Z polskiego rynku pracy czasem można się pośmiać, a czasem - zwyczajnie wkurza.
Z polskiego rynku pracy czasem można się pośmiać, a czasem - zwyczajnie wkurza. Andrey Pavlov/123RF/zdjęcie seryjne

W niektóre oferty pracy wprost trudno uwierzyć. Albo to totalny brak szacunku dla kandydatów do pracy, albo żart. Z pewnością jednak wiele z nich jest autentycznych – mówią nam twórcy fanpejdża „Ch*** oferty pracy” na Facebooku.

REKLAMA
Zatrudnię studentkę do pracy w lokalu gastronomicznym, przede wszystkim do robienia pierogów. Bardzo mile widziane Ukrainki, Rosjanki oraz inne studentki z b. ZSRR.
Firma państwowa zajmująca się transportem kolejowym, pasażerskim, jak i towarowym poszukuje pilnie pani na stanowisko „Recepcjonistka”. Wymagania: atrakcyjna sylwetka, minimum 170 cm, preferowane panie z większym biustem.
logo
Facebook
Poszukujemy kandydatów na stanowisko koordynatora/ki dla czwórki naszych Klientów. Opis stanowiska: nakładanie kary umownej na każdą zatrudnioną osobę, która min. 48h przed ustaloną zmianą nie przewidzi i nie poinformuje koordynatora/ki, że dwa dni później zachoruje i nie będzie w stanie podjąć obowiązków zawodowych.
Asystentka, pracownik biura, hostessa. Obowiązki zostaną przedstawione w momencie dokonania i uzasadnienia wyboru stanowiska pracy.
Uniwersytet Warszawski szuka pracownika. 1000 zł wynagrodzenia za znajomość 6 języków obcych.
Takich ofert na fanpejdżu są setki. Czy na pewno są autentyczne? W dużej mierze tak – przekonują nas twórcy fanpejdża. A nawet jeśli zdarzają się fejki, to nie ma to znaczenia, gdyż pokazują ogólną tendencję na rynku pracy w satyryczny sposób, a to pozytywne zjawisko.
Zdaniem twórczyni portalu, kobiety, która skończyła kulturoznawstwo, przyjechała do Warszawy z Poznania, ale chce pozostać anonimowa, są pisane po to, żeby nikt się nie zgłosił, bo firmy już mają upatrzonego „jakiegoś leszcza, często emigranta”. Mówi nam, że to fanpejdź, który w zabawny sposób obnaża realia na rynku pracy, które uważa za groźne i złe.
logo
Jedna z ofert z fanpejdża Ch*** oferty pracy. Facebook
Oferty zdaniem twórczyni portalu podsyłają im fejsbukowicze, kiedy trafią na absurdy. Sama też przytacza historię początków strony, kiedy szukali ze znajomymi swojej pierwszej pracy w Warszawie, i co chwila trafiali na takie kwiatki, że chciało się wyć ze śmiechu i zażenowania. Podsyłali to sobie. Jak mówi, nie chodzi tylko o pracę za 5 zł za godzinę, ale o wszechobecny korpodialekt.
W pewnym momencie wpadli na pomysł założenia fanpejdża, z założeniem, że będzie liczyć co najwyżej ich 30 znajomych. Okazało się, że rozrósł się w sposób niekontrolowany. Zadziałał efekt śnieżnej kuli. Dziś „Ch*** oferty pracy” lubi na Facebooku ponad 26 tys. osób.
Jak mówi nam twórczyni fanpejdża, internauci, podsyłając śmieszno-straszne oferty, dają wyraz swojej frustracji, mając na myśli np. umowy o dzieło/zlecenie bez żadnych zabezpieczeń i przywilejów socjalnych i, jak mówi, żenujące wynagrodzenie za naprawdę ciężką pracę.
logo
Ciekawe, czy znaleźli się jacyś kandydaci do pracy? Facebook
Według twórczyni, siłą fanpejdża jest to, że lubi go bardzo wielu ludzi o skrajnych statusach ekonomicznych czy poglądach politycznych. A „rynek pracy wk*** i lewaków i prawaków”, prawilniaków, magazynierów, inżynierów, a nawet świetnie opłacanych programistów. I dlatego warto pokazać go w krzywym zwierciadle, gdyż satyra od wieków jest jedną z najgroźniejszych broni.

Napisz do autora: rafal.badowski@innpoland.pl