Jedno z miejsc w Wałbrzychu, gdzie miał być ukryty złoty pociąg.
Jedno z miejsc w Wałbrzychu, gdzie miał być ukryty złoty pociąg. Fot. Kornelia Głowacka-Wolf / Agencja Gazeta

Specjaliści z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie opublikowali swój raport, w którym stwierdzają, że być może istnieje tunel z czasów II wojny światowej, ale legendarnego złotego pociągu w nim nie ma. Jednak z takim stanowiskiem nie zgadzają się niedoszli odkrywcy – Piotr Koper i Andreas Richter, którzy przedstawili swoje wyniki badań.

REKLAMA
Naukowcy kontra poszukiwacze
Prof. Janusz Madej, który jest szefem ekipy naukowców z AGH stwierdził, że specjaliści pod jego nadzorem przebadali miejsce, gdzie miałaby znajdować się legendarna zguba dwoma metodami. Pozwalają one stwierdzić, czy w gruncie jest tunel. Jak mówi uczony, być może znajduje się on pod powierzchnią ziemi, ale z pewnością nie ma tam pociągu.
logo
Prof. Janusz Madej z AGH. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Jednak z takim stanowiskiem nie zgadzają się poszukiwacze Piotr Koper oraz Andreas Richter, którzy przedstawili wyniki swoich badań. Prowadzili je przy użyciu georadarów, a jeden z nich obsługiwał dr Adam Szynkiewicz.
Uczony powiedział, że pomiar wykazał anomalie między liniami tunelu lub murów. Ale nie jest w stanie stwierdzić, co to dokładnie jest i potrzeba przeprowadzić kolejne prace. Natomiast Koper uparcie przekonuje, że wyraźnie widać na wynikach badań wejście do tunelu.
Koniec "gorączki złota" w okolicach Wałbrzycha?
Przypomnijmy, że w sierpniu wybuchła sensacja, kiedy dwóch tajemniczych mężczyzn, którzy jakiś czas później się ujawnili, czyli Andreas Richter oraz Piotr Koper, zgłosili się do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu i poinformowali o znalezieniu miejsca spoczynku skarbu – o czym pisaliśmy w NaTemat.
logo
Piotr Koper. Fot . Wojciech Nekanda Trepka / Agencja Gazeta
Miał być nim niemal mityczny złoty pociąg pełen kosztowności z Wrocławia, ukryty przez Niemców wycofujących się pod koniec II wojny światowej z zamienionego na twierdzę miasta (Festung Breslau).
Te wieści pobudziły wyobraźnię licznych poszukiwaczy skarbów, którzy zjechali w okolice Wałbrzycha w poszukiwaniu kosztowności. Doszło nawet do bijatyki pomiędzy Piotrem Koprem a Markiem Słowikowskim – synem mężczyzny, który od kilkudziesięciu lat zbierał informacje i poszlaki odnośnie cennych wagonów ukrytych w okolicach Wałbrzycha – o czym także pisaliśmy w NaTemat.
Teraz wydaje się, że naukowcy z AGH w Krakowie ostatecznie rozwiali wątpliwości, że była to zwykła „gorączka złota”. Chociaż Piotr Koper nadal usilnie twierdzi, że jest inaczej.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl

Źródło: Bankier.pl