
Polska branża gastronomiczna od kilku miesięcy nie ma najlepszej prasy. Co chwila pojawiają się informacje dotyczące konfliktu na linii pracownik-pracodawca. Tym razem padło na warszawską Miau Cafe.
REKLAMA
Opisywaliśmy sytuację w Krowarzywach i kontrowersje wokół pubu Level Up. Teraz pod lupą organizacji pracowniczych znalazła się Miau Cafe, która działa w stolicy. Kawiarnia jest o tyle nietypowa, że stałym elementem inwentarza są przygarnięte przez właścicielkę koty. A jej powstanie było możliwe dzięki wsparciu społeczności, skupionej wokół portalu crowdfundingowego Wspieram.to. Zebrano tam niemal 70 tysięcy złotych na rozpoczęcie działalności.
Tymczasem portal Warszawa w Pigułce donosi, że otrzymał wiadomość od byłych pracownic lokalu. Oprócz tego, opisały one, że pracowały w tym miejsc bez umowy, do tego były poddane mobbingowi ze strony przełożonej. Nagminne było oczernianie, strofowanie i szykanowanie. Takie zarzuty padają w oświadczeniu opublikowanym przez Międzyzakładową Komisję Pracujących w Gastronomii OZZ IP na jej Facebookowym profilu. Padają również inne, ciężkie oskarżenia wobec właścicielki.
Lista zarzutów jest długa i poważna. Skontaktowaliśmy się z administratorami strony z prośbą o kontakt z osobami, które wydały oświadczenie – nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi. Prawdopodobnie byłe pracownice pragną zachować anonimowość.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy również Miau Cafe. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że w poniedziałek zostanie wydane oświadczenie, dotyczące całej sytuacji. Sprawa pozostaje zatem w toku. O jej dalszym rozwoju będziemy informować na bieżąco.
Aktualizacja Miau Cafe wydało oświadczenie, w którym odnosi się do zarzutów. Poniżej publikujemy jego treść:
