
Rząd z jednej strony obiecuje nauczycielom podwyżki, sięgające kilkuset złotych miesięcznie, z drugiej chce ich pozbawić większości dotychczasowych przywilejów. Zniknąć ma m.in. słynna "czternastka" – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.
REKLAMA
Harmonogram wprowadzania podwyżek ma być znany w kwietniu. Na razie Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi rozmowy z przedstawicielami samorządów i związków zawodowych.
Obecnie na stole leży propozycja, w myśl której zarobki nauczycieli miałyby zostać powiązane ze średnią krajową (ok 4,6 tys. złotych brutto). Wynagrodzenie belfrów wahałoby się, w zależności od stażu i pozycji zawodowej, między 70 a 120 proc. tej kwoty. Jak pisze DGP, oznaczałoby to podwyżki od 300 do 600 złotych miesięcznie.
Proponowane rozwiązanie nie jest jednak dla belfrów jednoznacznie korzystne. W zamian za podwyżkę wynagrodzenia będą musieli zrzec się części przywilejów. Najboleśniej mogą to odczuć w przypadku tzw. „czternastek”. Poza nimi likwidacji ulegną np. dodatki mieszkaniowe. Pensja nauczyciela ma zostać uproszczona, będzie się składać z pensji zasadniczej, dodatku stażowego i motywacyjnego.
Pedagodzy muszą zgodzić się również na wprowadzenie obowiązkowych ocen okresowych. Ich praca miałaby podlegać weryfikacji co 5 lub 7 lat. Obecnie dzieje się tak tylko na wniosek samego zainteresowanego.
Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl
