
Według stowarzyszenia „Miasto Jest Nasze” 70 procent śródmiejskich radnych Platformy Obywatelskiej pracuje dodatkowo w jednostkach publicznych – urzędach, ministerstwach i spółkach miejskich. W ubiegłym roku warszawscy samorządowcy dorobili się na tym ponad 833 tys. złotych. Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do Warszawy, przykłady z innych części krajów można mnożyć.
REKLAMA
"Dziennik Gazeta Prawna” podaje przykłady dwóch śródmiejskich rekordzistów – Huberta Aszyka i Agnieszki Grudziądż. W zeszłym roku zatrudniony w spółce Gminna Gospodarka Komunalna Ochota Aszyk dorobił się w na publicznym stanowisku prawie 73 tysięcy złotych. Z partyjnym kolegą nie może się równać radna Grudziąż, która za swoją pracę w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim dostała „marne” 40 tys. złotych.
W innych miastach nie jest lepiej. W Krakowie radna PO Dominika Jaśkowiec zarabia ponad 50 tys. złotych w Małopolskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Na publicznych stanowiska nie pracują jednak wyłącznie platformerscy samorządowcy, ta patologia obejmuje wszystkie partię. Na przykład w Kołobrzegu radny powiatowy PiS Krzysztof Zadka dorobił się 32 tys. na pracy w bibliotece miejskiej.
Badania pokazują, że zjawisko ma powszechny charakter. Według analizy Fundacji Batorego 36 procent samorządowców pracuje w sferze publicznej – szkołach, szpitalach czy ośrodkach pomocy społecznej.
Radni dorabiając w instytucjach publicznych nie łamią prawa. Takie zachowanie budzi jednak wiele podejrzeń, a także obniża zaufanie lokalnych społeczności wobec urzędników. – Wielu radnych pracuje też jako urzędnicy, zwłaszcza na poziomie powiatów i dużych miast. I to jest jeszcze bardziej ryzykowny przypadek niż praca w spółkach, bo łatwiej prowadzi to do konfliktu interesów – uważa dr Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego i dodaje: – Wyobraźmy sobie, że ktoś jest radnym w gminie i jednocześnie urzędnikiem w starostwie powiatowym. Jako radny gminny powinien walczyć o to, by np. powstała droga lokalna przechodząca w powiatową, ale jako urzędnik starostwa może blokować inicjatywę, bo powiat może nie chcieć wchodzić w taką inwestycję.
Napisz do autora: michal.budzynski@innpoland.pl
