
Wszystko zaczęło się jeszcze w okresie dzikiego polskiego kapitalizmu, czyli w latach 90. Prawie każdy próbował wtedy rozkręcić własny biznes – w starej blaszanej budzie, garażu czy mikroskopijnej kawalarce. Nie inaczej było z twórcami Transition Technologies. Mimo wiedzy merytorycznej i precyzyjnego planu początki były trudne.
REKLAMA
Informatycy robią meble
Pierwszych pięciu pracowników zajmowało się jednocześnie opracowywaniem oprogramowania, specjalistycznymi tłumaczeniami, a nawet epizodycznie sprzedażą mebli. Przy ul. Senatorskiej
w Warszawie, gdzie mieściła się pierwsza siedziba firmy, przez krótki okres czasu wisiał baner reklamowy – „Kupuj meble Transition Technologies”.
Pierwszych pięciu pracowników zajmowało się jednocześnie opracowywaniem oprogramowania, specjalistycznymi tłumaczeniami, a nawet epizodycznie sprzedażą mebli. Przy ul. Senatorskiej
w Warszawie, gdzie mieściła się pierwsza siedziba firmy, przez krótki okres czasu wisiał baner reklamowy – „Kupuj meble Transition Technologies”.
Wkrótce po rozpoczęciu działalności w 1991 roku Transition Technologies zaczęło współpracować z amerykańską spółką energetyczną Westinghouse (dzisiejszy Emerson) i bardziej zdecydowanie wszedł w branżę IT, porzucając na zawsze branżę meblarską. W świecie DOS-a, dyskietek i faksów TT radziło sobie bardzo dobrze, a jej kluczowy produkt - Performance Calculations - wykorzystuje się w wielu firmach do dzisiaj.
Prezes jak szofer
Po nawiązaniu współpracy z Westinghouse pracownicy TT zaczęli regularnie wyjeżdżać do siedziby głównej Westinghouse w Pittsburghu. Dla tych pracowników to był zupełnie inny świat. Kiedy pierwszy raz polecieli do Stanów myśleli, że na lotnisku wita ich ktoś z zarządu firmy. Kwiaty, szampan, uściski dłoni… a później okazało się, że to był tylko szofer. Kurs wymiany walut był ogromny, że zamówienie herbaty w hotelu było warte tyle, ile ćwierć ich miesięcznych pensji.
Po nawiązaniu współpracy z Westinghouse pracownicy TT zaczęli regularnie wyjeżdżać do siedziby głównej Westinghouse w Pittsburghu. Dla tych pracowników to był zupełnie inny świat. Kiedy pierwszy raz polecieli do Stanów myśleli, że na lotnisku wita ich ktoś z zarządu firmy. Kwiaty, szampan, uściski dłoni… a później okazało się, że to był tylko szofer. Kurs wymiany walut był ogromny, że zamówienie herbaty w hotelu było warte tyle, ile ćwierć ich miesięcznych pensji.
Szok był duży, szybko jednak minął. Pracownikom pomogła duża wiedza i kompetencje. Podczas pierwszej wizyty w Pittsburghu poproszono ich o przeniesienie danych z jednego do drugiego serwera. Wcześniejszemu wykonawcy zajmowało to dwa miesiące, a oni zrobili to w dwa… tygodnie. Jak? Z powodu zwykłego sprytu. Zamiast przenosić dane „ręcznie”, napisali skrypt, dzięki któremu przesłali wszystko za jednym razem. Właśnie w ten sposób udowodnili swoją wartość.
Programowanie za futra
TT działało na wielu rynkach m.in. w Rosji. Z powodu tamtejszego krachu finansowego z końca lat 90. jedno z bankrutujących przedsiębiorstw było winne TT ogromne pieniądze. Nie mając jednak na koncie ani rubla postanowiło zapłacić polskiej firmie futrami. Ostatecznie rosyjski partner wyskubał z portfela jakieś zaskórniaki, więc nie doszło do pierwszej barterowej transakcji w historii rynku informatycznego.
TT działało na wielu rynkach m.in. w Rosji. Z powodu tamtejszego krachu finansowego z końca lat 90. jedno z bankrutujących przedsiębiorstw było winne TT ogromne pieniądze. Nie mając jednak na koncie ani rubla postanowiło zapłacić polskiej firmie futrami. Ostatecznie rosyjski partner wyskubał z portfela jakieś zaskórniaki, więc nie doszło do pierwszej barterowej transakcji w historii rynku informatycznego.
W historii TT zaskakuje zdolność przewidywania nadchodzących zmian i przygotowywania się do nich, opierając się na wiedzy i doświadczeniu zdobytych na całym świecie. Na początku XXI wieku polski parlament przyjął bowiem ustawę nakładającą silnie obowiązek posiadania oprogramowania DCS podnoszącego bezpieczeństwo i automatyzującego pracę. W zagranicznych elektrowniach TT system DCS wprowadziło już wcześniej, więc nie musiało opracowywać nowych rozwiązań dla polskich silni, a tylko dostosowywać stare i sprawdzone. Dzięki temu z oprogramowania TT korzysta dzisiaj ponad 80% elektrowni.
Obecnie TT ma osiem biur w Polsce, a także oddziały w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Większość produktów jest wysyłana na eksport, firma nie ogranicza się jednak wyłącznie do działalności za granicą. W Polsce coraz częściej inwestuje w działalność badawczo-rozwojową. Teraz jednak głównym celem firmy jest otwarcie biura w San Francisco, coś, co w 1991 było nie do pomyślenia.
