Główne wyzwanie stojące przed Polską? Zatrzymanie festiwalu politycznych obietnic – mówi Henryka Bochniarz

Odpowiedzialna polityka nie polega na spełnianiu zachcianek publiczności - podkreśla Henryka Bochniarz
Odpowiedzialna polityka nie polega na spełnianiu zachcianek publiczności - podkreśla Henryka Bochniarz Fot. Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta
Oczywiście należy mieć ambicje, ale trzeba także pamiętać, skąd startowaliśmy – mówi o oczekiwaniach Polaków Henryka Bochniarz, szefowa Konfederacji Lewiatan. W rozmowie z INNPoland opowiada także o wyzwaniach stojących przed naszą gospodarką oraz tłumaczy, jak państwo powinno pomagać w rozwoju innowacyjności.


Polska gospodarka ma się dziś…?

Świetnie. Szczególnie patrząc na resztę Europy i świata. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że wzrost PKB o 3,5 proc. to żaden rekord, trzeba jednak pamiętać o otaczających nas okolicznościach. Dookoła kryzys ekonomiczny naprawdę się nie skończył, my wyszliśmy z niego obronną ręką. Światowa gospodarka idzie co prawda do przodu, ale to jest najczęściej efekt sztucznego pobudzenia, więc trudno przewidzieć, ile rzeczywiście będzie trwał wzrost.


Więc perspektywy nie są najlepsze?

Główne wehikuły światowej gospodarki, czyli Chiny i Brazylią, zmagają się z recesją. Nie należy się więc spodziewać, że i Polsce będzie łatwo w najbliższych latach. Trzeba się bardzo poważnie zastanowić, czy mamy zasoby, które pomogą nam przetrwać ten trudny czas i czy mamy możliwości pozwalające przynajmniej na utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego.


Rząd Beaty Szydło powinien skupić się na 3-4 priorytetach. Plan działań rządu powinien być częścią długofalowej strategii rozwojowej, jasno zakomunikowanej społeczeństwu. Pomimo dobrej sytuacji gospodarczej, przed Polską są wielkie wyzwania – sformułowanie wieloletniej strategii polityki przemysłowej, stworzenie lepszych niż do tej pory warunków prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej i innowacyjnej, zachęcanie kapitału zagranicznego do dalszych inwestycji, podniesienie produktywności, zapewnienie równowagi finansów publicznych, modernizacja sektora energetycznego i rozwiązanie problemów górnictwa węgla kamiennego, zabieganie o zmianę systemu handlu emisjami, w końcu reforma służby zdrowia, uproszczenie systemu podatkowego. Nie mówiąc o tych „mniejszych” wyzwaniach, jak chociażby dostosowywanie na czas prawa polskiego do unijnych dyrektyw.


Jakie inne wyzwania stoją przed Polską?

Zatrzymanie festiwalu politycznych obietnic. Obietnice nie do spełnienia kreują frustrację. Skończyła się kampania wyborcza i teraz czas na odpowiedzialne tworzenie dobrych warunków dla rozwoju gospodarki, nie zaś generowania bańki nierealistycznych oczekiwań. Mamy nadzieję, że nowy rząd nie będzie realizował postulatów przedstawionych w trakcie kampanii wyborczej, które uderzają w gospodarkę, a tym samym ograniczą tworzenie miejsc pracy i zmniejszą możliwości inwestycyjne przedsiębiorców

Nie dopuszcza Pani myśli, że ludzie są naprawdę sfrustrowani, a PiS daje im fałszywe odpowiedzi na dobrze postawione pytania?

Ale odpowiedzialna polityka nie polega na spełnianiu zachcianek publiczności. Obietnice wyborcze działają na krótką metę. Każdy dojrzały polityk powinien stanąć na mównicy sejmowej i powiedzieć, na co nas stać, a na co nie. Postępując inaczej zachowuje się nieracjonalnie i wzmacnia w społeczeństwie poczucie fałszywej krzywdy. Straszliwie mnie to denerwuje.

Denerwuje?

…a z drugiej strony napawa optymizmem. W Polsce ludzie mają bowiem niewiarygodne ambicje. Przed 25 laty porównywaliśmy się do Węgier czy jeszcze wtedy Czechosłowacji, teraz punktem odniesienia są dla nas Niemcy albo Wielka Brytania. Tyle że te kraje są dziesiątki lat przed nami. I jeśli chodzi o zgromadzony kapitał, rozwój technologii czy więzi społeczne. My musimy więc zaakceptować nasze położenie i dalej ciężko pracować.
Politycy i ekonomiści ciągle powtarzają: „Czekajcie, czekacie, czekajcie!”. Czy jednak ciężko pracujący ludzie nie mają prawa żądać trochę więcej już teraz?’

Rozumiem tych, którzy chcąc odcinać kupony. Ale niech najpierw spojrzą, jak Polska zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat. Weźmy na przykład rozwój internetu. Jeszcze w 2006 roku tylko 14 proc. najuboższych miało dostęp do sieci, dziś nawet 70 proc. niezamożnych (przedstawicieli tej grupy) może korzystać z internetu. To gigantyczny skok. Oczywiście należy mieć ambicje, ale trzeba także pamiętać, skąd startowaliśmy.

Czyli oczekiwania są zbyt duże?

Nie zgodzę się. Oczekiwanie są słuszne, sposób ich realizacji pozostawia jednak wiele do życzenia. To wina polityków, którzy nie potrafią wytyczyć żadnej spójnej strategii, a powielają wyłącznie najgorsze wzorce. Spójrzmy na transport publiczny, który pozostawia wiele do życzenia, bo w Polsce wciąż wielu osobom wydaje się, że zbawieniem będzie wylanie ton cementu i zbudowanie kolejnej autostrady. I przez te nieracjonalne polityczne decyzje wciąż tkwimy w kulcie motoryzacji, chociaż Polska jest największym złomowiskiem w Europie. Nasze samochody mają przeciętnie 18 lat, zużywają niesamowicie dużo benzyny i zanieczyszczają całe środowisko. A przecież dopiero od kilku lat inwestujemy w kolej czy komunikacje miejską.

Dlaczego nie wcześniej?

Trzeba pytać polityków.

Więc nie unikniemy pułapki średniego rozwoju? Będziemy betonową pustynią jak Grecja, Hiszpania i Portugalia, które zamiast wydawać unijne pieniądze na ważne inwestycje gospodarcze, przeznaczyły je na nikomu niepotrzebne drogi, lotniska czy stadiony.

Pułapka średniego rozwoju nam nie grozi, jeśli spełnimy dwa warunki. Po pierwsze poprawimy dialog społeczny i nie będziemy rozwiązywać poważnych problemów tylko przy okazji protestów czy zadym. Po drugie opracujemy wieloletnią strategię dla naszej gospodarki. I nie musimy się tutaj wzorować na krajach Europy Zachodniej, możemy patrzeć szerzej i korzystać z doświadczeń mniej oczywistych, takich państw jak Singapur czy Kostaryka.

Co będzie, jeśli nie spełnimy tych warunków?

To wtedy wszystko się będzie kończyć jak z górnikami z kopalni Brzeszcze. Będziemy tworzyć system na rok czy dwa, aby tylko chronić kopalnie. A przecież wszyscy mają świadomość, że żaden plan dla górnictwa nie zadziała, bo branża jest nierentowna. Politycy wolą jednak myśleć w perspektywie kolejnych wyborów i dawać ludziom fałszywą nadzieje, wpychając jednocześnie polską gospodarkę w niebyt.

A co Pani teraz czyta?

The Entrepreneurial State: debunking public vs. private sector myths” napisaną przez włoską ekonomistkę Marianę Mazzucato

O czym jest ta książka?

O roli państwa. Mazzucato udowadnia, że bez niego nie byłoby zupełnie innowacyjności. Wszystkie najważniejsze wynalazki powstają bowiem z inspiracji sektora publicznego. I oczywiście można powiedzieć, że w Dolinie Krzemowej wszystkie firmy są prywatne. Ale one samodzielnie radzą sobie „tylko” z wdrażaniem innowacji, bo nikt, oprócz państwa, nie jest w stanie sfinansować badań podstawowych na taką skalę.

Więc jaka jest rola państwa w rozwoju innowacyjności? Co powinno robić?

