Od lewej Nicolas Brusson - COO Frédéric Mazzella - CEO Francis Nappez - CTO - pomysłodawcy i założyciele BlaBlaCar
Od lewej Nicolas Brusson - COO Frédéric Mazzella - CEO Francis Nappez - CTO - pomysłodawcy i założyciele BlaBlaCar Materiały prasowe

– Pomysł, żeby założyć platformę wspólnych przejazdów narodził się, kiedy wracałem do domu na święta. W pociągu nie było już miejsc, pojechałem więc z moją siostrą jej samochodem. W czasie jazdy zdałem sobie sprawę, że właściwie wszystkie samochody na trasie są puste, jadą bez pasażerów. Oznaczało to, że są dostępne miejsca dla podróżujących, tyle, że nie w pociągach, a w samochodach! – wspomina Frederic Mazzella, założyciel i CEO serwisu BlaBlaCar. Portal obecnie działa w 19 krajach i posiada 20 milionów użytkowników.

REKLAMA
Ciągła nauka
Przed założeniem serwisu, Mazzella odebrał bardzo dobre wykształcenie. Studiował na Uniwersytecie Stanford, gdzie uzyskał dyplom magistra nauk komputerowych, oraz na École normale supérieure, gdzie został magistrem fizyki. Przez 3 lata pracował dla NASA jako pracownik zespołów badawczych. Jak sam twierdzi, jedną z motywacji do założenia własnej firmy była chęć stałego uczenia się i lepszego zrozumienia, na czym polega prowadzenie firmy i realizowanie jej strategicznych celów.
– Chciałem mieć wpływ na cały proces rozwoju firmy od A do Z. Wynikało to z potrzeby nowych wyzwań i pełnej autonomii, którą daje własna firma. Poza tym pragnąłem stworzyć aplikację, która będzie intuicyjna i prosta dla każdego – tak, aby jak najwięcej osób mogło z niej skorzystać. Ta wizja popchnęła mnie do założenia BlaBlaCar – tłumaczy. Razem z przyjacielem wcielili swój plan w życie w 2004 roku. Potem zespół rozrósł się i powstał serwis społecznościowy, który pozwalał kierowcom ogłaszać swoją chęć do zabrania pasażerów przy okazji swojej podróży. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.
Potrzeba rozwoju
Pytany o swój sukces, Frederic wymienia trzy podstawowe fundamenty. – Przede wszystkim chcę się rozwijać. Codziennie uczę się czegoś nowego – własna firma, do tego tak duża, jest dla mnie codziennym wyzwaniem, ale tego właśnie potrzebuję. Potrzeba rozwoju kształtuje przedsiębiorcę. – wyjaśnia.
Frederic Mazzella

Mam również bardzo dobry zespół. Z moimi kolegami dzielę tę specyficzną chemię, która pozwala nam aktywnie działać. Dzięki temu motywujemy się nawzajem. Jeśli spotkam kogoś, kto mi podpasuje, z kim nawiążę nić porozumienia, to chcę z tą osobą współpracować.

– I trzecia rzecz – dodaje Mazzella. – Oczywiście, jest to już pewnym truizmem, ale chodzi o ciężką pracę i posiadanie wizji. Poświęcam serwisowi bardzo dużo czasu, snuję też plany na poziomie globalnym – myślę, jak mamy się dalej rozwijać i w którą stronę iść. Ta wizja to jest mój główny motywator, popycha mnie do ciągłej ekspansji na nowe rynki. To jest najważniejsze, bo dzięki temu BlaBlaCar nie stoi w miejscu, tylko ciągle się ulepsza, aby trafić do jak najszerszego grona odbiorców.
Pytany o najbliższą przyszłość, Mazzella opowiada o kolejnych kontynentach. – Chcemy, żeby BlaBlaCar pojawił się w Ameryce Łacińskiej i w Azji. To na razie niezbadane dla nas obszary, jednak docelowo chcemy się tam znaleźć w przyszłym roku. W każdym razie - nie ograniczymy się tylko do Europy, jest jeszcze dużo krajów, w których nasz serwis może zaistnieć i osiągnąć sukces.