
InPost w stu procentach wdrożył już tzw. EPO, czyli elektroniczne potwierdzenie odbioru. Doręczyciele z sądów zostali wyposażeni w odpowiednie urządzenia, na których odbiorca tylko składa podpis.
Sądy dzięki temu będą działać sprawniej Wprowadzenie EPO na terenie całej Polski firma zapowiadała już jakiś czas temu. Teraz, jak poinformowano, system działa już w stu procentach, w każdym miejscu w kraju. EPO zastępuje tradycyjną, papierową "zwrotkę", którą po odebraniu korespondencji trzeba wypełnić i odesłać nadawcy. Urządzenie w czasie rzeczywistym przesyła informację o odbiorze korenspondencji od razu do komputera sędziego prowadzącego sprawę.
Według wyliczeń Ministerstwa Sprawiedliwości średni czas obiegu informacji o przesyłkach dzięki EPO skrócił się z 18,4 dnia do 6,7 dnia. To zaś sprawia, że sądy działają po prostu sprawniej, m.in. dokonują mniejszej liczby odroczeń.
Sebastian Anioł, prezes InPost
- Warto zauważyć, że jednym z wymogów obecnie toczącego się nowego przetargu na obsługę korespondencji sądów jest właśnie zapewnienie w pełni funkcjonalnego systemu EPO, co z pewnością wzmacnia pozycję konkurencyjną InPost i PGP – dodawał Anioł.
Naprawdę duża innowacja System ten to prawdziwa rewolucja, EPO zresztą zostało laureatem konkursu Innowacja Roku 2014, organizowanego przez Wydział Nauk Technicznych PAN i Fundację Centrum Innowacji FIRE. Kapituła konkursu stwierdziła m.in., że technologia ta ma bardzo duży wpływ zarówno na funkcjonowanie rynku, jak i niemal wszystkich sektorów gospodarki.

InPost dostarcza przesyłki sądowe i prokuratorskie wraz z PGP od 1,5 roku, a kontrakt opiewa na 2 lata i niemal 500 mln złotych – w tym czasie dostarczonych ma zostać ok. 100 mln przesyłek. Niedawno firma założona przez Rafała Brzoskę zwyciężyła w walce o kolejny kontrakt, m.in. Na obsługę KRUS, wart 23 miliony złotych. Teraz w najbliższym czasie firma ma wejść na giełdę.
Tekst powstał we współpracy z InPost.