W przypadku Polski, która wciąż jest bardzo biednym krajem i nie ma nagromadzonego kapitału, państwo jest bardzo potrzebne. Przykładowo spójrzmy na wydatki na rozwój innowacyjności prywatnych przedsiębiorstw w Polsce i Europie Zachodniej. Co wtedy widzimy? Ogromną przepaść. Tam na rozwój innowacji firmy przeznaczają gigantyczne pieniądze, w Polsce najczęściej marne grosze.
Dlaczego?

Bo polskie przedsiębiorstwa wciąż są na dorobku, więc trudno im wydawać ogromne sumy na badania, które w najlepszym wypadku zwrócą się dopiero za 20-30 lat. I tutaj musi wkraczać państwo, które powinno finansować część badań, pomagać podpisywać kontrakty pomiędzy sektorem prywatnym i uczelniami, a także wyznaczać odpowiednie kierunki rozwoju. Nie możemy bowiem konkurować ze Stanami Zjednoczonymi, Niemcami czy Izraelem we wszystkich obszarach. Musimy szukać naszych mocnych stron.

A mamy takie?

Przez ponad dwadzieścia lat niewidzialna ręka rynku zrobiła swoje i mamy niezłe osiągnięcia w bardzo wielu sektorach: farmacji, informatyce czy lotnictwie. Powinniśmy się skupić na tych branżach, które są innowacyjne, a nie np. na ratowaniu nierentownych kopalń.

Podkreśla Pani, że główną barierą w rozwoju innowacji jest brak kapitału. A może większym problem jest błędne nastawienie inwestorów, którzy chcą znaleźć kolejnego Facebooka, zamiast szukać równie nowatorskich, tyle że mniej spektakularnych rozwiązań?

Często słyszę od kolegów, którzy pracują w sektorze finansowym, szczególnie w funduszach inwestycyjnych, że przychodzą do nich młodzi, zdolni ludzie z fantastycznym pomysłem, na którym można zarobić gigantyczne pieniądze. Tyle, że najczęściej jest to zamachiwanie się na księżyc. I dlatego nie inwestorzy, a innowatorzy powinni szukać mniej ambitnych rozwiązań. Bo zarobić można i na wielkim portalu społecznościowym, i na uszczelce do czołgu

Coś jeszcze kuleje w polskich innowacjach?

Cały proces przechodzenia od pomysłu do przemysłu. To efekt kilku zaniechań z przeszłości. Po pierwsze przez wiele lat uczelnie wyższe zupełnie nie współpracowały z sektorem prywatnym. Wszyscy mieli własne ośrodki badawcze, i zamiast sobie pomagać, to wzajemnie konkurowali. Po drugie bardzo długo byliśmy odcięci od światowego dyskursu naukowego, a ten dystans trudno jest nadrobić z dnia na dzień.

Więc na koniec – jaka jest prawda o Polakach. Jesteśmy pracowicie czy leniwi? Kreatywni czy odtwórczy? Innowacyjni czy obskuranccy?

Jesteśmy bardzo innowacyjni, tyle że indywidualnie. Wciąż nie radzimy sobie bowiem z pracą zespołową, dzieleniem się wiedzą czy odpowiedzialnością. A najwięcej innowacji powstaje na styku wielu dziedzin, gdzie bez współpracy nie osiągnie się wiele.

To nie mit?

Ostatnio byłam na Uniwersytecie Stanforda i oglądałam nowo budowany kampus. Nie ma tam żadnego podziału na wydziały. Medycyna, matematyka, socjologia wszystko się miesza i nakłada na siebie. Dlaczego tak robią? Ponieważ wszystkie ich najważniejsze osiągnięcia powstały na styku dwóch, a czasem trzech całkowicie odmiennych dziedzin nauki. A u nas każdy wydział to odrębny świat, gdzie profesorowie i studenci z różnych instytutów nie spotykają się nawet na kawie, więc jak można mówić o jakiejkolwiek współpracy czy wymianie myśli. Trzeba obalać te schematy, bo inaczej będziemy cały czas tkwić w miejscu.

Napisz do autora: michal.budzynski@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Bill Gates jest niemożliwy! Żeby nakarmić świat, hakuje... proces fotosyntezy
DZIEJE SIĘ 0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"