Zaskakujący sposób, by wreszcie przestać zwlekać z wykonaniem zadań. Oto, jak łączyć pracę z przyjemnością

Technika Katherine Milkman łączy jednoczesne wykonywanie zadań z ulubioną przyjemnością.
Technika Katherine Milkman łączy jednoczesne wykonywanie zadań z ulubioną przyjemnością. Fot. Sangudo/http://skroc.pl/750dc/flickr.com CC_BY/http://skroc.pl/01d07
Codziennie obiecujesz sobie, że dziś pójdziesz na siłownię? Od jutra masz zamiar zacząć się uczyć nowego języka, ale tylko na chęciach się kończy? Obiecałeś przyjaciołom spotkanie, ale jak zwykle je odwołałeś? Wielu z nas ma tendencję do zwlekania z wykonaniem zadań. W efekcie później toniemy w zaległościach. Jak temu zaradzić?


Przyjemne z pożytecznym
Odpowiedź na to pytanie znalazła prof. Katherine Milkman z Wharton School na Uniwersytecie w Pensylwanii. Jest wielką fanką audiobooków z serii "Hunger Games". Jednocześnie trudno było się jej zmobilizować do fizycznych ćwiczeń. Dlatego postanowiła, że pozwoli sobie na przyjemność słuchania ulubionej książki wyłącznie na siłowni. W rezultacie zaczęła ją odwiedzać 5 razy w tygodniu.


Jak wyjaśnia Milkman, jej technika polega na połączeniu w jednym pakiecie pracy z przyjemnością. Jeżeli więc trudno zmobilizować się nam do rozpoczęcia pisania raportu, to należy połączyć tę czynność choćby z jedzeniem ulubionych słodyczy. Jeśli więc nie zaczniemy go tworzyć, to nici z ulubionych łakoci. A jeśli zaniedbujemy swoich przyjaciół? To wtedy należy postawić sobie warunek, że będziemy na przykład grać w ulubioną grę lub słuchać muzyki jedynie w ich towarzystwie.


Kontrola to podstawa
Tajemnicą sukcesu Milkman jest połączenie pracy z przyjemnością. Ale jak wskazuje, kluczowy jest jeszcze jeden element – kontrola ze strony drugiej osoby. Najlepiej, jeśli jest to ktoś bliski dla nas. Tak, aby nie miał skrupułów nie dopuścić do oszukiwania z naszej strony. Jeśli więc nie zaczniemy pisać raportu, to nie dopuści nas do jedzenia słodyczy.


Słuszności tej strategii dowodzi przeprowadzony przez Milkman eksperyment. Wzięło w nim udział 226 osób, które zostały podzielone na 3 grupy. Pierwsza z nich otrzymała iPody z interesującymi audiobookami, do których dostęp mieli jedynie na siłowni. Druga otrzymane e-książki i mogła ich posłuchać na własnych urządzeniach. Została jedynie zachęcona do regularnych wizyt w fitness clubie. Z kolei trzeciej wręczono bony i tylko wskazano regularne ćwiczenia.

Nie trudno zgadnąć, która grupa zanotowała najlepsze efekty. Członkowie pierwszej pracowali ciężej o 29 proc. od drugiej, a o aż 51 proc. więcej od trzeciej. Co więcej 61 proc. respondentów stwierdziło, że jest gotowych płacić za to, aby posiadać dostęp do ulubionych audiobooków wyłącznie na siłowni. Doskonale zdają sobie sprawę, że to zarówno umożliwi im przyjemność słuchania interesujących książek, jak i zmobilizuje do cięższej pracy nad swoją sylwetką.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl

Źródło: Businessinsider.com

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Polacy wymyślili świetną apkę, która ubierze cię, jak gwiazdę serialu. Atakują nowy, odległy rynek
0 0Krótka ławka trenera Morawieckiego. Nowy minister finansów debiutował jeszcze u Tuska
0 0Do kogo trafiają pieniądze z PFN? Detektyw ujawnia sztuczki na "wyprowadzanie środków"
0 0Smartfona powinniśmy używać co najmniej 25 lat. Ten raport jest zatrważający
0 0"Znaleźli lukę w systemie". Atak na rafinerie obnażył słabe punkty ich zabezpieczeń
0 0"Ktoś dobrze wybrał cel". Uderzenie w saudyjską ropę zaboli cały świat, również nas
NAUKA 0 0Polacy szykują inspirowaną glonami rewolucję w medycynie. Właśnie dostali na to 21 mln zł
0 0Rząd chce wiedzieć, gdzie jeździsz i za ile. Dane z Ubera i Bolta przejmą służby