
Rodzime firmy przeznaczają więcej funduszy na działalność badawczo-rozwojową, ale wciąż daleko nam do średniej unijnej w tej materii. Niedostateczny system wsparcia państwa dla takiej działalności, brak przemyślanej strategii wspierania innowacyjności w samych firmach oraz nikła refleksja nad tym czym jest właściwie działalność B+R, a także ubogość wykwalifikowanej kadry naukowej, to główne czynniki polskiego zacofania w obszarze innowacyjności na tle Europy.
Polska innowacyjność w liczbach
Gdy w 2006 roku przeznaczaliśmy na ten cel 0,55 proc. polskiego PKB, w 2013 roku było to już 0,87 proc., co oznacza wzrost o 58 proc. Dodatkowo rośnie w Polsce świadomość potrzeby ochrony praw własności intelektualnej. Liczba firm deklarujących, że nie korzysta z tego typu ochrony spadła w ciągu roku z 9,7 proc. do 8 proc. Najczęściej wykorzystywanym sposobem ochrony własności intelektualnej zarówno w Polsce, jak i w Europie Środkowej jest tajemnica przedsiębiorstwa. Wskazało na nią 77 proc. polskich badanych. Poza tym 38 proc. respondentów deklaruje, że ma wiedzę na ten temat dotacji i z nich korzysta.
Choć dokonaliśmy bardzo znaczącego skoku w wydatkach na B+R, to wciąż pozostajemy pod tym względem w tyle za Czechami i Węgrami. Czechy na działalność badawczo-rozwojową w 2013 roku przeznaczyły odpowiednio 1,91, natomiast Węgry 1,41 proc. swojego PKB. Średnia dla Unii Europejskiej wynosiła w tym samym czasie 2,02 proc.
Dlaczego polskie firmy gremialnie nie rzucają się na unijne dotacje, nie inwestują w rozwój i nie przeznaczają swoich prywatnych funduszy na tworzenie innowacyjnych produktów oraz wdrażanie najnowszych technologii? Badanie Deloitte pokazuje, że aż 45 proc. rodzimych firm nie aplikuje o dofinansowanie.
Po pierwsze, w Polsce panuje przekonanie, że łatwiej kupić coś gotowego z Zachodu, trochę to zmienić i wdrożyć, niż inwestować w coś od podstaw. Po drugie, uważa się, że jak standard się sprzedaje, to po co coś w nim zmieniać. Po trzecie, wiele firm nie chce ubiegać się o dotacje, bo nie rozumiejąc co właściwie kryje się, co podpada pod „B+R”, obawiają się inwestowania czasu i pracy w tworzenie projektu, który zostanie odrzucony. W końcu także twierdzą, że proces uzyskania i korzystania z dotacji jest zbyt sformalizowany i skomplikowany.
Tegoroczne wyniki badania Deloitte dowodzą również ciągłego wzrostu znaczenia innych czynników zewnętrznych w zaangażowanie się firm w B+R. Na przykład przedsiębiorcy wskazują tu głównie na małą dostępność wykwalifikowanej i doświadczonej kadry badawczej, w końcu jak można przypuszczać, najlepsi naukowcy z Polski wyjeżdżają, a Ci, którzy zostają są zaangażowani we własne projekty lub pracują dla rynkowych gigantów, a zatem są niedostępni dla małych czy średnich przedsiębiorców.
Jeśli można samemu zjeść całe ciastko, to po co się nim dzielić?
Raport HSBC Global Connections wskazuje, że Polska ma potencjał do bycia motorem innowacji w Europie Środkowej. Aby to się stało, konieczne jest jednak wdrożenie aktywnej polityki wpierania działalności B+R np. uzupełnienie dostępnych dotacji wyczekiwaną ulgą podatkową na badania i rozwój. System ten z powodzeniem stosowany jest w wielu krajach Europy Środkowej, które mimo dostępu do funduszy strukturalnych wdrożyły rozwiązania pozwalające przedsiębiorcom na planowanie tejże działalności bez uzależniania jej od terminów konkursów i administracyjnych decyzji dotyczących przyznania dotacji.
Biorąc pod uwagę rosnące znaczenie innowacji i ich wpływ na atrakcyjność firm i gospodarek, dostarczenie przedsiębiorstwom informacji o znaczeniu strategicznych rozwiązań w dziedzinie B+R oraz opracowanie odpowiedniego systemu prawno-gospodarczego na poziomie państwa, zachęcającego do nasilenia działań w tym obszarze, ma fundamentalne znaczenie.
Napisz do autorki: izabela.marczak@innpoland.pl
