Naczelny stolarz RP. To dzięki jego staraniom Andrzej Duda ma na czym siedzieć

Zbigniew Laskus z prezydentem Lechem Wałęsą
Zbigniew Laskus z prezydentem Lechem Wałęsą Facebook / Zakład Stolarski Zbigniew Laskus
Zakład stolarski Zbigniewa Laskusa od ponad pół wieku działa bez szyldu. Rzemieślnik nie dba również o marketing. Nie musi: wśród swoich klientów ma samych prezydentów i ambasadorów.

Kiedy Zbigniew Laskus zaczynał przygodę ze stolarstwem, meble wozili do klientów rikszarze. Starsi rzemieślnicy, u których zdobywał fach nie wierzyli, że sobie poradzi. Zmotywowało go to do tego stopnia, że po pięciu latach swoimi meblami obstawił większość ministerstw. Jego dziełem są fotele w Pałacu Prezydenckim i rekonstrukcje drewnianych bram przedwojennych kamienic. Poznajcie Zbigniewa Laskusa – ostatniego warszawskiego stolarza.

Dziś Zbigniew Laskus (rocznik 1943) wciąż nie może usiedzieć na miejscu. Jak sam mówi, musi coś robić, bo na emeryturze by zwariował. W poniedziałek bierze „na warsztat” zabytkowe drzwi kamienicy z ulicy Jaworzyńskiej. Ze starannie ustawionych segregatorów wyciąga zdjęcia innych podobnych prac. Warszawskie adresy: Wilcza 13, Narbutta 50, Hoża 27…

– Kiedy zaczynałem, to żeby przewieźć meble do klienta trzeba było zamówić rikszarza. Czekali pomiędzy Nowogrodzką, a Żurawią, a jak było więcej mebli, to braliśmy wóz konny – Zbigniew Laskus zabiera nas w podróż do Warszawy lat 60.
– Nie raz nie dwa wieźliśmy je Marszałkowską, nie było wtedy w ogóle samochodów – wspomina.Kiedy w 1965 roku zakładał swój zakład stolarski, w Polsce w najlepsze rządził towarzysz Władysław Gomułka. Władza niechętnym okiem patrzyła na prywatną inicjatywę i chętnie nakładała domiary podatkowe, ale bez pracy rzemieślników, centralnie planowany przemysł meblarski nie byłby w stanie sprostać rynkowym potrzebom.


– Przez 25 lat robiłem rzeczy dla ludzi, którzy mieli gust i pieniądze – opowiada INN:Poland Zbigniew Laskus. – Zamawiali u mnie politycy, aktorzy, ludzie kultury, dyplomaci. Kiedyś zamówił u mnie Tadeusz Gołębiewski, miał wtedy fabrykę słodyczy pod Wołominem. Pamiętam jak przyjechał do mojego warsztatu na Wilczej, kierowca odebrał piękne meble, a on zabrał mnie z synami na obiad do Hotelu Forum – opowiada Zbigniew Laskus.

W 1990 roku dla ówczesnego ambasadora Luksemburga, którego żona jest Polką, urządził całe piętro willi w Wiedniu – Przez trzy dni pracowaliśmy dzień i noc, ale potem przez 16 dni zwiedzaliśmy stolicę Austrii – opowiada. – Był naszym przewodnikiem, a potem, korzystając z paszportu dyplomatycznego, odprowadził nas do samego samolotu. Byłem bardzo wzruszony, kiedy ostatnio, po ponad ćwierć wieku, poznał mnie brat ambasadorowej – kontynuuje.

Pan Zbigniew przetrwał głęboką komunę, transformację ustrojową i zmiany polityczne ostatnich lat. Pracował dla najważniejszych instytucji państwowych w Polsce. Dla Lecha Wałęsy robił fotele prezydenckie, urządzał gabinety marszałków Sejmu, meblował i wyposażał ministerstwa.

Zaczęło się w 1970 roku od zlecenia w ówczesnym Ministerstwie Przemysłu. Na remont mebli z gabinetu i pokoju wypoczynkowego Zbigniew Laskus dostał trzy dni. Na tyle minister wyjechał z Warszawy. Kiedy wzorowo wykonał zlecenie, poszły za nim zamówienia z kolejnych ministerstw.

– To, że pracowałem dla takich instytucji pomagało mi w tamtych czasach. Nigdy nie zajmowałem się polityką, miałem za dużo roboty – mówi w rozmowie z INN:Poland. – Wchodziłem do wszystkich najważniejszych gabinetów, Sejm znam jak mało kto – mówi.

Ostatnio znowu był kilka razy w Sejmie. Na oknie maleńkiego biura na ulicy Koszykowej w Warszawie wiszą trzy przepustki dzienne. Były do wykonania drobne prace. Pan Zbigniew był tylko podwykonawcą firmy, która wygrała przetarg.

– Ja w ogóle w przetargach nie startuję. Nie wiem jak to może tak być, żeby decydowała tylko cena – nie kryje rozczarowania. – Rzeczy które robiłem, są praktycznie niezniszczalne. Teraz wygrywa tandeta. Siedzisko składa się z gąbki i skóry. Kiedy robiłem fotele do Pałacu Prezydenckiego, specjalnie szukałem starych sprężyn, które już popracowały, na nie kładłem trawę morską, flanelę, na to włosie i dopiero poszycie –pan Zbigniew mówi o swojej pracy z takim zapałem, że aż trudno uwierzyć, że już dawno skończył 70 lat.

Zmiana ustroju była również zmianą upodobań Polaków. Zaczęły być modne meble sprowadzane z Włoch, Norwegii i innych krajów. Liczyło się to, że są zagraniczne, kupione w Londynie, Mediolanie. Pojawiła się nowa klasa nowobogackich. Zakład pana Zbigniewa który kiedyś liczył 12 stolarzy, zaczął się kurczyć. Dziś oprócz niego, pracują trzy osoby, w tym jego syn.

– Nie ma już w Warszawie rzemieślników. Już nie znam żadnego. Zabijają nas koszty. Robię to, tylko dlatego, że to kocham, ale mój syn pewnie już nie będzie chciał kontynuować, po co jemu same problemy – pan Zbigniew nie kryje rozgoryczenia. – Nie ma już uczniów, a kiedyś jako Mistrz Rzemiosł Artystycznych, mogłem mieć nawet ośmiu w jednym czasie. Wszyscy koledzy pozamykali zakłady – dodaje.

Ale pojawiają się jaskółki. Pan Zbigniew dostał właśnie zlecenie na renowację dębowych drzwi gabinetu wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Ale zmienia się także podejście zwykłych ludzi.

– Niedawno zarządzający budynkiem przy ulicy Wileńskiej 12 na Pradze szukali warszawskiego stolarza, który będzie w stanie zrobić im okna i drzwi do budynku. Zależało im właśnie na tym, żeby to był fachowiec starej daty – mówi pan Zbigniew. – Może znowu rzemieślnicy będą potrzebni. Ale to potrwa pewnie z 50 lat – wzdycha.

Napisz do autora: tomasz.staskiewicz@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.