![Fot. [url=https://commons.wikimedia.org/wiki/User:Bosyantek]Bosyantek[/url] / [url=http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0]CC-BY-SA[/url]](https://m.innpoland.pl/9e75633070005bc84a6d8dbada103f64,1500,0,0,0.jpg)
– Nie mamy się czego wstydzić, bo w wielu przypadkach to właśnie my wyznaczamy trendy – tak na pytanie o to, jak na polskim rynku przebiega wdrażanie innowacyjnych rozwiązań informatycznych odpowiada Paweł Witkiewicz, któremu w tej kwestii nie wypada nie wierzyć. Prezes CUBE.ITG – jednego z największych w Polsce integratorów systemów, przekonuje, że implementowania nowych technologii mogą się od nas uczyć Niemcy czy Francuzi.
REKLAMA
W rozmowie z Innpoland Witkiewicz tłumaczy, jaką rolę na polu nowych technologii odgrywają wspierane przez CUBE.ITG start-upy, przedstawia najnowsze kierunki rozwoju firmy, a także odpowiada na pytanie, czego przedsiębiorcy z sektora IT mogą nauczyć się od kierowców rajdowych.
Co mają wspólnego systemy informatyczne z motoryzacją?
Bardzo dużo. Na dzień dzisiejszy większość aut, którymi się poruszamy w dużo większym stopniu kontroluje to, co robi kierowca, niż to miało miejsce jeszcze pięć lat temu. W tej chwili praktycznie wszystkie produkowane seryjnie samochody mają czy to system kontroli trakcji, czy to ABS, czy chociażby systemy nawigacji. Trudno sobie wyobrazić motoryzację bez IT.
I to dlatego CUBE.ITG zostało oficjalnym partnerem Kajetana Kajetanowicza?
Nie, ta decyzja miała inne podłoże. Kajetana zdecydowaliśmy się wspierać raczej ze względu na to, że bardzo cenimy jego kunszt. Ma naprawdę niesamowite umiejętności. My również postrzegamy siebie jako lidera innowacyjności w branży IT, więc w sposób naturalny chcieliśmy wspierać sportowca, który na swoim polu odnosi sukcesy. Jednocześnie postawa etyczna Kajetana jest bardzo spójna z wartościami, jakimi kierujemy się w grupie CUBE.ITG, co obrazuje chociażby jego zachowanie podczas ostatniego rajdu Barum, kiedy to zatrzymał się widząc wypadek swojego konkurenta. Ta sytuacja to najlepszy dowód na to, że zasady fair play są mu bardzo bliskie i my również na polu biznesowym staramy się je kultywować.
Podkreślił pan innowacyjność, jaka cechuje CUBE.ITG. Co to oznacza? Wydawać by się mogło, że w sektorze IT większość wdrażanych rozwiązań jest w jakiś sposób innowacyjna.
Niektóre rozwiązania są ewolucją tego, co już istnieje, a inne wprowadzają nową jakość i stanowią swego rodzaju rewolucję. W naszym przypadku tę innowacyjność realizujemy poprzez chociażby spółkę Data Techno Park, za pośrednictwem której wspieramy start-upy. W tym roku na 22 takie inwestycje przeznaczymy 10 milionów złotych. Dotychczas udało się nam założyć już dziesięć takich start-upów, kolejnych kilkadziesiąt pomysłów jest w ocenie. Staramy się pomagać tym młodym, a czasem nieco starszym, przedsiębiorcom we wdrażaniu tych najlepszych pomysłów – czy to z branży IT, czy to z pogranicza IT i medycyny.
Które z tych przedsięwzięć zasługują, pana zdaniem, na największą uwagę?
Każdy ze start-upów, które wybieramy, posiada znamiona innowacyjności. Wybieramy rozwiązania chociażby z zakresu rozpoznawania głosu i mowy, które mogą znaleźć zastosowania zarówno w branży medycznej, na przykład dla lekarza, który bezpośrednio podczas operacji może dyktować dokumentację medyczną, jak i w innych sektorach, chociażby w sądownictwie. Tam również dyktowanie protokołów podczas rozpraw znacząco przyspieszyłoby proces sporządzania dokumentacji.
Wiele inicjatyw związanych jest ze wsparciem procesu testowego czy to w sektorze finansowym, czy służby zdrowia, czy też energetycznym. Wszędzie tam bezpieczeństwo związane z wprowadzaniem rozwiązań IT jest niezwykle ważne i to, że testujemy rozwiązania, a właściwie tworzymy rozwiązania innowacyjne do wspierania tych testów, również ma ogromne znaczenie.
Jak na tle innych krajów Polska wypada pod względem wdrażania tych innowacji?
Do liderów nie jest nam daleko. Jeśli chodzi o rynek europejski, to wręcz jesteśmy liderem w wielu obszarach. Polski sektor bankowo finansowy jest absolutnym liderem na rynku europejskim. W tej chwili jedyną konkurencją jest dla nas rynek turecki. To tylko tam niektóre rozwiązania innowacyjne są wdrażane czy wymyślane szybciej. Jeśli chodzi o pozostałe sektory – tu również nie pozostajemy w tyle.
Zmiana, która się dokonała po 1989 roku pozwoliła na duży przeskok technologiczny. Nasze rozwiązania są w większości przypadków oparte o dużo nowsze technologie, niż chociażby w Niemczech, Hiszpanii czy Francji, gdzie te rozwiązania istniały i ich historia jest dużo dłuższa. W Polsce przeszliśmy od razu, chociażby w bankowości, do systemów centralnych, w służbie zdrowia przeskoczyliśmy do systemów szpitalnych, które mają też warstwę mobilną. Jeśli chodzi o branżę telekomunikacyjną, nasi dostawcy oferują takie rozwiązania, których może nam pozazdrościć rynek zachodni. Jeśli więc chodzi o rozwiązania IT, nie mamy się czego wstydzić, a w wielu przypadkach wyznaczamy trendy.
W obliczu problemów finansowych, z jakimi boryka się obecnie polska służba zdrowia, wdrażanie najnowocześniejszych technologii jest chyba utrudnione?
Owszem, problemy, o których pani mówi przekładają się to na wdrażanie nowych technologii, ale akurat tutaj korelacja zawsze daje pozytywne efekty, ponieważ proponowane przez nas rozwiązania mają na celu zwiększenie efektywności wydatkowania dostępnych środków. Bo im lepiej osoba zarządzająca szpitalem jest w stanie oszacować koszty leczenia, tym lepiej będą te środki wydatkowane. Absolutnie nie musi to oznaczać ograniczenia dostępu do jakichkolwiek procedur medycznych, wręcz przeciwnie. Poprzez to, że środki będą lepiej wydawane, dostępność usług medycznych może tylko wzrosnąć.
W jakich obszarach firma zamierza rozwijać się w najbliższym czasie?
Dla nas jako integratora kluczowe jest to, aby dostarczyć klientom to, czego w danym momencie potrzebują. Z tego wynikał zakup udziałów w Data Techno Park. Niewątpliwie jednym z głównych trendów na globalnym rynku informatycznym w tej chwili jest cloud computing. Dzisiaj więcej danych przechowujemy w telefonie, niż kiedyś w całkiem pokaźnym komputerze.
Drugi trend to oczywiście bezpieczeństwo, bo skoro danych, i to składowanych w różnych miejscach, jest coraz więcej, to tym bardziej ma znaczenie to, żeby nie utracić tej swojej cyfrowej tożsamości. Dużo pracy wkładamy więc w kształcenie naszej kadry, po to, żeby być o krok przed tą częścią rynku, która, działając wbrew zasadom, stara się te dane pozyskać w sposób nieuprawniony.
Z drugiej strony, dzięki temu, że uczestniczymy w projektach dla naszych klientów zagranicznych, mamy możliwość zapoznać się z metodyką i kulturą pracy różnych sektorów w różnych krajach. Doświadczenia te staramy się następnie implementować na naszym rynku. CUBE.ITG dostarcza rozwiązania dla klientów w Hiszpanii, czy w krajach Skandynawskich. W tym też upatrujemy swojej szansy na rynku.
Bezpieczeństwo danych wydaje się w kontekście obecnej sytuacji społeczno-politycznej kwestią wyjątkowo istotną. Czy sprawa niekontrolowanego napływu uchodźców do Europy stanowi wyzwanie również dla branży IT?
Sytuacja ta stanowi wyzwania dla branży, choć sam kryzys imigracyjny nieco pośrednio, bowiem kluczowe jest to, żeby zebrać dane o tych osobach, które dostają się do Europy i ewentualne być w stanie sprawdzić, czy nie stanowią one jakiegoś zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli. Pod tym kątem tak, natomiast rozwiązania technologiczne w tym zakresie już istnieją.
W Polsce również?
Tak. Na lotniskach i w wielu innych miejscach identyfikacja obrazu już dzisiaj funkcjonuje. Są też próby implementacji tego typu rozwiązań w sektorze bankowo-finansowym. Jeśli chodzi biometrię to chociażby finger vein, czyli identyfikacja już nie po odcisku palca, ale po układzie żył. Wbrew temu, co się myśli, odciski palców w miarę upływu lat trochę się zmieniają. Układ żył się nie zmienia, jest stały. Ta przenikalność naszego funkcjonowania w życiu codziennym i wirtualnej rzeczywistości jest coraz większa i od tego prawdopodobnie nie uciekniemy, natomiast bardzo istotne jest abyśmy byli w tej nowej rzeczywistości bezpieczni.
No właśnie, jak dalekiej integracji rzeczywistości wirtualnej i realnej możemy się w najbliższych latach spodziewać?
W różnych sektorach będzie ona trochę inaczej wyglądała. Jeśli chodzi o medycynę, jesteśmy głęboko przekonani, co potwierdzają obserwacje rynku na przykład amerykańskiego, że medycyna idzie w kierunku bardzo spersonalizowanej diagnostyki i leczenia, tak aby terapia przynosiła jak najlepsze efekty dla indywidualnego pacjenta.
Jeśli chodzi o sektor bankowo-finansowy to modyfikacji ulega rola banków, które mając o nas coraz więcej danych, są w stanie zbudować swoisty „cykl życia” każdego swojego klienta. Wiedząc, że jego klientem jest na przykład osoba, która najpierw idzie na studia, potem zaczyna pracować, kupuje samochód, nieruchomość, zakłada rodzinę, bank będzie w stanie dostosować swoje produkty do tego, czego ta osoba w danym czasie oczekuje. Co więcej, jako instytucja finansowa, czyli instytucja zaufania publicznego, jest w stanie z jednej strony tę ofertę zbudować, a z drugiej – zweryfikować dostawców. Czyli można sobie wyobrazić bank jako takiego brokera wszystkich usług z różnych sfer życia.
Jeśli chodzi o sferę telekomunikacji, to coraz wyraźniej przenika ona do sektora finansowego. Przykładem może być tu umożliwienie dokonywania płatności za pomocą telefonu, co już można robić, ale pozostaje jeszcze kwestia masowości tego typu rozwiązań.
We wdrażaniu nowych technologii niebagatelną rolę pełnią instytucje rządowe. Dobrym przykładem takich praktyk jest wspomniana wcześniej Turcja, gdzie realizowana jest szeroka kampania społeczna na temat wykorzystania nowoczesnych technologii w bieżącym życiu: jak zrealizować daną usługę administracyjną, aplikować czy złożyć dokument, jak wykorzystywać telefon do płatności. Tamtejsza kampania jest bardzo spójna, scentralizowana, realizowana nie przez poszczególne instytucje, ale właśnie przez rząd, centralnie. To jest jedna z rzeczy, których moglibyśmy się uczyć, wtedy to o czym mówimy, czyli społeczeństwo cyfrowe, jeszcze szybciej by u nas zafunkcjonowało.
Czy jednak udział państwa we wdrażaniu technologii zwiększających bezpieczeństwo cyfrowe nie wiązałby się ze zbyt dużą ingerencją w naszą prywatność?
To jest kwestia nie tyle ingerencji, co edukacji w tym zakresie. Proszę zauważyć pewien dysonans pomiędzy sektorem finansowym, a sektorem służby zdrowia. Zakładając konto powierzamy bankowi praktycznie wszystkie swoje kluczowe informacje. Bank widząc to, co się dzieje u nas na koncie ma świadomość tego, czy pracujemy, ile zarabiamy, czy płacimy podatki, w jakiej wysokości itp.
Nie boimy się przekazywać instytucjom finansowym tych informacji. Z drugiej strony, kiedy mówimy o elektronicznej dokumentacji medycznej, to często pytamy: „Kto to będzie oglądał, co się z tym będzie działo?”. Prawda jest taka, że do dokumentacji w formie papierowej, dostęp jest łatwiejszy. Nie mamy żadnej kontroli nad tym, gdzie te dokumenty leżą – na biurku w dyżurce, czy w archiwum. Jeśli w archiwum, to jak są zabezpieczone? Jedynym zabezpieczeniem jest tak naprawdę to, że są one w formie papierowej, więc trzeba je fizycznie skądś zabrać.
Zabezpieczenia technologicznie, które my stosujemy, to rozwiązania tej samej klasy, które znajdziemy w najważniejszych instytucjach finansowych na świecie, na przykład na Giełdzie Nowojorskiej. To jest naturalne, że boimy się tego co nowe, jednak trzeba sobie uświadomić, że istnienie takich rozwiązań jak chociażby dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej, może w sytuacji kryzysowej, decydować o tym, czy pacjent przeżyje czy nie. Tak więc korzyści wynikające z tego, że ta karta pacjenta zostanie w formie elektronicznej szybko na miejsce wypadku przesłana, są dużo większe niż potencjalne zagrożenia.
Wymieniając szeroki wachlarz sektorów w jakich działa Cube.itg nie poruszyliśmy jeszcze jednego – kultury. Czy działalność w tej sferze ma jedynie charakter prestiżowy, czy też przynosi wymierne korzyści finansowe?
Niewątpliwie ten obszar – kultury, multimediów, w którym funkcjonujemy poprzez uczestnictwo w przetargach choćby dla muzeów, jest dla nas ważny. Poza oczywiście pewną nogą biznesową, taka działalność daje nam możliwości pokazania, że historie i informacje można przekazać za pomocą multimediów w bardzo atrakcyjny sposób. Patrząc na muzea, w których pomagaliśmy współtworzyć kontent multimedialny, wyraźnie widać, że osoby je odwiedzające dużo łatwiej chłoną informacje i wychodzą z nich z dużym bagażem wiedzy. W tym przypadku nowoczesność i historia wcale się nie gryzą, a raczej wzajemnie się wspierają, z czego niewątpliwie należy się cieszyć.
Może to jest droga do edukacji społeczeństwa na temat nowych technologii - poprzez zabawę.
Tak, oczywiście, poprzez kampanie społeczne, poprzez zabawę. Co ciekawe, mówimy tu tak naprawdę o edukacji pokoleń nieco starszych, bo produkowane obecnie urządzenia pięcio- czy sześciolatek obsłuży bez żadnych problemów – te interfejsy są tak intuicyjne, a rozwiązania tak ergonomiczne, że dzieci płynnie się ich uczą.
Tak, oczywiście, poprzez kampanie społeczne, poprzez zabawę. Co ciekawe, mówimy tu tak naprawdę o edukacji pokoleń nieco starszych, bo produkowane obecnie urządzenia pięcio- czy sześciolatek obsłuży bez żadnych problemów – te interfejsy są tak intuicyjne, a rozwiązania tak ergonomiczne, że dzieci płynnie się ich uczą.