
Mało techniczna jestem - ta wymówka załatwia praktycznie każdy problem z komputerem. Wystarczy z odrazą odsunąć się od podpsutej maszyny popatrzeć błagalnie w stronę kogoś, kto wykazuje się większą świadomością informatyczną i poczekać na litościwe: “No dooobra, co tam znowu... “. Wygodne - jak najbardziej. Opłacalne - w żadnym razie, bo humanistyczne uniki od zaawansowanej technologii już dawno przestały być bez wpływu na wysokość wynagrodzenia i komfort pracy. Specjaliści od IT zarabiają więcej, a do tego pławią się w luksusie pracy zdalnej. Humaniści zazdroszczą i masowo zapisują się na kursy programowania. Ale czy rzeczywiście kodować każdy może?
- Może - każdy. Nie każdy jednak da radę, bo to naprawdę ciężka praca - przekonuje Elżbieta Neska, która właśnie kończy kurs na platformie Coders Trust. Stypendium, dzięki któremu miała zdobyć kompetencje Front-End Developera wygrała w konkursie organizowanym przez CT i firmę Provident. - Programowanie podobało mi się od zawsze, ale nie przypuszczałam, że będę w stanie nauczyć się go samodzielnie - twierdzi Ela, która wraz z 40 innymi zupełnie zielonymi informatycznie finalistami rozpoczęła czteromiesięczny zdalny kurs.
Szansę na zdobycie stypendium miały osoby, które oprócz marzeń o biegłości w komputerowych językach, mają zamiar swoje kompetencje wykorzystać w pracy zdalnej, unikając tym samym konieczności wyprowadzki do większego ośrodka. - Żeby wygrać, trzeba było wykonać dwa testy - językowy i logiczny, oraz przygotować krótki filmik, w którym tłumaczymy, w jaki sposób wykorzystamy nowe umiejętności, aby nie musieć wyjeżdżać za pracą - tłumaczy Klaudia Kalinowska, kolejna stypendystka CT.
Małgorzata Domaszewicz, kierownik ds. społecznej odpowiedzialności biznesu w Provident Polska wyjaśnia, że powodem zaangażowania się firmy w projekt była chęć inwestowania w harmonijny rozwój regionów i stworzenia osobom z mniejszych miejscowości nowych możliwości rozwoju. - Jesteśmy firmą działającą na terenie całej Polski. Wielu z naszych klientów pochodzi z mniejszych miejscowości i widzimy, że ich szanse na budowanie lepszej przyszłość są bardziej ograniczone niż mieszkańców dużych miast, gdzie rynek pracy stwarza nieporównywalnie większe szanse rozwoju. Dlatego też w ramach naszych działań społecznych chcemy zaoferować im to, co najcenniejsze – możliwość uzyskania kompetencji pożądanych na rynku pracy – wyjaśnia Domaszewicz.

Żyj lokalnie, działaj globalnie - Pochodzę z Charzykowych - małej miejscowości na Pomorzu i chociaż studiowałam marketing w Trójmieście, zawsze wiedziałam, że w chcę wrócić do siebie - dodaje Klaudia, która o kodowaniu zaczęła myśleć stosunkowo niedawno, bo zaledwie rok temu. - Wyjechałam wtedy na praktyki do Indonezji i zaczęłam prowadzić bloga. Oprócz samego pisania tekstów, wciągnęłam się też w dopracowywanie jego wyglądu. Poza tym, na stażu w Jakarcie do moich obowiązków należało również stworzenie strony internetowej dla firmy, w której pracowałam. Dwa miesiące później zgłosiłam się do konkursu. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko, nawet specjalnie nie zdążyłam przywyknąć do myśli, że właśnie zmieniam całkowicie swój profil zawodowy - opowiada Klaudia.
W przeciwieństwie do niej, Renata Pyttel z decyzją o nauce programowania nosiła się dość długo. Nie do końca była jednak przekonana, czy rzeczywiście ma do programowania smykałkę. - Koło tematu chodziłam bardzo ostrożnie, ale bardzo chciałam się dowiedzieć, czy osoba, która nie ma umiejętności ścisłych, da radę programować. Marzyła mi się praca w branży, która jest mniej humanistyczna - tłumaczy studentka wrocławskiej psychologii biznesu, która obecnie mieszka w Gąsiorowicach koło Opola. - Zawsze byłam z tym miejscem związana. Moi rodzice prowadzą tu agroturystykę, więc chciałam im pomagać - dodaje.
W przypadku Eli, impulsem do zmiany ścieżki zawodowe był brak perspektyw rozwoju. - Pracowałam dwa lata w logistyce i właściwie osiągnęłam sufit - stanowisko specjalisty. Pomału zaczęłam dochodzić do wniosku, że to nie jest do końca to, co chciałabym w życiu robić. Szukałam możliwości rozwoju - tłumaczy.
Potrzeba zmian to jedno, rzeczywiste wprowadzenie ich w życie - zupełnie co innego, zwłaszcza, jeśli pole, na które wkraczamy leży całkowicie poza strefą naszego komfortu. Zdaniem dziewczyn, klucz do tego, aby poradzić sobie z nowym wyzwaniem leży w znalezieniu właściwego kursu - wymagającego.
Jest wsparcie, jest motywacja - Zanim trafiłam na Coders Trust, brałam udział w dosyć przypadkowych darmowych kursach online - wspomina Klaudia dodając, że nie były one specjalnie efektywne. Mało brakowało też, aby konkurs CT zignorowała. - Nazwa nic mi nie mówiła. Po przeczytaniu kilku wpisów na forach i zapoznaniu się z opiniami zdecydowałam się spróbować - dodaje.
Decyzja, jak przyznają również pozostałe dziewczyny, okazała się trafna. Okazało się, że kurs Coders Trust z większoszością podobnych kursów kodowania ma tę cechę wspólną, że odbywa się w całości online. W przeciwieństwie do ogółu, nie pozostawia jednak uczestników samych sobie. - W trakcie kursu możemy kontaktować się ze swoim mentorem. Kiedy jesteśmy pod ścianą, możemy poprosić go o pomoc. Oczywiście, osoba ta nie jest od dawania gotowych rozwiązań, raczej od naprowadzania na właściwą drogę - tłumaczy Ela Neska.
- Największą zaletą tego kursu, w porównaniu z tymi, w których uczestniczyłam wcześniej, jest właśnie obecność mentora - stwierdza Klaudia. Mentorzy kursów CT nie tylko doradzają - oceniają i komentują wykonywane przez uczestników zadania.
Klaudia Kalinowska
Zanim jednak prześlemy komuś prace do sprawdzenia, trzeba ją wykonać, a jeszcze wcześniej - opanować podstawy. A do tego, w przypadku kursów online, niezbędna jest systematyczność. - Do kursu trzeba usiąść każdego dnia. Ja potrzebowałam około trzech godzin dziennie, ale organizatorzy zapewniali, że można ukończyć wszystkie moduły w terminie pracując około dwóch godzin dziennie - tłumaczy Renata.
Czy po czterech miesiącach czują się na siłach, aby rzeczywiście rozpocząć karierę w IT? Dziewczyny są przekonane, że niewiele im brakuje. -Trzeba się odważyć. Pewnie, na początku jest stres. Ale to właśnie takie kursy pomagają w tym, aby go zmniejszyć - twierdzi Renata, podkreślając, że Coders Trust, oprócz podstaw programowania, wyposażyło ją w jeszcze jedną, niezbędną w tej pracy umiejętność - ciągłego rozwijania swoich umiejętności. - Żeby zacząć pracę na tym najniższym poziomie juniora wystarczy mieć bazową wiedzę. Resztę umiejętności można nabyć w trakcie. Właśnie na to liczą pracodawcy - że będziemy umieli się uczyć. Programowanie to proces, nawet osoby na bardzo wysokim poziomie ciągle się rozwijają, doskonalą - tłumaczy.
Klaudia zachowawczo stwierdza, że po zakończeniu kursu skupi się nad dopracowanie swojego portfolio. Za to Ela postanowiła skoczyć na głęboką wodę: - Przyszłość jak najbardziej wiążę z kodowaniem. Zwolniłam się z dawnej pracy - nie mam teraz wyjścia, postawiłam w całości na IT. Udział w programie pomógł mi podjąć tę decyzję, na własną rękę raczej bym się na coś takiego nie porwała. Przyznaję, to odważna decyzja - śmieje się Ela i dodaje. - Umiejętności, które zdobyłam w trakcie kursu są wystarczające, żeby działać dalej samemu. To, czego teraz potrzebuję, to staż zawodowy i zdobycie potrzebnego doświadczenia - podsumowuje odważnie Ela.
Jeśli wierzyć dziewczynom, kodować rzeczywiście może każdy. Co ciekawe, warunkiem nie jest nawet błyskawiczne opanowanie zasad rządzących cyber-logiką, ale raczej determinacja i upór w dążeniu do celu. Ela dodaje jeszcze, odrobinę odwagi: - Nie wolno się bać, trzeba próbować. Jeśli naprawdę chcesz się nauczyć kodować musisz uwierzyć w siebie i po prostu zacząć.
Artykuł powstał we współpracy z firmą Provident.