Czy lepiej prowadzić biznes samemu czy z partnerem?

Pytanie do Michała Kulki, wspólnika w lawmore - firmie doradczej dla startupów i branży kreatywnej


Czy lepiej prowadzić biznes samemu, czy jednak lepiej dobrać sobie partnera? Jeśli z partnerem, jaka jest optymalna ilość partnerów?

Pytanie na podstawie artykułu: Co dwie głowy to nie jedna - jak dobrać partnera do biznesu?

Michał Kulka: Zdecydowanie ze wspólnikami. Optymalnie z dwojgiem lub trojgiem. Kluczowe jest ich dobranie a potem odpowiednie „zarządzanie" sobą nawzajem.

Wiecej niż jeden wspólnik to prawie pewne różnice zdań. I doskonale - niewiele innowacji jest wynikiem „pełnej zgody". Są one raczej pochodną kwestionowania tego co myślą i robią inni i „docierania" takich koncepcji w ogniu pracy i dyskusji. Dlatego dobieranie wspólników podobnych i zgodnych niekoniecznie ma sens. W jednym z komentarzy pod moim artykułem był cytat „Jeżeli dwóch founderów zgadza się w wszystkim tzn. że jeden z nich jest niepotrzebny". Trudno się nie zgodzić.


Pierwsze „startupy" (nikt tego tak wtedy nie nazywał) zakładałem w 1999r z Krzysztofem Wysockim, którego poznałem dzięki siostrze i znajomym z uczelni. Z jednej strony byliśmy bardzo różni - ja „marketingowiec" na SGH, on „koder" na fizyce teoretycznej. Różniliśmy się i nadal różnimy pod bardzo wieloma względami. Ale doskonale nam się razem pracowało. Uczyliśmy się od siebie bardzo dużo. Oczywiście mieliśmy ostre konflikty, ale tez potrafiliśmy wiele nocy spędzić nad takimi projektami jak pogodzinach.pl i onephoto.net, ładując baterie kebabami i colą, i wymyślać razem niesamowite rzeczy, jak np.: SEO zanim ktokolwiek o tym myślał w Polsce (karty restauracji z pogodzinach.pl pozycjonowały się doskonale jeszcze lata później w oparciu o Krzyśka pomysły). On uczył się sprzedaży, rynku i stosował do niego swoje konstrukcje myślowe i algorytmy, ja nauczyłem się PHP i MySQL - do dziś czasem przydaje mi się ta podstawowa wiedza, choćby żeby poprawić szablon Wordpressowy.


Teraz w lawmore mam dwie wspólniczki. Biznes założyły Paula Pul i Aleksandra Maciejewicz. Ja byłem tylko sekundantem i kibicem, ale po kilku miesiącach okazało się że moje zaangażowanie ma sens i Paula z Aleksandrą zaprosiły mnie do spółki. Jesteśmy bardzo różni. Czasami ekstremalnie. Ale dzięki temu, że mamy wspólny cel i umiemy ze sobą rozmawiać (choć czasem dla ostudzenia emocji robimy to przez Facebooka) udaje nam się nie tylko wyjść z tych kryzysów, ale też wyciągnąć z nich wnioski i korzyści. Przydaje się też jasno określona metoda działania w przypadku różnicy zdań.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0Podwójna jakość produktów w Europie potwierdzona. Ale to nie Polacy są gorszym sortem
0 0"Zielone kłamstwo" w Polsce. Tak próbują cię nabrać wielkie firmy
0 0Buty i piłki Adidasa polecą w kosmos. Chodzi o coś więcej niż trening dla astronautów
0 0Plan Szwedów: ZERO ofiar śmiertelnych na drogach. Oto czego możemy się od nich nauczyć
0 0Wyniki finansowe Ubera znów nisko pod kreską. Inwestorzy tracą cierpliwość

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Ujawniają kulisy współpracy ze znaną siecią sklepów. Dziesiątki milionów długów i próby samobójcze
0 0Sapkowski przyznaje, że spór z CD Projektem go przerósł. "Pieniądze nic dla mnie nie znaczą"

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili