Polskie i zagraniczne biznesy już zaczynają promować się przy użyciu Pokemon GO.
Polskie i zagraniczne biznesy już zaczynają promować się przy użyciu Pokemon GO. Fot. Lauren Delgado/http://www.orlandosentinel.com/entertainment/os-ld-pokemon-go-restaurants-orlando-20160713-column.html

Pokemon GO to nie tylko zabawa, ale i intratny biznes. Właściciele sklepów i kawiarni już zaczęli wykorzystywać nową internetową manię, by zarobić całkiem realne pieniądze.

REKLAMA
Opisywaliśmy już na naszych łamach, czym jest Pokemon GO. Dzięki tej aplikacji Nintendo, do której należy marka, zanotował wzrosto na giełdzie o ponad siedem miliardów dolarów, ale lokalni biznesmeni i przedsiębiorcy również planują zarobić na jej popularności.
Kto jeszcze zyskuje na Pokemon GO? Przede wszystkim kawiarnie i restauracje, których właściciele mogą w łatwy sposób zwabić poszukiwaczy cyfrowych stworzeń.
Poznańska restauracja Papierówka postanowiła wykorzystać zamieszanie wokół gry, publikując na swoim profilu na Facebooku zdjęcie podczas łapania jednego z Pokemonów. – Nie odczuliśmy większego natężenia klientów, ale ten post cieszył się zainteresowaniem znacznie większym niż wszystkie inne, które dotychczas wrzuciliśmy. Marketingowo nam się to opłaciło – tłumaczy pracownica lokalu.
logo
Facebook
Chociaż gra nie jest dostępna w naszym kraju, natężenie Pokestopów jest u nas jednym z największych w Europie. Co zrobić, kiedy jeden z nich znajduje się przy naszym biznesie? Możemy postawić w nim Lure Module – wabik na Pokemony, dzięki czemu garną się do niego całymi chmarami. Efekt działa przez pół godziny, a niektóre miejsca wykorzystują to w ten sposób, że o włączeniu wabika informują na swoich kanałach społecznościowych.
logo
Takie wabiki nie są jednak za darmo. Za jeden trzeba zapłacić 100 Pokecoinów – równowartość niecałych 5 złotych. Za zestaw 8 zapłacimy już tylko 680 Pokecoinów. Wtedy możemy wykupić pakiet 1200 za niecałe 50 złotych.
Sklep Ultima w Warszawie postawił taki wabik, ale nie odczuł szczególnie wzmożonej aktywności klientów. Zyskali jednak popularność w Internecie. – To raczej było dla zabawy, bo sam gram. Możliwe, że jeszcze raz uruchomimy wabik – mówi w rozmowie z INN:Poland pracownik sklepu.
logo
Facebook
Jeszcze lepiej jest, kiedy prowadzony interes zostaje oznaczony w grze jako siłownia – wtedy wystarczy opublikowanie takiej informacji w Internecie, a trenerzy sami przyjdą. Walki w tych miejscach jest właściwie treścią Pokemon GO i zainteresowanie takimi miejscami jest z definicji spore.
logo
Ilość Pokestopów w Polsce i Europie. Wirtualne Media
Nie opublikowano jeszcze oficjalnej mapy wszystkich takich punktów, ale Niantic planuje umożliwić odpłatne stworzenie Pokestopu lub siłowni dla zainteresowanych, w ramach monetyzacji gry.
Tymczasem w USA zaczęto oferować przejazdy podobne do modelu Ubera, dzięki którym użytkownicy nie muszą przemierzać dziennie wielu kilometrów, tylko mogą wygodnie łapać wirtualne stworki z pozycji pasażera. Koszt takiego przejazdu to 100-150 złotych za dwie godziny jazdy – niektórzy oferenci kuszą nawet napojami i przekąskami lub dojazdem do miejsc, gdzie można spotkać rzadkie stworzenia.
Z kolei jedna z amerykańskich graczek zaoferowała swoje usługi jako łapaczka Pokemonów za około 80 złotych za godzinę. Musiała jednak usunąć swoją ofertę – Niantic, firma która wyprodukowała grę, podkreśla w swoim regulaminie, że nie wolno grać nie kontach innych osób. Łamiący ten przepis mają zostać zablokowani w aplikacji.
Czy to się opłaca? Twórcom Pokemon GO na pewno – na samym systemie iOs notują dzienne przychody na poziomie ponad sześciu milionów złotych w samych Stanach Zjednoczonych. Off-line'owe biznesy też mogą spróbować uszczknąć finansowego tortu – i już zaczęły to robić.

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl