Statystyki dotyczące odsetka pracujących więźniów sytuują nas w ogonie Europy
Statystyki dotyczące odsetka pracujących więźniów sytuują nas w ogonie Europy Agnieszka Sadowska/Agencja Gazeta

W ubiegłym roku pracowało zaledwie 30 proc. polskich więźniów, co jest jest jednym z najniższych wskaźników w Europie. Lenistwo? Bynajmniej, w myśl obowiązujących obecnie przepisów, duża część więźniów pracować... nie może.

REKLAMA
W ubiegłym roku na 75 tys. osadzonych do pracy poszło niespełna 25 tys. To nieco ponad 1/3, co stanowi jeden z niższych wskaźników w całej Unii Europejskiej. I to mimo tego, że do pracy sami osadzeni się garną, choć przepisy ich do tego nie zmuszają. Świadczą o tym chociażby statystyki.
W ramach rządowego programu „Praca więźniów” dyrektorzy zakładów karnych otrzymali obowiązek kontaktów z przedsiębiorcami i władzami lokalnymi, które mogły by być zainteresowane zatrudnieniem skazanych. Efekt? Liczba zatrudnionych od końca 2015 skoczyła o 7 pkt. procentowych do góry.
– Ogólnie popyt na pracę osadzonych przerasta podaż pracodawców – opowiada ppor. Robert Stępniewski, rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Łowiczu.
Więzienie w Łowiczu jest zresztą pozytywnym przykładem promocji zatrudnienia skazanych. Z jego korzysta m.in. Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Łowiczu i Spółdzielnia Spółdzielnia Inwestycji i Budownictwa w Łowiczu. Teraz do skorzystania z hali przemysłowej, która ma zostać zbudowana na terenie zakładu, przymierza się Maspex Wadowice. – To tylko wstępne analizy – ucina w odpowiedzi na nasze zapytanie temat rzeczniczka firmy, Dorota Liszka.
logo
Przeciętne wiezienie nie oferuje skazanym zbyt wielu rozrywek. Praca to sposób na zabicie czasu Arkadiusz Wojtasiewicz/Agencja Gazeta
Nie tylko Łowicz ma jednak w zamiarach budowę obiektu na potrzeby pracy osadzonych. Przyzakładowe hale produkcyjne mają w ciągu najbliższych lat wyrosnąć w całej Polsce. Rozwiąże to problem skazanych, którzy ze względu na rodzaj popełnionego przestępstwa, nie mogą przekroczyć granic więzienia. To przeszkoda nie tylko dla samych więźniów, ale również firm, które rzeczywiście chciałyby z ich pracy korzystać.
Z takiego właśnie rodzaju problemem braku rąk do pracy zmaga się np. Centrum Magazynowe Tesco w Teresinie, koło Sochaczewa, w którym zatrudnionych jest 20 osadzonych z ZK w Łowiczu. Zdaniem ppor. Stępniewskiego, centrum zainteresowane jest zwiększeniem zatrudnienia, na przeszkodzie stoi jednak fakt, że tych, "którzy spełniają kryteria, które umożliwiałyby im tam pracę jest stosunkowo niewielu".
Póki co, ze względu na niedopasowanie popytu i podaży po obu stronach, firmy tracą miliony złotych, bo mogłyby zatrudniać więźniów, płacąc im minimalną pensję, czyli 1850 zł brutto. A niezatrudnionych więźniów, którzy nudzą się w swoich celach, jest 50 tysięcy.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl