Rząd wyrzucał na złom sprzęt za miliony złotych, on go zbierał. Tak powstało pierwsze w Polsce prywatne obserwatorium

Dr Bogdan Wszołek, twórca największego w Polsce prywatnego obserwatorium astronomicznego.
Dr Bogdan Wszołek, twórca największego w Polsce prywatnego obserwatorium astronomicznego. Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta
Astronomiczna rodzina Wszołków spod Tarnowa założyła największe w Polsce, a pewnie też i w Europie, prywatne obserwatorium. Powstawało powoli, bo prawie 20 lat i nadal jest w nim jeszcze wiele do zrobienia, ale już dziś do Rzepiennika Biskupiego przyjeżdża młodzież, by zainspirować się kosmosem. Z kolei studenci i naukowcy będą mogli skorzystać z tej aparatury do badań sfer niebieskich. Miejsce to nie powstałoby jednak, gdyby... polski rząd nie wyrzucał na złom wartych miliony złotych anten.


Astronom od urodzenia
„Mama urodziła mnie po przyjściu z sumy i po wydaniu obiadu, w niedzielę 30 grudnia 1956 w podkarpackiej wsi Rzepiennik Strzyżewski w wynajmowanym domu nr 55. Zdarzenie to miało miejsce zaraz po zachodzie Słońca, które przebywało wtedy w gwiazdozbiorze Strzelca (w pobliżu M20) w zodiakalnym znaku Koziorożca. Księżycowi brakowało jeden dzień do nowiu, a Saturn, mój astralny patron "z urzędu", był wtedy w zodiakalnym Strzelcu, wyprzedzając Słońce dokładnie o dwie godziny” – pisze we wstępie do swojej sylwetki na stronie Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii dr Bogdan Wszołek, autor największego i najnowocześniejszego w Polsce prywatnego obserwatorium astronomicznego.


W jego prywatnym „parku” do obserwacji kosmosu znajdują się dwie największe w kraju amerykańskie anteny radiowe, które mogą służyć między innymi do wymiany sygnałów z sondami i podsłuchiwania tego, co dzieje się w pozaziemskiej przestrzeni, a także profesjonalny półmetrowy teleskop optyczny.


Zbierać złom, budować obserwatorium
Do tego ostatniego dr Wszołek pozyskał optykę od Uniwersytetu Jagiellońskiego, który z kolei w 1949 r. otrzymał ją od Polonii amerykańskiej i przez lata nie zagospodarował. Na podstawie tej optyki miłośnicy astronomii z Gorlic podjęli się budowy teleskopu, który stanął na terenie obserwatorium w Rzepienniku. Obok niego znalazł się także drugi dwudziestopięciocentymetrowy teleskop do celów turystyczno-dydaktycznych. Choć teleskopy takie, jak ten pierwszy, służą tylko do profesjonalnych badań, w obserwatorium Wszołków mogą z nich korzystać zarówno badacze, jak i turyści oraz młodzież.


Oprócz teleskopów w obserwatorium są też: mobilna naziemna stacja wojskowa, pomieszczenia socjalne, biblioteka i dobre zaplecze obliczeniowe dla analizy danych astronomicznych uzyskiwanych przez teleskopy naziemne i kosmiczne.

We dwoje raźniej
Dlaczego o ośrodku mówi się, że należy od Wszołków, a nie do dr Wszołka? – Bo zarówno ja, jak i moja żona oraz córka wszyscy jesteśmy astronomami i wszyscy nam wszystkim na powstaniu tego ośrodka zależało – mówi dr Wszołek. – Druga córka, choć wybrała zawód neurobiologa, również od astronomii nie stroni, więc w sumie można powiedzieć, że cała nasza rodzina z zachwytem patrzy w gwiazdy – opowiada nam astronom.

Jak to się jednak stało, że nauczyciel akademicki, z pensją nigdy nie przewyższającą średniej krajowej, założył obserwatorium ze sprzętem wartym kilkaset milionów złotych?
dr Bogdan Wszołek

Tę dziewięciometrową antenę uratowałem z Psar, kiedy likwidowano tam Centrum Usług Satelitarnych. Pozyskałem wtedy stamtąd cztery radioteleskopy. RT-9, najmniejszy oraz najnowszy instrument, został po zdemontowaniu w Psarach przewieziony do Rzepiennika Biskupiego. Pewnie gdyby nie przypadek nawet bym nie wiedział, że tam to wojskowe centrum było, na szczęście opatrzność czuwała i się udało.

Po Psarach było Komorowo koło Ostrowi Mazowieckiej. Tam z kolei likwidowano Satelitarne Centrum Operacji Regionalnych. – Pamiętam, jak Aleksander Kwaśniewski odbierał w tym Centrum przywiezioną do Polski ze Stanów antenę – wspomina astronom z Podkarpacia. – 75 mln zł kosztowała i rejestrowała obrazy od Hiszpanii po Ural. A rozdzielczość jaką miała: 6 stopni na sekundę, mogła ścigać satelity. Można nią było podejrzeć rejestracje samochodów w dowolnym miejscu w jej zasięgu, a nawet stopnie wojskowe żołnierzy na pagonach. A oni ją na złom oddali, cóż za marnotrawstwo! – oburza się.

Dopóki na SCOR były unijne dotacje, Centrum utrzymywano, jednak gdy te się skończyły, skończyło się też życie SCOR. Ośrodek poszedł w ręce prywatne i z roku na rok ulegał coraz większej dewastacji. Ostatecznie cały wyposażenie centrum wylądowało na złomie i właśnie za cenę złomu, jak mówi Pan Bogdan, czyli za około 35 tys. złotych dr Wszołek nabył wartą 75 mln zł antenę made in USA.
– Przecież nie mogłem pozwolić, żeby coś tak cennego się zmarnowało – tłumaczy. I dodaje, że opatrzność znowu nad nim czuwała, bo znaleźli się ludzie, którzy zrzucili się na zakup anteny i jej transport do obserwatorium.

Piękne miejsce na obserwacje
Obserwatorium w Rzepienniku Biskupim znajduje się w trudno dostępnym miejscu, na polanie pośród lasów, na wzniesieniu oddalonym kilkaset metrów od najbliższych zabudowań oraz od utwardzonej drogi. Ta niedogodność, choć zawsze niezwykle utrudniała wszelkie przedsięwzięcia budowlane, to ma jednak tę ogromną zaletę, że niebo jest tu nocą przejrzyste i zagwieżdżone jak nigdzie indziej. Zanim jednak zaczęła się budowa, dr Wszołek zwiedzał wiele zagranicznych ośrodków astronomicznych.

– Odwiedziłem uniwersytety w Muenster, Kiel, Hamburgu, Leidzie i w Tel Avivie, byłem w Space Telescope Science Institute w Baltimore, w Specjalnym Obserwatorium Astronomicznym Rosyjskiej Akademii Nauk na Kaukazie, w Instytucie Astrofizycznym Kazachskiej Akademii Nauk w Ałma Acie, w Głównym Obserwatorium Astronomicznym Rosyjskiej Akademii nauk w Pułkowie koło St Petersburga i in. – wymienia twórca z Rzepiennik.

To właśnie będąc z wizytą na Kaukazie i oglądając tamtejsze niebo, we Wszołku zrodziła się potrzeba zbudowania obserwatorium. – Po prostu poczułem, że muszę to zrobić – opowiada. – Poczułem, że to taka wyższa forma wyjścia z moją fascynacją niebem na zewnątrz. Że muszę swoją wiedzą o niebie podzielić się z innymi, niejako otwierając im oczy na kosmos – wyjaśnia.

Pomysł zrodził się w 1995 r., a od 1998 r. zaczęło powstawać Obserwatorium Astronomiczne im. Św. Jadwigi Królowej w Rzepienniku Biskupim. W marcu 2004 dr Bogdan Wszołek powołał do istnienia Sekcję Astronomiczną przy Częstochowskim Towarzystwie Naukowym (SACTN). Niecałe dwa lata później w Akademii Jana Długosza w Częstochowie zorganizował pierwsze w Polsce planetarium cyfrowe.

W roku 2009 powołał do życia Częstochowski Oddział Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii imienia ks. Bonawentury Metlera, a także stowarzyszenie Astronomia Nova (www.astronomianova.org). W roku 2010 nabył do swojego obserwatorium astronomicznego w Rzepienniku Biskupim 9-metrowy radioteleskop, czyniąc je tym samym profesjonalnym miejscem badawczym.

Marzenie... spojrzeć jeszcze dalej, widzieć jeszcze więcej
Zdaniem dr Wszołka, jeśli chodzi o badanie kosmosu, Polska wychodzi dopiero z przedszkola. Dołączenie naszego kraju do ESA (The European Space Agency) było właśnie takim krokiem naprzód, ale nadal to zaledwie kroczek, a nie znaczące działanie. Dlatego Bogdan Wszołek woli wziąć sprawy w swoje ręce, niż czekać, na oświecenie innych w kwestii kosmosu i znaczenia zbliżania się człowieka do gwiazd.
– Będę rozwijał dalej obserwatorium, głównie zapewne opierając się o pracę i zaangażowanie podobnych mnie miłośników patrzenia w niebo i wolontariuszy – mówi astronom.
Dr Bogdan Wszołek

Gdybym tylko miał odpowiednie fundusze, postawiłbym w Rzepienniku jeszcze większy teleskop, taki, który by nam pozwolił robić badania i pisać prace naukowe na miarę tych światowych Ale tu potrzeba budżetu w wysokości miliona euro czyli około 5 mln zł. Tak więc pewnie mogę sobie tylko pomarzyć.

Jak podkreśla, gdyby miał taki budżet, wybudowałby superteleskop taniej niż ktokolwiek inny w Polsce. – Zrobilibyśmy to wspólnymi siłami ludzi, którzy działają na rzecz obecnego tu ośrodka. Jest nas w sumie setka. Setka specjalistów z różnych dziedzin, tworzących niesamowitą siłę intelektualną. Z pewnością dali byśmy radę zrobić to systemem gospodarczym. Zresztą proszę spojrzeć, wszystko, co tu jest tak właśnie powstało – podkreśla dr Wszołek.

Marzeniem Wszołków jest dalsza rozbudowa obserwatorium i otwarcie go dla „wszystkich środowisk zapatrzonych w niebo: naukowych, romantycznych, amatorskich, itp.”. Jako umysły ścisłe, aczkolwiek z „głową w chmurach”, nie ścigają się w konkursach o granty i dotacje, bo potem umierają, musząc pływać w „papierologii”. Bo wtedy okazuje się, że na obserwacje gwiazd nie starcza im czasu, a bez tego przecież żyć nie potrafią. Wolą zdać się na opatrzność, która jak dotąd raczej im sprzyja.

– Wszystko trwa dużo wolniej, ale ostatecznie jakoś udaje się to wszystko posuwać do przodu – cieszy się dr Wszołek. – I dzięki temu coraz więcej osób, zaczyna odkrywać w sobie tęsknotę do nieba, o której zapomnieliśmy, ale która przecież jest w każdym z nas. Ja w niebo patrzę od dziecka i nie mogę się nadziwić, jakie ono jest piękne. Spoglądam w górę już od wielu lat, i muszę wyznać, że niebo nigdy mi nie spowszedniało – zaznacza nasz rozmówca.
dr Bogdan Wszołek

Myślę, że to naturalne, kiedy ciągnie człowieka ku górze. Bo naturalnym środowiskiem, ojczyzną człowieka, nie jest Ziemia, ale kosmos. To przecież stamtąd przyszliśmy i tam powinniśmy wrócić. Jak tak się przyjrzeć ludzkiej ewolucji, to widać, że nasz gatunek dojrzewa do powrotu. Z pochylonego, wpatrzonego w ziemię stwora, wyrósł już na istotę wyprostowaną i coraz częściej patrzącą na to, co nad nim. Sądzę, że naszym obowiązkiem jest wrócić tam skąd przyszliśmy, dlatego musimy badać niebo i słuchać, co ma nam do powiedzenia.

Napisz do autorki: izabela.marczak@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Polacy wymyślili świetną apkę, która ubierze cię, jak gwiazdę serialu. Atakują nowy, odległy rynek
0 0Krótka ławka trenera Morawieckiego. Nowy minister finansów debiutował jeszcze u Tuska
0 0Do kogo trafiają pieniądze z PFN? Detektyw ujawnia sztuczki na "wyprowadzanie środków"
0 0Smartfona powinniśmy używać co najmniej 25 lat. Ten raport jest zatrważający
0 0"Znaleźli lukę w systemie". Atak na rafinerie obnażył słabe punkty ich zabezpieczeń
0 0"Ktoś dobrze wybrał cel". Uderzenie w saudyjską ropę zaboli cały świat, również nas
NAUKA 0 0Polacy szykują inspirowaną glonami rewolucję w medycynie. Właśnie dostali na to 21 mln zł
0 0Rząd chce wiedzieć, gdzie jeździsz i za ile. Dane z Ubera i Bolta przejmą służby