Jak uczynić polski rynek atrakcyjnym dla inwestycji z dziedziny wysokich technologii i rozwoju gospodarki
Jak uczynić polski rynek atrakcyjnym dla inwestycji z dziedziny wysokich technologii i rozwoju gospodarki Fot. IM/INNPoland

Ograniczenia w dostępie do rozwiązań innowacyjnych, z którymi spotykają się podmioty gospodarcze w Polsce, niż demograficzny, emigracja zdolnych Polaków, niespójność edukacji i niedostosowanie oferty oświatowej do rynku pracy, itp., to czyni Polskę krajem mało atrakcyjnym dla inwestorów z obszaru nowych technologii. Sam potencjał, jaki ma nasz kraj w postaci zdolnej kadry, często nie wystarcza, by przekonać zagranicznych przedsiębiorców, że u nas warto budować swój sukces.

REKLAMA
Gdzie ten kapitał
O problemach z przyciągnięciem do Polski obcego kapitału, a konkretnie z implementacją innowacji w Polsce, mówiła podczas jednej z debat na XXV Forum Ekonomicznym w Krynicy Dorota Hryniewiecka-Firlej, Prezes Zarządu i Dyrektor Działu Produktów Innowacyjnych, Pfizer Polska.
– Niestety chcąc przyciągnąć do Polski duże pieniądze z USA przegrywam z innymi rynkami – opowiada. - Przegrywam chociażby z powodu czegoś, co nazwałabym „suspektozą”, która pojawia się w chwili, gdy np. próbuję budować jakąś współpracę z rządem. Przegrywam z Rosją, Turcją, Z krajami Europy Wschodniej, bo nie jestem w stanie zapewnić swoim kontrahentom przewidywalności polskiego biznesu, który jest różny, w zależności od tego, w którym kierunku akurat wieją polityczne wiatry.
Z kolei według Tomasza Zdrojewskiego, Przewodniczącego Komitetu Zdrowia Publicznego PAN, w Polsce brakuje narzędzi do wdrażania innowacyjnych technologii czy naukowych wynalazków i to wpływa na mniejszą atrakcyjność naszego rynku.
– Elity w Polsce mają za małą determinację, by wdrażać innowacje – twierdzi profesor. – To dlatego naukowcy odchodzą z uczelni. Muszą tak robić chcąc wcielić w życie swoje projekty. Zakładają więc własny biznes, bo w ramach swojego instytutu naukowego nie doczekali się w tym względzie żadnego wsparcia.
Kultura biznesu
– Ale spójrzmy również na poziom kultury biznesu w Polsce – dodaje Mirosław Janik, Prezes Zarządu, Wincor Nixdorf. – Gdy na uczelniach w USA wszędzie w campusach działają laboratoria i centra naukowe należące do dużych koncernów, w których mogą filtrować swoje pomysły i otrzymują wsparcie zarówno merytoryczne jak i finansowe wszyscy zdolni innowatorzy z danego uniwersytetu, u nas wszystko rozbija się o sprawy formalne. Tam młodzi mają przyzwolenie na popełnianie błędów, może nie typu „mistake”, co „failure”, ale mają. I to zbliża ich do celu – do wypracowania innowacyjnych rozwiązań. A u nas albo masz pomysł na „idealne” rozwiązanie od razu albo nie działasz w ogóle, bo zwyczajnie nie stać cię na błędy.
Czy jednak w kwestii funduszy na innowacyjne projekty, nie dostajemy potężnego wsparcia ze strony programów unijnych? A może to właśnie fakt dostępności tych funduszy rozleniwia nas i nie motywuje do rozwoju?
Fundusze UE = pułapka?
Zdaniem Jacka Łukaszewskiego, Prezesa Zarządu Schneider Electric Polska, dotacje unijne to swego rodzaju pułapka, bo w efekcie mogą doprowadzić i doprowadzają niejednokrotnie do tego, że np. mamy w danym kraju więcej lotnisk niż chętnych do latania. Według niego dotacje są potrzebne, ale muszą one trafiać do faktycznie wartościowych i ważnych dla polskiej gospodarki projektów.
– Nie jesteśmy na tyle bogatym krajem, by pozwolić sobie na bycie liderem innowacji w każdej dziedzinie – mówi Łukaszewski. – Dlatego, by stać się atrakcyjnym i czytelnym dla zagranicznych inwestorów musimy zabiegać o specjalizacje, wyselekcjonować priorytetowe branże i wspierać je na wszelkie możliwe sposoby.
Niestety jak zauważa Tomasz Zdrojewski, Polsce brakuje również wiedzy, jakie branże chce wspierać, w jakich mamy szansę jako kraj być dobrzy.
– W efekcie dochodzi do takich absurdów, że jak chcę jednego studenta wysłać za granicę na rok, co kosztuje 50 tys. dolarów, to nie mam na to szans – mówi. – A tymczasem widzę w Pekinie istne szaleństwo jeśli chodzi o liczbę Amerykanów, którzy robią tam naukowe staże. Nas nie stać na wysłanie jednej osoby, a USA stać na to, by tych studentów wysyłać niemal hurtowo. Ale to właśnie dowodzi, że Polska nie potrafi postawić sobie właściwych priorytetów. A bez nich nie wie dokąd zmierzać i trochę robi to po omacku.
– W ostatniej mojej rozmowie z prof. Januszem Filipiakiem, skarżył mi się on, że większość jego innowacyjnych produktów trafia za granicę, mimo iż wolałby aby mogły się one rozwijać w Polsce – zdradza prowadzący panel dyskusyjny w Krynicy, redaktor naczelny „Gazety Bankowej” – Wojciech Surmiacz. – Nawet swoje Centrum Innowacji założył w Niemczech, bo tam jako inwestor i w dodatku w branży wyjątkowo dziś ważnej dla współczesnych gospodarek, jest tam maksymalnie dopieszczony, zarówno warunkami do rozwoju biznesu, jak i rozmaitymi dotacjami. W Polsce tego nie ma.
Podsumowując paneliści zgodnie przyznali, że aby Polska stała się atrakcyjna dla inwestycji z dziedziny nowych technologii, potrzeba jej odważnego patrzenia na decyzje publiczno-prywatne, postawienia sobie priorytetów, których osiągnięcie będzie ważne i konsekwentnie realizowane, niezależnie od aktualnie panujących kierunków politycznych wiatrów, stworzenia stabilnego, motywującego i bezpiecznego środowiska dla rozwoju innowacyjnych biznesów, tak by stanowiło ono konkurencję dla innych europejskich gospodarek, z którymi na razie nasz skraj poważnie przegrywa.

Artykuł przygotowano we współpracy z PKN Orlen.

Napisz do autorki: izabela.marczak@innpoland.pl