
Proces rekrutacyjny kojarzy nam się głównie z wysyłaniem CV i formalnym spotkaniem z przyszłym pracodawcą. Coraz częściej jednak pracodawcy wykorzystują nowe formy rekrutacji. I o ile rozmowa przez ocean za pomocą Skype'a nikogo już nie dziwi, o tyle rekrutacji za pomocą Snapchata jeszcze chyba nie było. To aplikacja, która pozwala na przesyłanie 10 sekundowych filmików znikających po odebraniu. Jedna z agencji reklamowych, Admind Creative Agency, postanowiła w ten sposób znaleźć pracownika. Nam zaś pokazali, jak ich zdaniem wygląda idealny snap rekrutacyjny.
Amerykanie już tego próbowali. W czasie zwykłego procesu rekrutacyjnego w agencji reklamowej Likeable Media Brian Murray, dyrektor personalny firmy, wysłał zainteresowanym wiadomość, w której zaprosił kandydatów do wysłania im snapa z "informacją dlaczego do nas pasujesz". Chciał w ten sposób wyłonić błyskotliwych i kreatywnych kandydatów. Okazało się, że taka forma rekrutacji spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, a kandydaci uznali ją za świetną zabawę i coś nowego.
Chcieliśmy przeprowadzić rekrutację niestandardową i intensywną. Snapchat umożliwia spełnienie obu wymogów, a oprócz tego nakłada idealne ramy techniczne dla naszej rekrutacji. Osoba, która się do nas zgłasza ma ograniczony czas, więc musi się naprawdę mocno wysilić, aby utkwić nam w pamięci.
Jak to ma wyglądać w praktyce? Michał Bogacz specjalnie dla nas nagrał "idealnego Snapa rekrutacyjnego". Zobaczcie sami:
Wszystko pięknie, ale snapy znikają po kilkunastu sekundach od ich prezentacji i można obejrzeć je tylko raz. Czy ten aspekt nietrwałości przesyłanych wiadomości nie stanowi problemu podczas rekrutacji? Wszak do aplikacji nie da się już wrócić po jej jednorazowym obejrzeniu.
Nie wszyscy jednak chwalą taki sposób rekrutowania pracowników. Dr Jan Zając, psycholog, ekonomista oraz założyciel i CEO w Sotrender - jednym z najciekawszych i najszybciej rozwijających się polskich startupów - mówi wprost: – Uważam zupełnie szczerze, że prezentowanie się przez 10 sekund jest kretyńskie.
Uważam, że w 90 proc. zawodów w procesie rekrutacji taka prezentacja nic nie wnosi do procesu oceny kandydata. Natomiast dla pierwszych pracodawców, to może być fajny sposób na wyróżnienie i rozpropagowanie oferty oraz element employer brandingu.