
Koniec każdego roku to idealny czas na podsumowanie całorocznej działalności. Nie inaczej jest w biznesie, gdzie należy obiektywnie ocenić swoje działania, a z ewentualnych błędów wyciągnąć wnioski na przyszłość. W szczególności taki rachunek sumienia powinny przeprowadzić osoby zajmujące w firmach kierownicze stanowiska.
REKLAMA
W mijającym 2015 roku w przypadku niektórych szefów i menadżerów taki bilans dokonań nie jest wcale pozytywny. Wręcz odwrotnie, stawia pod wielkim znakiem zapytania nie tylko ich zdolności organizacyjne i kompetencje do zarządzania firmą, ale również ich osobistą uczciwość i poczucie odpowiedzialności za los innych.
Wymienieni poniżej prezesi kończą ten rok w minorowym nastroju. A w oczach opinii publicznej przechodzą do historii jako ludzie bez serca, kierujący się wyłącznie własnym interesem i skrajnym egoizmem. Oto najgorsi biznesmeni 2015 roku, których poczynania spotkały się z oburzeniem większości społeczeństwa, a niekiedy wręcz nienawiścią.
Martin Shkreli
Były prezes koncernu farmaceutycznego Turing Pharmaceuticals. Stał się najbardziej znienawidzonym człowiekiem na świecie i symbolem chciwości, gdy podniósł cenę ratującego życie leku na AIDS o 5000 proc. (z 13,5 dolarów na 750 dolarów za tabletkę). W grudniu został aresztowany przez FBI za oszustwa finansowe z czasów, gdy zarządzał dwoma funduszami hedgingowymi i kierował firmą Retrophin, którą traktował jak dojną krowę. W świetle tych zarzutów, do których zresztą się nie przyznał, zrezygnował z funkcji prezesa Turing Pharmaceuticals.
Maria das Graças Silva
Była prezes Petrobasu, brazylijskiego koncernu zajmującego się wydobyciem oraz przetwórstwem ropy naftowej i gazu ziemnego. Za jej 30-letnich rządów w przedsiębiorstwie, w którym większość udziałów ma rząd Brazylii, dochodziło do licznych przypadków korupcji - przyjmowania łapówek od firm budowlanych na łączną kwotę 23 mld dolarów. W związku z tym kierowany przez nią koncern znalazł się w centrum największej afery finansowej w historii kraju. Choć jej samej nie postawiono zarzutów, musiała zrzec się stanowiska prezesa, ponieważ utraciła zaufanie zarówno inwestorów, jak i opinii publicznej, która miała do niej ogromny żal, że choć zaznała w dzieciństwie biedy, to nie miała żadnych oporów w zwalnianiu tysięcy ludzi z pracy.
Marissa Mayer
Obecna prezes Yahoo. Bizneswoman, która zdobywała menadżerskie doświadczenie w Google, miała być zbawcą mającego coraz gorsze notowania portalu internetowego, a tymczasem jeszcze bardziej pogrążyła amerykańskie przedsiębiorstwo. Za jej prezesury wartość głównego biznesu Yahoo na giełdzie wyceniono... poniżej zera. Ponadto straciła w oczach inwestorów, gdy opublikowano raport, w której zarzucono jej marnotrawstwo pieniędzy na zakup nierentowanych spółek i kumoterstwo przejawiące się w przejmowaniu firm prowadzonych przez swoich znajomych. Jej decyzja o wzięciu bardzo krótkiego urlopu po urodzeniu bliźniąt zaszkodziła kampanii rodziców, prowadzonej na rzecz większej dostępności pracowników do płatnych urlopów rodzicielskich. Według części analityków jej dni na stołku prezesa Yahoo są policzone.
Martin Winterkorn
Były prezes Volkswagena. W czasie gdy stał na czele niemieckiego koncernu samochodowego, wybuchł gigantyczny skandal. Mianowicie amerykańscy urzędnicy od ochrony środowiska odkryli, że producent samochodów z Niemiec wprowadził na rynek auta, których system komputerowy podawał fałszywe dane dotyczące emisji spalin, aby spełniać ustawowe normy. Na całym świecie w obiegu znalazło się 11 milionów samochodów z miernikiem zakłamującym ten pomiar. Ustami Winterkorna koncern wziął odpowiedzialność za to oszustwo, ale uznał, że... nic złego się nie stało. Obecnie trwa śledztwo sprawdzające, czy były prezes i zarząd Volkswagena odnieśli jakieś prywatne korzyści finansowe na aferze spalinowej.
Napisz do autora: dawid.wojtowicz@innpoland.pl