
– Gdy przeanalizowałem 212 amerykańskich startupów, które powstały pod koniec lat 90. i na początku pierwszej dekady XXI wieku, odkryłem, że większość założycieli oddało kontrolą na długo zanim firmy trafiły na giełdę. Zanim spółki osiągnęły wiek trzech lat, aż 50 proc. założycieli nie było już prezesami. W czwartym roku zaledwie 40 proc. wciąż rządziło. Tylko 25 proc. przeszło ze swoimi firmami przez wejście na giełdę – pisał w 2008 roku Noam Wasserman na łamach „Harvard Business Review”.
Wiedzieliśmy, że biznes nie będzie dalej rosnąć, jeśli nie usuniemy się z drogi. Dlatego zaczęliśmy wymieniać założycieli zespołem świetnych liderów, którzy mogli przyjść na nasze miejsce i wykonać o wiele lepszą pracę w ich obszarze ekspertyzy. Wymagało to wielkiej pokory i szczerości od założycieli. Firma rozwijała się dalej, a z każdym nowym liderem, który dołączał, musieliśmy odpuszczać trochę bardziej. Wynik? Im bardziej odpuszczaliśmy, tym lepiej szło firmie.
Czytaj więcej
Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl
