
W sierpniu David Hyde stał się najbardziej znanym stażystą świata. „The Guardian” opisał, że podczas niepłatnych praktyk w genewskiej siedzibie ONZ mieszkał w namiocie, nie miał bowiem pieniędzy na opłacenie wysokiego czynszu. Przypadek Hyde’a nie jest jednak odosobniony – darmowe staże bywają utrapieniem dla wielu młodych ludzi na całym świecie. "Minionki" przestają się jednak godzić na złe traktowanie i coraz głośniej walczą o swoje prawa, szczególnie w Brukseli.
REKLAMA
Bez stażystów Bruksela nie istnieje
– Co by się stało, gdyby wszyscy stażyści zebrali się razem i rozpoczęli strajk? Cała Bruksela byłaby sparaliżowana – odpowiada sobie sam na pytanie Olivier Baumard, z Europejskiego Forum Młodych. Bunt brukselskich to coraz bardziej realna groźba. W samych instytucjach Unii Europejskiej pracuje bowiem ponad 8 tysięcy stażystów, a jest jeszcze przecież sektor prywatny. Według badań stowarzyszenia B!NGO zaledwie połowa staży w Brukseli jest płatna, a pensje wypłacane praktykantom są bliższe stypendiom naukowym niż pensjom etatowych pracowników – średni miesięczny zarobek stażysty to około 1000 euro. Z polskiej perspektywy to duże pieniądze, w Belgii jednak pensja minimalna wynosi 1500 euro, a zawodowi urzędnicy wykonujący pracę identyczną jak praktykanci zarabiają ponad 7000 tysięcy euro na rękę.
– Co by się stało, gdyby wszyscy stażyści zebrali się razem i rozpoczęli strajk? Cała Bruksela byłaby sparaliżowana – odpowiada sobie sam na pytanie Olivier Baumard, z Europejskiego Forum Młodych. Bunt brukselskich to coraz bardziej realna groźba. W samych instytucjach Unii Europejskiej pracuje bowiem ponad 8 tysięcy stażystów, a jest jeszcze przecież sektor prywatny. Według badań stowarzyszenia B!NGO zaledwie połowa staży w Brukseli jest płatna, a pensje wypłacane praktykantom są bliższe stypendiom naukowym niż pensjom etatowych pracowników – średni miesięczny zarobek stażysty to około 1000 euro. Z polskiej perspektywy to duże pieniądze, w Belgii jednak pensja minimalna wynosi 1500 euro, a zawodowi urzędnicy wykonujący pracę identyczną jak praktykanci zarabiają ponad 7000 tysięcy euro na rękę.
– Zarobki są zbyt niskie. Tylko wąska elita, którą wspierają finansowo rodzice może z nich korzystać, a to oznacza, że na staże trafią tylko najbogatsi, a nie najlepsi – twierdzi Allan Pall, sekretarz generalny Europejskiego Forum Młodzieży. A jak jest w Polsce?
Są zmiany, ale czy wystarczające?
– Byłem w życiu na dwóch stażach. Łącznie trwały one trzy miesiące, zajmowałem się głównie kserowaniem dokumentów. Nie nauczyłem się w zasadzie niczego, nie zarobiłem też ani grosza. To niewolnictwo XXI wieku – opowiada Mateusz, student politologii.
– Byłem w życiu na dwóch stażach. Łącznie trwały one trzy miesiące, zajmowałem się głównie kserowaniem dokumentów. Nie nauczyłem się w zasadzie niczego, nie zarobiłem też ani grosza. To niewolnictwo XXI wieku – opowiada Mateusz, student politologii.
W sierpniu Platforma Obywatelska podjęła próbę zmiany sytuacji stażystów i zgłosiła projekt nowelizacji ustawy o praktykach absolwenckich. Propozycja zakłada obowiązkowe wypłacanie stażystom 20 procent najniższej pensji i zapewnienia im ubezpieczenia zdrowotnego. Uczestnik praktyk będzie mógł również wziąć trzy dni płatnego urlopu, a także liczyć na wyznaczonego przez firmę opiekuna. Zmiany zaproponowane w ustawie, to na pewno krok w dobrą stronę – stażyści będą wreszcie bardziej chronieni przez prawo. Czy pensja na poziomie 300 złotych będzie jednak dla nich wystarczającą zachętą?
– Pieniądze nie są na pewno główną motywacją. Dla mnie ważniejsze jest doświadczenie i umiejętności, jakie mogę zdobyć w trakcie stażu. Dodatkowo mieszkam jeszcze z rodzicami, którzy mi pomagają finansowo. Niemniej byłem w ministerstwie codziennie, na praktyki musiałem dojeżdżać, coś w ciągu dnia zjeść. Codzienne czynności, które mimo wszystko kosztują… – mówi tegoroczny stażysta z Ministerstwa Finansów.
Podobnego zdania jest specjalistka od HR – Agnieszka Wolańska-Konecka. – 300 złotych to jest żadna zachęta, zarobek powinien wynosić przynajmniej 1000 złotych, dopiero wtedy moglibyśmy dyskutować czy pensja mam charakter motywujący czy demotywujący. Trzeba jednak pamiętać, że pieniądze nie są głównym celem stażu. Najważniejsze jest, żeby wykonywać realną pracę, a nie wyłącznie robić kawę czy przenosić papiery. Realna praca w interesującym miejscu to najważniejszy cel stażu – podkreśla ekspertka.
Najbardziej bezwzględny w ocenie przygotowanej przez rząd ustawy jest przewodniczący Parlamentu Studentów Rzeczpospolitej Polskiej Mateusz Mrozek. – Ten krok to wylanie dziecka z kąpielą. Intencja, żeby zająć się sprawami absolwentów na rynku pracy jest słuszna, tyle że te 300 zł na miesiąc to żadne wsparcie dla studenta, który myśli o ustatkowaniu się. Pieniądze powinny być poważniejsze np. 1200-1500 zł na miesiąc – ocenia w rozmowie z „Faktem”.
„Studiujesz? Praktykuj” daje szansę
Jednocześnie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozpoczyna konkurs „Studiujesz? Praktykuj!”. Zwycięskie uczelnie, we współpracy z przedsiębiorcami, dostaną szanse na zorganizowania trzymiesięcznych staży i praktyk dla studentów. W programie weźmie udział nawet 30 procent studentów z każdego rocznika. Budżet „Studiujesz? Praktykuj!” wyniesie aż 145 milionów złotych.
Jednocześnie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozpoczyna konkurs „Studiujesz? Praktykuj!”. Zwycięskie uczelnie, we współpracy z przedsiębiorcami, dostaną szanse na zorganizowania trzymiesięcznych staży i praktyk dla studentów. W programie weźmie udział nawet 30 procent studentów z każdego rocznika. Budżet „Studiujesz? Praktykuj!” wyniesie aż 145 milionów złotych.
Program stworzony przez NCBR gwarantuje uczestnikom o wiele więcej przywilejów niż minimum zapisane w ramach projektu ustawy. Oprócz pensji, a także ubezpieczenia zdrowotnego stażyści otrzymają także zwrot kosztów dojazdów czy kosztów zakwaterowania i utrzymania (w przypadku praktyk poza miejscem zamieszkania). – Generalnie cel jest szczytny, a i przykład działania odgórnego państwa całkiem sensowny. Wspieranie rozwoju kariery zawodowej studentów, praktyk jest rzeczą ze wszech miar pozytywną. Sam pomysł na taki program wydaje się być w porządku. - mówi dr hab. Jan Fazlagić, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Napisz do autora: michal.budzynski@innpoland.pl
