Ta Polka bada psychopatów i narcyzów. Co odkryła? Wysoka samoocena nie sprzyja sukcesom biznesowym

Narcyzom nie najlepiej układa się w biznesie.
Narcyzom nie najlepiej układa się w biznesie. FOT. SLAWOMIR KAMINSKI / AG
To, że ktoś często mówi „ja” albo „mnie” nie oznacza jeszcze narcyzmu, a sadystę można poznać po tym, jak długo kręci korbką. O tajnikach naszej psychiki, a w szczególności Ciemnej Triadzie cech – narcyzmie, makiawelizmie, psychopatii – opowiada nam doktor Anna Czarna z Instytutu Psychologii Stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Zawsze wiemy, kiedy spotkamy narcyza, nigdy nie potrafimy go za to opisać – tak można by podsumować nasze wrażenia. A jednak. Doktor Czarna bada nie tylko narcyzm, ale też inne – abstrakcyjne z pozoru – zjawiska, jak makiawelizm czy psychopatia. Nam opowiada, co cechuje prawdziwych narcyzów i psychopatów.


Dlaczego Triada? Nie mamy przypadkiem więcej mrocznych cech osobowości?

O kurczę, trudne pytanie. Nie wiem, dlaczego. Niektórzy miewają inne pomysły: dosyć popularna jest też teoria, mówiąca o Ciemnej Tetradzie. Oprócz trzech cech Triady – narcyzmu, makiawelizmu oraz psychopatii – dodawany jest tu sadyzm.

Dlaczego właśnie sadyzm? Może upraszczam, ale wydawało mi się, że sadyzm można by z powodzeniem uznać za cechę psychopatyczną. Jak się to bada?

W bardzo ciekawy sposób. Kanadyjski profesor, który opracował teorię Ciemnej Triady, a następnie Tetrady – Delroy L. Paulhus, bardzo uroczy człowiek, skądinąd – opracował taką maszynę, która wydaje takie dziwne, jakby chrupiące dźwięki. Bada ludzi w ten sposób: zaprasza ich do laboratorium, daje im pojemniki z robalami i pozwala je mielić. Osoby badane nabierają do pojemników te robale i wrzucają do maszyny, a ona rzekomo je miele...


Naprawdę mielą te robale? Co na to ekolodzy?

Skądże, ta maszyna miele jakieś fasolki, dzięki czemu wydaje takie chrupiące dźwięki. Inaczej to by nie przeszło przez komisje etyczne.
No i co, kto kręci korbką szybciej, ten większy sadysta?

Coś w tym stylu. Ile, kto i jak długo mieli robale, jest miarą czystego sadyzmu.

Kiedyś był taki eksperyment, gdzie „nauczyciel” trzepał prądem „ucznia”, który się pomylił w odpowiedzi. Wraz z upływem czasu „nauczyciele” z coraz większą lubością aplikowali „uczniom” coraz większe dawki prądu, zdając sobie doskonale sprawę z bolesności tej kary...


Tak, chodzi panu o eksperyment Stanley'a Milgrama: jego intencją było sprawdzenie, czy naziści byli normalnymi ludźmi, czy psychopatami. Czy była to wyselekcjonowana grupa ludzi, zdolnych do masowego mordowania innych, czy też każdy człowiek – pod wpływem autorytetu czy władzy – jest do tego zdolny. I okazało się, że tak. Każdy człowiek, odpowiednio dociśnięty, jest do tego zdolny.

Nie jest to pocieszający wniosek, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Tak przy okazji, podobno żyjemy w epoce narcyzmu. Jak się to bada? Na bazie liczby zdjęć na Instagramie?

Och, mogłabym wygłosić na ten temat cały wykład. Samo pojęcie ma może kliniczne pochodzenie, ale na dzień dzisiejszy – tak, jak je rozumiemy – jest to cecha osobowości, która występuje u wszystkich ludzi. Jak ekstrawersja i neurotyczność. Tyle, że w różnym natężeniu: niektórzy mają tego mniej, inni – więcej. Ale nie ma tak, że ten jest narcyzem, a tamten nie.

I jeszcze kluczowa cecha charakterystyczna: typowa dla narcyzów jest wysoka samoocena, nieuzasadniona wysoka samoocena. To również cecha kontrowersyjna, bo któż miałby decydować, czy czyjaś samoocena jest uzasadniona czy nie?

Takie opinie otoczenie wystawia nam niemal co chwila. No to jak się to bada?

Najczęściej kwestionariuszem – jest taki, który nazywa się NPI (narcissistic personality inventory). Zawiera około czterdziestu pytań, czy stwierdzeń typu „gdybym rządził światem, byłby lepszy”; „lubię być w centrum uwagi”; „chcę, żeby ludzie zwracali uwagę na mój wygląd”.
Ciekawe, że ludzie przyznają się do tego w ankietach.

Cóż, te cechy rozkładają się zgodnie z krzywą Gaussa, jak każda cecha w populacji: jedni mają danej cechy bardzo mało, inni bardzo dużo. Niewiele pośrodku.

Narcyzi podobno gorzej sobie radzą w biznesie niż introwertycy. Czytałem podsumowanie badań przeprowadzonych w Azji – w Malezji i Singapurze – z którego wynikało, że firmy, którymi zarządzali menedżerowie chętnie powtarzający „ja”, „mnie”, „moje” mają gorsze wyniki niż ci bardziej powściągliwi.

