników Martin&Jacob zauważa z kolei, że inaczej ma się rzecz w segmencie maszynowym. Głównie uprawowych maszyn, ponieważ polskie marki skutecznie konkurują nie tylko w ojczyźnie, ale też na pozostałych europejskich rynkach.

Na rynku pojawiają się też bardzo niszowe produkty zwiększające plony, ukorzenienie roślin, odporność. Są one tworzone ze ścisłą współpracą naukowców. To jednak ciągle nisza a nie masowa produkcja

Mariusz Chrobot

Ekspert jest zdania, że idea współpracy jest jak najbardziej słuszna. Zauważa jednak, że premiuje kraje i producentów o silnej pozycji. To wielkie koncerny chemiczne stać głównie na prace nad nowymi produktami i rozwiązaniami i w praktyce one mogą być największym beneficjentem tego programu, który realizowany będzie przecież nie tylko w Polsce, ale na terenie całej Unii Europejskiej.