The Beatles to zespół wciąż generujący ogromne przychody.
The Beatles to zespół wciąż generujący ogromne przychody. Fot. Roger / CC BY 2.0 / bit.ly/1hMtrTk

Prezesi często przekonani są o swej nieomylności. Bywają w sobie tak zadufani, że biznesowe decyzje podejmują w mgnieniu oka. Często tracą w ten sposób miliony, a nawet miliardy, dolarów. Oto przykłady:

REKLAMA
William Orton, prezes Western Union Telegraph Company
Gdy w 1876 roku właścicielowi firmy telegraficznej zaproponowano kupno patentu na telefon miał odpowiedzieć: „Po co nam elektryczna zabawka?” Cóż, z tych elektrycznych zabawek korzystamy do dziś. Tymczasem telegrafy, telegramy oraz pan Orton są już tylko historią. Na szczęście dla udziałowców Western Union firma wciąż bardzo dobrze sobie radzi, choć już w zupełnie innej branży.
logo
The Beatles na początku swojej spektakularnej kariery. Fot. Ronald Saunders / CC BY-SA 2.0 / bit.ly/1hMcbOb
Dick Rowe, łowca talentów w Decca Records
Gdy przed Dickiem Rowe'em w 1962 roku wystąpiło czterech młodych chłopców, trzech z gitarami i jeden na perkusji, ten stwierdził, że nie widzi dla nich przyszłości. – Bez owijania w bawełnę, panie Epstein, ale nie podoba nam się to jak brzmią pana chłopcy. Grupy nie przejdą. Kwartety z gitarami w szczególności są skończone – miał powiedzieć Rowe. Czemu jego surowa ocena była błędem? Mówił o The Beatles. Gdy grupa odniosła sukces Rowe podpisał kontrakt z inną, gitarową grupą – The Rolling Stones. Nie skończyło się tak źle.
Roberto C. Goizueta, prezes zarządu Coca-Cola
Jedna z największych porażek na rynku spożywczym. – Mówiąc wprost, mamy nowy przepis na Colę – powiedział Roberto C. Goizueta w 1985 roku przedstawiając światu New Coke. Przepis zmieniono po 82 latach. Same prace nad nim kosztowały wtedy 4 miliony dolarów. Nowy napój miał być odpowiedzią na wahające się ceny akcji firmy. Po wprowadzeniu New Coke zamiast wzrosnąć ceny akcji Coca-Coli drastycznie spadły, a codziennie do siedziby firmy w USA docierały tysiące telefonów ze skargami. Firma wróciła do starej, sprawdzonej formuły, a po roku ceny akcji osiągnęły bardzo dobre wyniki. Wszystko dzięki powróceniu do tradycji i zrobieniu z tego strategii przyświecającej firmie. Mimo porażki z New Coke Goizueta pozostał prezesem zarządu do końca swojego życia.
logo
Oryginalna seria figurek z "Gwiezdnych wojen". Fot. Chris Murphy / CC BY-NC-ND 2.0 / bit.ly/1PlFq53
20th Century Fox
Po sukcesie „American Graffiti” George Lucas mógł liczyć na kilkusettysięczną pensję za kręcenie „Gwiezdnych wojen”. Poszedł jednak do studia z propozycją. Zgodzi się na zaledwie 150 tys. dolarów, jeśli otrzyma wyłączne prawa do gadżetów związanych z filmem, a także prawa do kontynuacji filmu. Fox przystał na oba te punkty. Po pierwsze, wciąż wspominali jak wiele pieniędzy wtopili w gadżety filmowe związane z „Doktorem Dolittle” z 1967 roku. Po drugie, nikt nie spodziewał się, że „Gwiezdne wojny” osiągną jakikolwiek sukces. Do tej pory produkty licencjonowane „Gwiezdnymi wojnami” wygenerowały ponad 27 miliardów dolarów przychodu.
logo
Mars Company
Firma Amblin Productions zgłosiła się w 1981 roku do Mars Company z pewną ofertą. Zaproponowali, że w swoim najnowszym filmie pokażą M&Msy (które należą na Mars Company) w zamian za reklamowanie filmu na opakowaniach produktu. Mars nie poszedł na tę propozycję. Zrobiła to jednak inna firma: Reese's Pieces. Chodziło o film „E.T.” Sprzedaż produktów Reese's Pieces poszybowała do góry o 65 proc. w ciągu kilku miesięcy po premierze filmu.

Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl