
25 lat po transformacji prywatni polscy przedsiębiorcy coraz częściej zastanawiają się jakie działania przedsięwziąć, aby dalej funkcjonować na rynku, który robi się coraz bardziej konkurencyjny i coraz mniej na nim miejsca dla małych graczy. Jedni szansy utrzymania się upatrują w konsolidacji, inni w sukcesji. Wielu mówi o konieczności łączenia sił, choć obaw ku temu jest równie dużo, co chęci i zbyt mało zaufania do partnerów, by odważyć się na krok polegający na ścisłej współpracy w podbijaniu zagranicznych rynków i szukaniu nowych rynków zbytu.
Mówi o tym od lat Minister Rolnictwa Marek Sawicki, a w jego tokiem myślenia zaczynają iść także eksperci wypowiadający się także o innych sektorach rynku. Małe i średnie przedsiębiorstwa nie zawojują na zachodnich rynkach i nie będą mieć wpływu na ich funkcjonowanie. Jeśli więc polscy wytwórcy chcieliby przestać być marionetkami różnorodnych międzynarodowych gospodarek, powinni się konsolidować, tworząc większe spółki nastawione na wspólny cel.
Jak donosi Portal Spożywczy.pl „ze wspólnego badania Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, Rzetelnej Firmy oraz Uniwersytetu Vistula w Warszawie wynika, że polscy przedsiębiorcy charakteryzują się dużą wzajemną nieufnością”.
Na szczęście niektóre biznesy w Polsce, dają się przekonać do współpracy, dostrzegając w niej szansę na rozwój i łatwiejsze, bardziej efektywne funkcjonowanie. Niestety nie są to biznesy małe, choć te z pewnością mogą brać z nich przykład.
Jak nietrudno zauważyć, każda z nich zajmuje się innego rodzaju produktami. Specjalnością pierwszej są głównie produkty tytoniowe oraz wyroby OTC, drugiej kosmetyki, chemia gospodarcza i drobne AGD, trzeciej produkty ogólnospożywcze typu napoje, alkohole i tłuszcze. Zasadniczo nic ich nie łączy, dlaczego więc zdecydowały się na ruch konsolidacyjny?
Obserwując bardzo dynamiczne zmiany zachodzące w strukturze handlu detalicznego, zdecydowaliśmy się na powołanie spółki akcyjnej, która będzie platformą współpracy hurtu i detalu. Jej nadrzędnym celem będzie umacnianie pozycji funkcjonujących w Polsce sklepów należących do tradycyjnego kanału sprzedaży detalicznej. Sklepy te są głównym odbiorcą towarów dystrybuowanych przez strony listu intencyjnego. Wybudowana przez nas platforma, ma nam pomóc w wypracowaniu najlepszych rozwiązań, skierowanych do podmiotów prowadzących sklepy detaliczne. Chcemy by mieli oni gwarancję współpracy z dostawcami, którzy oferują możliwie najszerszą i komplementarną ofertę asortymentową. Liczymy też na to, iż wspólnymi siłami uda nam się wypracować warunki dla wieloletniej współpracy akcjonariuszy z podmiotami prowadzącymi sklepy detaliczne na warunkach współpracy satysfakcjonujących wszystkich uczestników projektu.
Oprócz wspomnianych już lęków dotyczących nieuczciwości partnerów, z którymi miałoby dojść do wspólnych działań, przez przedsiębiorcami rozciągają się także inne obszary, wzbudzające obawy.
- Działania supermarketów i przetwórców prowadzą do tego, żeby nie doszło do konsolidacji. Supermarkety w wielu przypadkach niechętnie kupują produkty od grup producenckich, tylko od małych, lokalnych sprzedawców. Przetwórnie również nie podpisują kontraktów z grupami, tylko z pojedynczymi producentami – skarżył się w jednym z wywiadów dla Polskiego Radia szef organizacji producentów „Jabłuszko” Roman Cybulski.
Mimo obaw, i kłód rzucanych pod nogi przedsiębiorcom, bez radykalnych ruchów konsolidacyjnych z innymi przedsiębiorcami, będzie im nie tylko trudno zawalczyć o rynki międzynarodowe, ale także coraz trudniej utrzymać się i na rodzimym rynku.
Minister zauważył, że częstym zjawiskiem polskich przedsiębiorców, którzy wchodzą w spółki z innymi, jest zrzucanie na siebie wzajemnie odpowiedzialności, w chwilach kryzysu. Co oznacza, że jeśli któremuś z partnerów coś się nie uda i będzie to brzemienne w skutkach dla innych współpartnerów, zamiast wspólnie zastanowić się skąd kryzys i jak go opanować, zaczynają się przepychanki, szukanie winnego i zrzucanie winy, a także ewakuacja co sprawniejszych z tonącego okrętu.
Przetwórstwo na poziomie gospodarstwa pozwala na zwiększenie dochodów, bo rolnik może zatrzymać marżę, którą do tej pory zabierał mu przetwórca, a potem hurtownik. Poza tym klienci coraz częściej szukają czegoś innego niż masowa produkcja pochodząca z wielkich zakładów przemysłowych. Coraz popularniejsza jest żywności produkowana metodami tradycyjnymi, która wyróżnia się nie agresywnym marketingiem, ale wybitnymi walorami smakowymi i zdrowotnymi. I tu pojawia się ogromna szansa dla mniejszych wytwórców. Warunek jest jeden – trzeba sprostać wymaganiom konsumentów i postawić na jakość i bezpieczeństwo żywności.
Koncepcji poprawy sytuacji polskich przedsiębiorstw na rynku krajowym i zagranicznym jest co najmniej kilka. Niewątpliwie jednak koncepcja działań grupowych nad jednostkowymi jest dominującą, w walce o miejsce na scenie. Niestety lata budowania kapitalizmu, w którym wspólnotowość kojarzona była ściśle z ograniczeniem wolności jednostki, z niechęcią do indywidualizmu, a nierzadko nawet pojmowana jako zagrożenie dla działań wolnorynkowych, może się okazać barierą wyjątkowo trudną do pokonania.
Napisz do autorki: izabela.marczak@innpoland.pl
