„Plastikowi studenci”, za których uczelnie dostają pieniądze z ministerstwa. Zapisują się na studia tylko dla zniżek.
„Plastikowi studenci”, za których uczelnie dostają pieniądze z ministerstwa. Zapisują się na studia tylko dla zniżek. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Reklama.
Tańsza komunikacja, pokój czy jedzenie
Najczęściej fikcyjnie na studia zapisują się absolwenci, którzy wcześniej ukończyli już jakiś kierunek. Dzięki temu po zapłaceniu wpisowego uzyskują legitymację, która działa niczym kupon rabatowy. Jest on szczególnie opłacalny dla osób korzystających z transportu publicznego. Dlatego, że np. w Warszawie normalny bilet miesięczny na komunikację miejską kosztuje 110 zł, a studentowi przysługuje 50-proc. ulga – a więc będzie musiał zapłacić za niego zaledwie 50 zł. Jeszcze większa jest różnica w przypadku biletu kwartalnego – żak zapłaci 140 zł zamiast 280 zł. Ponadto na terenie całej Polski do 26. roku życia mogą korzystać z 51 proc. ulgi na przejazdy koleją lub PKS-em.
Ponadto studentowi przysługuje prawo wynajmu pokoju w akademiku – koszt jego współdzielenia wynosi około 300 zł miesięcznie. To wielokrotnie taniej, niż samodzielne wynajęcie kwatery w prywatnym mieszkaniu. Oprócz tego posiadacze legitymacji mogą liczyć na liczne zniżki w instytucjach kultury, barach, klubach czy bankach. Dodatkowo po zapisaniu się na studia mogą ubiegać się o stypendium socjalne w kwocie około 500 zł miesięcznie.
Jednak młodzi ludzie w rozmowie z Money.pl odpierają zarzuty o nieetyczne postępowanie argumentując, że wielu uczelniom nie tylko to nie przeszkadza, ale wręcz jest to dla nich korzystne. Dlatego, że na każdego studenta otrzymują dotacje z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W efekcie szkołom wyższym zależy na jak największej ilości słuchaczy. Niestety trudno jest zweryfikować, komu naprawdę zależy na nauce, a kto zamierza być wyłącznie „plastikowym studentem”, który po jakimś czasie zostanie skreślony z listy żaków.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl


Źródło: Money.pl