"I tak prawie zawsze jakiś Banglijczyk cię przebije". Czyli o pracy freelancera dla obcokrajowców

123rf.com/Maksim Kostenko
Praca wolnego strzelca nie jest łatwa. Szukanie poważnych zleceń w morzu nisko płatnych ofert, czy mierzenie się z oszustami, którzy nie chcą zapłacić – w polskim światku freelancerskim to codzienność. Może, więc warto przyjmować zlecenia od obcokrajowców?

Internet to nieograniczone możliwości. Dzięki niemu mamy dostęp do zasobów całego świata. Także, jeśli chodzi o oferty pracy. Szukanie zleceń za granicą może niektórym wydawać się trudne i jeszcze bardziej nieprzewidywalne niż w Polsce. Jednak wielu Polaków, którzy pracują, jako wolni strzelcy mając dosyć warunków panujących w kraju zaczyna coraz częściej rozgląda się po zagranicznych serwisach pośredniczących między zleceniodawcą a wykonawcą.

Zdaniem wielu warto, bo jest zupełnie inne podejście do jednorazowej pracy na zlecenie niż w Polsce, gdzie panuje kult najniższej stawki, a rynek często psują studenci, a nawet gimnazjaliści. Przyjmują oni często zlecenia za tak niskie pieniądze, że dla człowieka, który musi sam się utrzymać i ponosić dodatkowe koszty, są one niczym uderzenie wymierzone w policzek.
SHAMAN, UŻYTKOWNIK FORUM FREELANCER.ORG.PL

Zagraniczne portale jak freelancer, guru, elance są miejscami, gdzie regularnie pojawiają się solidne zlecenia. Ich regulaminy i przyjęta tam kultura zwykle wystarcza - zleceniodawcy sami z siebie wpłacają 30-50% kwoty jeszcze przed rozpoczęciem pracy, to norma.

Czy to się opłaca?
Opinie o tego typu serwisach są jednak naprawdę bardzo różne. Oczywiście w każdym przypadku bazują one na doświadczeniu konkretnych osób, ale jednak mówią one nieco o tym, czego należy się spodziewać, jeśli wolny strzelec spróbuje szukać szczęścia na Zachodzie. Pokazują one także, że niektórzy mają zbyt wygórowane oczekiwania.

Na forum.rubyonrails.pl, skupiającym programistów, użytkownik Hitsu pisze o opinii, jaką usłyszał od znajomego, który miał doświadczenia w poszukiwaniu zleceń na serwisach oDesk czy Elance.
– Zapytałem czy jest sens pchać się w takie portale w poszukiwaniu większej kasy, powiedzmy więcej niż 10 tys. zł netto. W odpowiedzi usłyszałem, żeby dać sobie z tym spokój, bo jest to dziadostwo, większość pracodawców nie gwarantuje stałego zatrudnienia, np. 120-160 godzin miesięcznie oraz, że więcej odłożę wyjeżdżając do Londynu pracując, jako deweloper na pełny etat – pisze Hitsu.


Inny użytkownik zauważył, że na tego typu portalach jest niestety gigantyczna konkurencja, a firmy wybierają głównie na podstawie ceny. Bardzo ciężko jest konkurować jakością, dlatego szanse na zarobki powyżej 10 tys. zł miesięcznie są praktycznie żadna. Zwłaszcza, jeśli freelancer dopiero zaczyna i nie ma jeszcze wyrobionej żadnej reputacji.

Na narzekanie, że w ofertach jest brak gwarancji bardzo rzeczowo odpowiada użytkownik mark. – Robienie projektów przez Elance nie jest dla osób, które potrzebują gwarancji, bo nikt takich nie da. Poza tym obowiązuje stara zasada: im większe gwarancje, tym niższa nagroda. Z reguły działa to tak, że jeśli robisz bardzo dobrą robotę, to będziesz mieć godziny. Oczywiście pod warunkiem, że projekt nie jest jednorazowym zadaniem obliczonym na maksymalnie kilkadziesiąt godzin. Ale to twoje zadanie wyczuć, czy warto w coś wchodzić czy nie – komentuje użytkownik.

Zaraz dodaje, że potencjalna konkurencja jest mało istotna, o ile potrafi znajdować się właściwe projekty i zleceniodawców. Podkreśla jednak, że większym problemem jest fakt, że 90 proc. ofert to śmietnik. Chociaż jeśli jest się samotnym wolnym strzelcem, to wystarczy znaleźć jedną dobrą ofertę na parę miesięcy.

- Kluczowe jest też to, by uderzać do projektów, które wystawiają bezpośrednio osoby, czy zespoły, które są ich twórcami, rozwijają go i potrzebują kolejnej pary rąk do pracy. Czyli żadnych agencji, pośredników i innych cwaniaków, bo zawsze zarobisz o tyle mniej, ile oni zgarniają swojej prowizji – tłumaczy programista.

Liczy się reputacja
Ten sam użytkownik potwierdza, że oczywiście historia się liczy, jeśli jej się nie ma to trzeba się bardziej postarać, być kreatywnym i podaje na to przykład ze swojego doświadczenia.
MARK

Zacząłem robić projekty na zupełnie nowej platformie i miałem ten sam problem. Firma A wystawia projekt związany z implementacją tabel przestawnych w javascript. Ponieważ nie mogę im łatwo pokazać, że jestem super, bo na koncie mam już na tej platformie 50 projektów z ocenami 10 na 10 spędziłem około 3 godzin na zrobieniu małego demo. Moja oferta zawierała zarówno opis i bajerę, ale też po prostu link do działającego demo, które faktycznie generowało taką tabele. W efekcie dostałem ten projekt i perspektywę na dłuższą współpracę.

Jego zdaniem zarobki dla programisty rzędu 120-140 tys. dolarów rocznie przez tę platformę są realne, ale taki efekt nie przyjdzie w jeden dzień, tydzień, ani miesiąc.

Inny użytkownik tego forum, o nicku turkus, twierdzi, że jego zdaniem oDesk „to porażka”. – Nie zarobisz godziwych stawek jako początkujący na tym portalu. Najpierw musisz dać jakąś chińską stawkę, wyrobić ileś tam godzin. Jak już masz porządne statystyki to możesz rzucić wyższą stawkę. A i tak prawie zawsze jakiś Bangladeszanin cię przebije – tłumaczy swój punkt widzenia.
Z kolei Damian Wilk na portalu goldenline.pl podkreśla, że dla niego serwis Elance był źródłem wielu dobrze płatnych zleceń. Jego zdaniem metodą do sukcesu jest solidne portfolio, wyprzedzanie potrzeb klienta i miły, profesjonalny kontakt.

Próbował on kilku takich serwisów i np. Guru.com odrzucił go swoim interfejsem, a parę dni, które na nim spełnił nie pozwoliły mu znaleźć zlecenia, które chciałby wykonać. Z kolei freelancer.com, kolejna platforma tego typu, to w jego ocenie pierwowzór polskiej oferii czy zpn (zlecenia przez net – przejęte przez freelancer.com w marcu 2014 r.), gdzie jest ogromna liczba mikro płatnych, niepoważnych zleceń. Z doświadczenia tego wolnego strzelca elance było najlepszym serwisem, jednak tam, jak na wielu innych serwisach, obowiązuje licytacja.

Licytacja na tego typu portalach polega na tym, że zleceniodawca wystawia ogłoszenie i przyjmuje oferty od programistów, grafików, czy innych przedstawicieli wolnych zawodów, w zależności, czego dotyczy oferta. Chętni mogą proponować warunki współpracy, przy darmowych kontach mają ograniczone możliwości złożenia liczby ofert do kilkudziesięciu miesięcznie. Niektórzy zauważają, że niestety przy takim podejściu wygrywają najtańsze oferty.

Zagraniczni pracodawcy bardziej kompetentni
Zagraniczne zlecenia podejmują oczywiście również przedstawiciele innych zawodów, jak np. graficy. Jednym z nich jest Ola Niepsuj, która współpracowała już z największymi globalnymi markami, jak Nike, Converse, HBO i tworzyła ilustracje dla takich zagranicznych tytułów jak "New York Times", japońskiego czasopisma "Ginza" czy brytyjskiego "The Loop".

Platformę behance, na której jest obecna artystka, można zdefiniować jako e-portfolio dla grafików, fotografików i innych artystów sztuk wizualnych. Dzięki tej branżowej platformie mogą nie tylko dzielić się efektami swojej pracy z kolegami po fachu, ale także nawiązywać współpracę z potencjalnymi pracodawcami.

– Aktywna obecność w serwisie Behance z pewnością wpłynie na wzrost popularności i rozpoznawalność moich ilustracji. Odnoszę jednak wrażenie, że liczba i rodzaj zleceń wynikają głównie z klientów zadowolonych z dotychczasowej współpracy, polecających moją twórczość innym – komentuje Ola Niepsuj.

Jej doświadczenie współpracy z zagranicznymi klientami pozwoliło na poznanie odmiennej organizacji pracy. Jak zauważa ilustratorka w Polsce bardzo często jedna osoba odpowiada za cały projekt, zarówno sferę estetyczną jak i koncepcyjną zlecenia. Tymczasem zagraniczni klienci częściej pracują w zespołach, w których każda osoba odpowiada za inny aspekt projektu.

- Taki system pozwala na lepszą analizę problemu projektowego, przez osoby wykształcone w różnych kierunkach. Szczegółowe kwestie związane z formatami, drukiem czy wdrażaniem projektu są znane od początku i nie ulegają znaczącym zmianom w trakcie współpracy – zauważa Niepsuj.

Czy są istotne różnice między zagranicznymi zleceniodawcami, a Polakami pod względem współpracy? Artystka zauważa, że zazwyczaj zlecenia od obcokrajowców są lepiej koordynowane od strony formalnej, a poprawki wprowadzane do projektów lepiej uargumentowane merytorycznie.
Ola Niepsuj

W Polsce ocena prac to często kwestia indywidualnego gustu zamawiającego. Za granicą jest częściej oparta na badaniach trendów, strategii PR i preferencjach grupy docelowej. Klienci zagraniczni mają także większe zaufanie do wykształcenia kierunkowego twórcy.

Jak widać szukanie zleceń za granicą może być trudną ścieżką. Jednak wszyscy, którzy próbowali podkreślają, że to, co wyróżnia tamtejsze oferty to w większości przypadków lepsze zarobki oraz lepsza terminowość płatności. Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2012 roku przez inFakt.pl to największy problem polskich freelancerów. Często ponad połowa klientów nie płaci na czas, tymczasem opóźnienia płatności w Stanach zjednoczonych problem opóźnień dotyczy tylko 5 proc. badanych (badania International Freelancer's Day). Zaniżanie stawek na zachodzie też występuje znacznie rzadziej. W Polsce ma z tym do czynienia 1/3 wolnych strzelców, zaś w USA jedynie kilka procent.

Napisz do autora: jakub.wolosowski@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Aaron Sorkin – amerykański dramaturg, scenarzysta, reżyser i producent filmowy i telewizyjny – przekonuje, że jeśli nie masz w swojej opowieści takich słów jak „ale”, „jednak”, „z wyjątkiem”, „poza”, „tymczasem”, to nie stworzysz dobrej historii. Jeśli nie masz właśnie takich słów funkcyjnych, to nie masz też dobrej narracji do swojej prezentacji.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Całkiem niedawno rozpoczął się nowy rok 2019. Jaki był poprzedni dla mnie i mojej firmy? Odpowiem obiektywnie i szczerze. Dobry. Z dumą mogę powiedzieć, że cały czas rośniemy, notujemy zyski, a pracy nie brakuje. Jest to zasługa kilku składowych. Po pierwsze wzrastającej świadomości co do sektora odnawialnych źródeł energii.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.