Faktycznie, są takie badania – nawet sporo – według których menedżerowie narcystyczni z czasem radzą sobie gorzej. Trudno im zarządzać pracą, jeżeli trwa ona dłużej. Świetnie sobie radzą na pierwszym etapie – wprowadzają jakieś innowacje, lepszej czy gorszej jakości – ale kiedy dochodzi do ewaluacji to ich już nie ma. Albo poszli na inne stanowisko, albo awansowali, albo poszli do innej firmy.

Jedną rzecz jednak musimy sprostować, zaimki „ja”, „mnie”, „mój” nie wiążą się z narcyzmem...

Nie może być!

Przez kilkadziesiąt lat to była w psychologii sprawa kontrowersyjna. W 2015 roku ten wynik podważono. Grupa amerykańskich psycholingwistów pod kierownictwem byłego szefa Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego sprawdzała jakich słów i fraz używają ludzie o określonych cechach i jak to świadczy o ich emocjach. Zawsze wychodziło, że ludzie, którzy używają zaimków w osobie pierwszej, to ludzie neurotyczni – mający albo jakieś negatywne emocje, albo niskie poczucie własnej wartości, jakieś wątpliwości.

Dodatkowo analizowano też różne wypowiedzi publiczne rozmaitych postaci publicznych – od kryminalistów po polityków. W rozmaitych sytuacjach: wywiadach prasowych, sytuacjach kryzysowych, kiedy np. ujawniano malwersacje. Zawsze okazywało się, że zaimki pierwszoosobowe pojawiają się w ich mowie częściej, kiedy im „psycha siada”, że tak powiem. Kiedy przeżywają jakiś dołek, kryzys.

To narcyzm. A jak się bada makiawelizm? Zawiązuje się jakiś spisek?

Rozczaruję pana: wszystkie trzy cechy Ciemnej Triady bada się kwestionariuszami. Oczywiście, na makiawelizm czy psychopatię pewnie znalazłyby się jeszcze jakieś inne metody, ale naszą są testy.

I jak wygląda taki dotyczący makiawelizmu?

Dosyć ciekawie. Jest tam szereg, powiedzielibyśmy, cynicznych stwierdzeń. Od tych nawiązujących do „Księcia” Machiavellego po stwierdzenia typu „co minutę rodzi się frajer”, „większość ludzi bardziej płakałby po stracie majątku niż rodziców”. To cyniczne sformułowania, ale zdarza się, że możemy usłyszeć w naszym otoczeniu taką frazę.
Tak, zapanowała w ostatnich latach taka kultura cynizmu.

No i, im bardziej ktoś się zgadza z tymi stwierdzeniami, tym większy można mu przypisać stopień makiawelizmu.

A ta trzecia strona Ciemnej Triady? Jak pani bada psychopatię?

Ta jest najtrudniejsza do zbadania, bo nie ma powszechnie uznanego narzędzia do badania psychopatii. Istnieją testy ustrukturyzowane, opracowywane przede wszystkim przez kanadyjskiego badacza Roberta Hare'a. Zwraca się tu uwagę m.in. na cechy takie, jak brak lęku czy empatii w stosunkach z ludźmi...

W co drugiej firmie zatem mamy psychopatów.

Rzeczywiście, jest wiele badań na temat tego, jak psychopatia wygląda u menedżerów. Jest np. taka książka zatytułowana „Węże w garniturach”, która dotyczy tego, w jaki sposób cechy psychopatyczne przydają się w świecie biznesu.

Podobnie pewnie, jak cechy narcystyczne i makiaweliczne? Człowiek prze ku wyzwaniom, jak czołg: bez względu na metody, straty uboczne i z pełnym przekonaniem o własnej nieomylności.

Nie do końca. Badania wskazują, że najczęściej na początku poprawia się dynamika działania firmy lub zespołu. Ludzie narcystyczni potrafią też zrobić bardzo dobre pierwsze wrażenie i przekonać otoczenie, że mają charyzmę. Niewątpliwie, osoby o skłonnościach psychopatycznych mają też łatwiej w przypadku takich firm, gdzie można bez skrupułów realizować swoje pomysły, restrukturyzować firmę, pozbywać się pracowników.

Z czasem jednak okazuje się, że to przestaje działać. Raz, że ludzie nie lubią i nie doceniają narcystycznych liderów z cechami Ciemnej Triady. Dwa, że jeżeli chodzi o samą jakość pomysłów, też nie okazują się one być wyjątkowo dobre.

A istnieją jakieś różnice między narodami? Czy wśród Polaków jest więcej czy mniej narcyzów niż w innych krajach?

Powszechnie panuje przeświadczenie, że Amerykanie są bardziej narcystyczni od innych. Ja znam tylko jedno badania – analizę porównawczą Amerykanów, Polaków i Singapurczyków. To może nie były wielce reprezentatywne badania: zaledwie po kilkaset osób z każdego z wymienionych krajów, ale jasno z nich wynikało, że nie ma różnic. Nie można mówić, że Polacy są mniej narcystyczni niż Amerykanie.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Wciąż dość powszechnym jest przeświadczenie o tym, że multitasking przynosi korzyści, szczególnie w zakresie naszej produktywności. Jak natomiast wskazują autorzy książki "Umysł Lidera" jest to przeświadczenie błędne.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Za oknem męczą nas mordercze upały, a w Vertigo Green Energy próbujemy po raz kolejny dopasować naszą strategię do zastanych warunków prawnych, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Marta KarpińskaMarta Karpińska

Spółka Good Safe otrzymała milion złotych od Funduszu SPINAKER alfa finansującego projekt, którego istotą jest możliwość cyfrowego zapisu postanowień różnego rodzaju dokumentów.