Pokemony są passe. Na topie jest No Man's Sky. Zainteresowanie jest tak duże, że firmie padły serwery

No Man's Sky zachwyca rozmachem i dopracowaniem.
No Man's Sky zachwyca rozmachem i dopracowaniem. Fot. mat. graficzne/http://www.idigitaltimes.com/no-mans-sky-pc-system-requirements-everything-you-need-explore-universe-549814
18 446 744 073 709 551 616 – ponad 18 trylionów. Tyle planet czeka na graczy w No Man's Sky. Gra wydana przez Hello Games była jedną z najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Informacje o niej pojawiły się już dwa lata temu i wielu widziało w tym kolejną wydmuszkę, która ma tylko zainteresować media i fanów elektronicznej rozgrywki.


Okazało się, że niezależny deweloper słowa dotrzymał i, po fali popularności Pokemon GO w lipcu, drugi miesiąc wakacji będzie zdominowany przez produkcję, przeznaczoną na komputery osobiste i Play Station 4.

W jaki sposób udało się stworzyć całą galaktykę, która mieście się na jednej płycie? To dzięki zaimplementowanym algorytmom. Większość gry, od układów słonecznych, gwiazd, po planety, ich ekosystemy, faunę i florę jest generowana losowo. Specjalne zapisy w kodzie ustawiają dane parametry każdego miejsca, które odwiedzą grający – w ten sposób każda planeta ma własną, unikalną strukturę.


Tylko po co to wszystko? Jak większość gier z otwartym światem – nie o cel tu chodzi, tylko o przygodę. Jak podkreślają recenzenci, studio nie zdecydowało się prowadzić graczy za rączkę. Oddają im przepastny świat, a oni mogą w nim robić, co chcą. Podróżować między planetami, dokładnie eksplorować jedną czy walczyć z kosmitami i potworami.

Postawiono jednak główne zadanie – dotarcie do centrum galaktyki – zważywszy jednak na rozmach produkcji, nieprędko ktokolwiek go osiągnie. Rafał, redakcyjny kolega, który już ogrywa tytuł, stwierdził, że mógłby spokojnie obejść się bez tego wątku, bo chodzi o to, by zatracić się w tym świecie.

Liczby, jakie stoją za No Man's Sky, nie sprowadzają się tylko do potencjalnych miejsc, które można zwiedzić. Gracze mogą również pobawić się w botaników i rozpocząć katalogowanie napotkanych stworzeń, co zresztą już zaczęli. Dzień po premierze odkryli aż 10 milionów gatunków (6 i pół raza więcej, niż sklasyfikowanych na Ziemi). Tempo tych poszukiwań zaskoczyło twórców.


Tak samo jak zainteresowanie produkcją. Dzień po premierze Hello Games już miało problem ze swoimi serwerami z powodu zbyt dużej liczby przebywających w grze użytkowników. Bo w grę można grać również w sieci, razem z innymi eksplorując galaktykę.

Po czym poznać, że deweloper intensywnie pracuje nad grą

Tu pojawiło się kolejne zaskoczenie. Sean Murray, współtwórca, zapowiedział, że przy takiej wielkości gry, szanse na trafienie na innego gracza oscylują w granicach zera. Jak na przekór, dwóch już się ze sobą spotkało. Na oficjalnym profilu na Twitter Murray jasno wyraził swoje zdumienie.
Pozostaje zadać pytanie: ile czasu potrzeba, by odwiedzić wszystkie planety w No Man's Sky? Około 584 miliardów lat – to trzy miliony razy dłużej, niż datuje się obecność człowieka na Ziemi.

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Od spalonej wątróbki do wynalezienia internetu. Fascynujący życiorys Paula Barana
0 0O pracy w tym miejscu marzą tysiące. Właśnie ruszyła rekrutacja dla Polaków
0 0Czy można przeklinać w pracy? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje
0 0Syn twórcy plastikowych toreb o intencji ojca. „Zostały wynalezione, by chronić planetę”
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0VAT na e-booki spadł, ceny ani drgną. Czytelnicy są wściekli, ale nie znają całej prawdy

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili