
REKLAMA
„Skąd mam Wranglery? Pyta się ona. Ja się uśmiecham i mówię – Baltona” – śpiewano w hicie dyskotek z 2008 roku, który był jednocześnie hołdem dla późnych lat 80. W Polsce. To wtedy właśnie sieć sklepów Baltona święciła w Polsce największe triumfy.
Po transformacji mocno podupadła, otarła się nawet o bankructwo, by odrodzić się w strefach wolnocłowych na lotniskach. Tylko na jednym pojawił się problem. Zarządcy Okęcia weszli w spór z Flemingo Dutyfree, właścicielem Baltony.
Chodziło o prowadzenie sieci sklepów na dawnym Terminalu 1 na Lotnisku Chopina. Polskie Porty Lotnicze planowało zamknąć Terminal w III kwartale 2012 roku i zmodernizować, wykorzystując unijne dotacje. Flemingo Dutyfree posiadało jednak wieloletnią koncesję, w której nie przewidziano takiej możliwości.
Co zrobiło PPL, nadzorowane przez Ministra Transportu? Wypowiedziało umowę najmu ze skutkiem natychmiastowym. Powodem miało być techniczne naruszenie umów przez wynajmującego.
Flemingo Dutyfree nie przyjęło potulnie wyroku. Przeciwnie, odwołała się do Trybunału Arbitrażowego w Hadze. Ten potwierdził, że faktycznie, Rzeczpospolita Polska naruszyła zasadę uczciwego traktowania inwestycji. Jako karę zasądził odszkodowanie na rzecz Flemingo Dutyfree w wysokości 20 milionów euro – prawie 87 milionów złotych. Do tego dochodzą odsetki oraz koszty postępowania.
Flemingo Dutyfree nie przyjęło potulnie wyroku. Przeciwnie, odwołała się do Trybunału Arbitrażowego w Hadze. Ten potwierdził, że faktycznie, Rzeczpospolita Polska naruszyła zasadę uczciwego traktowania inwestycji. Jako karę zasądził odszkodowanie na rzecz Flemingo Dutyfree w wysokości 20 milionów euro – prawie 87 milionów złotych. Do tego dochodzą odsetki oraz koszty postępowania.
Źródło: Bankier
Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl
