
W Polsce nie brakuje startupów, wciąż jednak nie doczekaliśmy żadnego, który działaby w skali globalnej. Dlaczego? Odpowiadają Kamila Stępniowska z Linque Solutions i partner zarządzający w SpeedUp Group Bartłomiej Gola.
REKLAMA
Akceleratorów i inkubatorów u nas nie brakuje. Startupów też nie. Dlaczego zatem o polskich jednorożcach ani widu ani słychu?
Kamila Stępniowska: Dlaczego nie słychać o nich poza Polską? O niektórych jednak słychać - Estimote, Filmaster czy Sher.ly miały swojego czasu dobrą prasę nie tylko nad Wisłą.
Dlaczego nadal jest ich tak mało? W porównaniu ze światową czołówką startupów, akceleratorów, czy inkubatorów w Polsce jednak jest stosunkowo niewiele. Przepływ wiedzy i dobrych praktyk z Zachodu Europy czy ze Stanów też nie jest najszybszy. Pomimo polepszającej się sytuacji nadal brakuje trwałych, szerokich i dobrych relacji z ludźmi i miejscami w których technologia jest tworzona i wykorzystywana, a kapitał nie jest problemem. Mam na myśli głównie Silicon Valley, Nowy Jork, czy Boston. Relacje pomiędzy ludźmi i instytucjami ułatwiałyby i przyspieszały rozwój i promocję projektów. Nie chodzi tylko o kapitał finansowy, chodzi o relacje.
Bartłomiej Gola: Wszyscy zadajemy sobie to pytanie. Ale myślę że to jest jeszcze za krótki czas, by to oceniać. Ja zawsze mówię, że na pustyni nie urośnie od razu róża, taka normalna a nie pustynna. To znaczy, że musimy trochę nabudować gleby, żeby mogły rosnąć bardziej wymagające rośliny, jakimi są unicorny. A te bardziej wymagające rośliny, trzymając się tej agrokulturowej paraleli, będą rosnąć na trupach tych poprzednich. Dziś jesteśmy w momencie, w którym tych unicornów nie ma, jest kilka firm bardzo dobrze rokujących. Choć dziś jeszcze jednorożców nie mamy, to one powstaną. To jest kwestia czasu.
Czy problemem może być brak pieniędzy na rozwój? A może odwrotnie, jest ich za dużo, i startupy nie są zmuszone do tego, by od samego początku myśleć o komercyjnym sukcesie swoich przedsięwzięć?
Kamila Stępniowska: Kapitał założycielski jest czymś o czym każdy przedsiębiorca powinien pamiętać. Może być to kredyt, czy pożyczka od rodziny, ale te pieniądze powinny być w posiadaniu założyciela. Jeżeli nie jesteś w stanie zainwestować własnych pieniędzy nie możesz być samodzielny, decydować o przyszłości firmy. Inwestycje od VC, dotacje, pozyskiwanie kapitału na rozwój to już kwestia przyjętej strategii. W większości przypadków, jeżeli nie mówimy o testach klinicznych leków, symulacji wykorzystujących super komputery, czy testowaniu nowych materiałów do budowy samolotów, pieniądze nie powinny być najważniejszym problemem.
Większość startupów obecnie opiera się na programming software. Wymaga zdolnych i umiejących pracować w grupie programistów, sprawnego marketing teamu znającego rynek i charyzmatycznego wizjonera, który umie zamienić ideą na rzeczywistość. Budować relację startupu z partnerami.
Umiejętność strategicznego zdobywania środków na rozwój startupu jest jedną z kompetencji, którą powinien mieć CEO lub CFO.
Bartłomiej Gola: To może być problem, natomiast, powtarzam to często, my wszyscy wciąż uczymy się tego rynku. To nie jest normalny rynek, taki business as usual. Tutaj potrzebny jest specjalistyczny know how. I wszyscy, zarówno przedsiębiorcy jak i fundusze się dopiero tego uczą. W związku z tym myślę, że potrzebujemy czasu na edukację.
A może problemem jest to, że wiele startupów nie myśli o sobie w kategoriach globalnych? Skupiają się na polskim rynku, a o klientach zagranicznych planują myśleć dopiero, gdy uda im się tutaj?
Kamila Stępniowska: Co do zasady są dwa momenty w których warto myśleć o wejściu na rynek globalny – dokładniej, anglojęzyczny. Albo od samego początku istnienia startupu – wtedy strategia marketingowa, wszystkie materiały i komunikacja powinna być od dnia 0 prowadzona w języku angielskim; albo w momencie gdy sytuacja startupu jest już stabilna na jednym rynku (np. Polskim), a startup ma zasoby – takie jak czas, pieniądze i ludzi – które może poświęcić na ekspansję.
Bartłomiej Gola: Ja myślę, że coraz więcej firm myśli w kategoriach globalnych. Natomiast pytaniem tutaj jest – czy my jesteśmy w stanie dostarczyć im takiego wsparcia, aby mogły na tym globalnym rynku zaistnieć. Jeżeli weźmiemy polską firmę startupową, która myśli w kategoriach globalnych, to możemy zauważyć, że jej konkurenci w Dolinie Krzemowej są w stanie uzyskać finansowanie na poziomie 20-krotnie wyższym, to pojawia się pytanie o możliwość konkurowania. I to jest dziś istotne. Czy my jesteśmy dziś w stanie zapewnić ekosystem pozwalający finansować skutecznie innowacje, również biorąc pod uwagę, że na ryku globalnym konkurujemy na nieco innych warunkach?
Wśród firm, które mają jednak ambicje zagraniczne, niewiele jest takich, które zdołały nakłonić VC z Doliny Krzemowej czy NYC, żeby zainwestowały w startupy Made in Poland. Dlaczego?
Kamila Stępniowska: Niewiele z polskich startupów naprawdę próbuje. Czy w Dolinie Krzemowej czy w NYC VC są wyspecjalizowani. Dobrzy VC nie zajmują się wszystkimi typami inwestycji, a tylko tymi na których się znają i w których mają doświadczenie. Inwestują nie tylko w projekty, ale w ludzi. Żeby to zrobić muszą ich poznać. Muszą z nimi zbudować relację. Jeżeli founder poważnie myśli o pozyskaniu VC, to powinien dokładnie wiedzieć kogo szuka, dla czego jego startup będzie dla tego konkretnego VC dobrą inwestycją i umieć przekonać go o tym. Tego nie da się zrobić na odległość. To wymaga bycia na miejscu.
Bartłomiej Gola: Kiedyś ktoś mi powiedział że rynek venture capital jest taki jak rynek nieruchomości – bardzo lokalny. Inwestycje wczesnego etapu są lepsze i łatwiejsze, jeśli masz człowieka, który jest z tobą, bywa z tobą, mieszka blisko ciebie. Zarówno w Dolinie Krzemowej, jak i w Nowym Jorku inwestorzy nie cierpią na brak inwestycji. Jeżeli mają zainwestować w projekt, który jest z daleka, to trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że dla nich to jest dodatkowe ryzyko. Oni nie będą inwestowali w ten projekt jeśli on jest tak samo dobry lub minimalnie lepszy od projektów, które mają lokalnie. Projekt musi być znacząco lepszy. I my to widzimy każdego dnia.
Polski projekt na tych samych warunkach musi mieć dużo wyższą trakcję, to znaczy mieć bardziej potwierdzony swój model biznesowy niż projekt zagraniczny. I to jest trudne. A z drugiej strony nie mamy marki kraju technologicznego, takiego tech hubu jakim jest na przykład Estonia. W związku z tym walczymy z problemem jajka i kury i z tym co pierwsze.
Nie mamy jednorożców, ale może są szanse na takowe. Gdybyś miała wskazać 2-3 polskie startupy, które mają szansę na sukces i miliardową wycenę, które startupy by to były?
Kamila Stępniowska: Nie będę obiektywna w odpowiedzi na to pytanie, ale ze startupów które miałam okazję bliżej poznać, mocno kibicuję Sher.ly
Bartłomiej Gola: Na pewno któryś z biznesów beaconowych ma szansę na dużą wycenę. To może być Estimote, Ifinity lub Kontakt.io. Jeżeli ktoś będzie miał zapewnione pieniądze na rozwój to ma szansę zaistnieć na tym rynku mocno. Z innej strony branżą która może przynieść duże zwroty są rozwiązania z obszaru martech, czyli z związane z automatyzacją marketingu. Tutaj wydaje mi się, że marketing automation, takie narzędzia jak SALESmanago, w który zainwestował Rafał Brzoska, dają dużą szansę na dość wysoką wycenę.
Tych firm powstaje jest mnóstwo. Tylko jeśli dziś powiem, że dana firma, która jest na początku swojej drogi ma szansę zostać unicornem, to będę wobec niej nie w porządku. To mogłoby jej zaszkodzić. Na pewno rynek drukarek 3D, technologii 3D jest też dobrze rokującym. To dużo mniejszy rynek niż rynek beaconowy, ale zarówno Zortrax, Omni3d jak i Zmorph mają szansę na robienie dobrych rzeczy. Któraś z branż związanych z wykorzystaniem i przetwarzaniem danych zebranych z sensorów, czyli beaconów lub IoT mają szansę na zebranie miliardowych wycen.
Kamila Stępniowska – dyrektorka ds. operacyjnych i partnerka w Linque Solutions. Wcześniej pracowała jako COO w Geek Girls Carrots, organizacji zrzeszającej kobiety zajmujące się startupami i programowaniem. Miała ogromy wpływ na rozwój GCC, a także jest odpowiedzialna za sukces tej organizacji w Stanach Zjednoczonych. Współpracowała z Facebookiem, Mozillą, Google, a także Intelem. Jest doktorantką w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Bartłomiej Gola - Partner Zarządzający SpeedUp Group, przedsiębiorca i innowator. Współtwórca kilkunastu startupów technologicznych. Studiował na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Po studiach związał się z branżą marketingową. Tam przeszedł wszystkie szczeble kariery aż do Partnera zarządzającego w BTL Group (współtwórca i udziałowiec) oraz TEQUILA Polska. Był Prezesem Zarządu pierwszego polskiego holdingu reklamowego INDIGITY S.A. Autor kilkudziesięciu publikacji naukowych w dziedzinie marketingu i strategii biznesowych. Wieloletni Prezes Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego.
