Opatrunki z Ujazdu są na stałym wyposażeniu amerykańskich marines
Opatrunki z Ujazdu są na stałym wyposażeniu amerykańskich marines Zrzut ekranu/Kikgel/

W województwie łódzkim znajduje się gmina o nazwie Ujazd. Od przeszło 25 lat jest siedzibą firmy, która wśród swoich klientów posiada między innymi amerykańskich marines. Nie produkuje jednak broni czy amunicji tylko żelowe opatrunki medyczne. Jak podkreśla Mirosław Kik, prezes firmy Kikgel, jest to jedyna polska firma, która dostarcza wyroby medyczne dla wojsk z USA.

REKLAMA
Historia przedsiębiorstwa sięga jeszcze 1991 roku. Wtedy właśnie Mirosław Kik dostał pozwolenie od Ministra Zdrowia na wytwarzanie innowacyjnych opatrunków hydrożelowych. Co ciekawe nie jest to rozwiązanie z zagranicy – opatentowano je 30 lat temu na Politechnice Łódzkiej.
W przeciwieństwie do tradycyjnych opatrunków, hydrożel przypomina w swojej konsystencji galaretkę. Służy przede wszystkim do leczenia oparzeń i podobnych urazów skóry, jak owrzodzenia czy odleżyny. Ma właściwości gojące i chłodzące. Nie przywiera do skóry i przepuszcza tlen, co również jest istotne w procesie leczenia ran.
Produkty firmy Kikgel znajdują się nie tylko w aptekach. Wdrożono również oddzielną linię opatrunków dla służb ratunkowych, jak pogotowie, straż pożarna, a nawet wojska. Klientami Kikgel są między innymi amerykańscy marines. Opatrunek Burntec, produkowany w Ujeździe, wchodzi w skład indywidualnych apteczek pierwszej pomocy żołnierzy tej jednostki. Są także na wyposażeniu polskiej armii.
Co ciekawe Kikgel na zagranicznych rynkach działa od lat 90. Prezes wspomina, że doszło do tego w wyniku przypadku. Przedstawicielka handlowa przyjechała do sąsiedniego zakładu z poparzoną ręką. Kiedy opatrzono jej ranę żelowym „plastrem”, postanowiła importować je do Czech. Później doszły kolejne kraje, także poza Europą, jak Japonia, Australia czy wspomniane USA.
Początkowo Kikgel tworzyło tylko pięciu ludzi. Teraz w firmie pracuje zespół 25 osób. Prezes wspomina, że po drodze zdarzały się trudne chwile, np. kiedy wycofano ich opatrunki z listy leków refundowanych. Powróciły potem, po wielu miesiącach walki z urzędnikami. Takie trudności nie zniechęcają prezesa. Zamierza dalej rozwijać przedsiębiorstwo. Obecnie, razem z włoską firmą Damor, finalizuje wspólny projekt. Dzięki niemu opatrunki hydrożelowe z Ujazdu trafią na Półwysep Apeniński.

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl