
Bez otwartości, nie ma innowacyjności – twierdzi profesor Tomasz Arciszewski. Innowacja bowiem to nie tylko nowe technologie, ale i klimat społeczny, w którym każda odmienność jest akceptowana. Idealnym przykładem jest Szwecja – według rankingów najbardziej innowacyjny kraj Unii Europejskiej – której 17 procent mieszkańców ma obce pochodzenie. Jest jednak jedno małe "ale"...
REKLAMA
Przez wiele lat Szwecja uchodziła za państwo, które wzorowo integruje imigrantów z resztą społeczeństwa. Wielu specjalistów zachwalało tamtejszy metody, podkreślając pozytywny wpływ polityki imigracyjnej na gospodarkę, a szczególnie rozwój nowych technologii. Niedorzeczne? Wcale nie.
Według ekspertów bowiem otwartość na inne kultury przekłada się na innowacyjność .W jaki sposób? Spójrzmy na Szwecję. Obowiązuje tam zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Szwedzi nie przywiązują wagi do hierarchii, czują się wspólnotą – nieważne czy ktoś jest syryjskim kierowcą czy dyrektorem, którego rodzina od wieków mieszka na sztokholmskiej starówce. Dzięki temu pracownicy mają wolne głowy - nie obawiają o status społeczny, mają więcej pomysłów, pracują o wiele wydajniej.
Szwedzki egalitaryzm to efekt skandynawskiej kultury sauny, a także religii protestanckiej. W łaźni, w zborze jak i w społeczeństwie nie ma lepszych czy gorszych, tylko wszyscy są równi. Przez religię i kulturę ukształtowała się także szwedzka tolerancyjność - przecież jeśli wszyscy są równi, to nie ma różnicy czy jesteś biały, czy jesteś muzułmaninem czy homoseksualistą.
Akceptacja odmienności, której skutkuje m.in. otwartością na imigrantów, przełożyła się w Szwecji na rozwój klasy kreatywnej. Jak twierdzi bowiem amerykański ekonomista Richard Florida zróżnicowanie społeczeństwa wpływa bezpośrednio na rozwój klasy kreatywnej. W monolitycznych społeczeństwa o wiele trudniej jest wejść na rynek pracy i przebić się ze swoimi pomysłami, panują tam bowiem hierarchiczne zasady, które ograniczają i pomysłowość. W Szwecji jednak te bariery nie obowiązują, dzięki czemu w okolicach Sztokholmu wyrosła w ostatnich latach europejską Doliną Krzemową. Jest jednak jedno małe "ale".
Wśród twórców czterech najbardziej znanych szwedzkich start-upów ostatnich lat nie ma żadnego imigranta. Skype stworzył Niklas Zennström, Spotify Daniel Ek i Martin Lorentzon,,a Minecrafta Markus Persson, oraz Jens Bergensten. Brakuje tutaj nie-szwedzko brzmiących nazwisk. Czemu? Może to przypadek, a może praktyka rozmija się z teorią.
Napisz do autora: michal.budzynski@innpoland.pl
