
Robert Janeczek sądzi się ze Skarbem Państwa o 42 mln złotych. Tyle zdaniem przedsiębiorcy, jego firma straciła przez niekompetencję urzędników. Co zaskakujące, Janeczka w tej batalii wsparła prokuratura.
REKLAMA
Sprawa Janeczka była rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Katowicach i została umorzona w 2016 roku. Sędziowie uznali bowiem, że doszło do przedawnienia.
Przedsiębiorca złożył jednak zażalenie i napisał skargę do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Dzięki temu do rozprawy włączyła się Prokuratura Regionalna w Katowicach, uznając, że sąd nie rozwiał wszystkich wątpliwości i przedwcześnie zamknął sprawę. Tę opinię potwierdził Są Apelacyjny – za niedługo sprawa znów trafi więc na wokandę.
Przedsiębiorca złożył jednak zażalenie i napisał skargę do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Dzięki temu do rozprawy włączyła się Prokuratura Regionalna w Katowicach, uznając, że sąd nie rozwiał wszystkich wątpliwości i przedwcześnie zamknął sprawę. Tę opinię potwierdził Są Apelacyjny – za niedługo sprawa znów trafi więc na wokandę.
Janeczek domaga się od Skarbu Państwa 42 mln złotych. Przedsiębiorca od 2002 roku prowadził firmę o nazwie Wiroma, która zajmowała się handlem rzepakiem i przetwarzaniem go na surowy olej. Dwa lata później mężczyźnie udało się podpisać umowę z Rafinerią Trzebinia, która dawała jego firmie 1,5 mln złotych przychodu miesięcznie.
Przedsiębiorca poległ jednak, starając się dociec, jaką wysokość stawki VAT powinien odprowadzać za handel olejem. Początkowo stosował 7 proc. stawkę. W 2004 roku Urząd Skarbowy w Częstochowie poinformował go jednak, że właściwa stawka to 22 proc. Rok później Izba Skarbowa stwierdziła, że ta interpretacja jest nieprawidłowa i zasugerowała...ponowne zgłoszenie się do częstochowskiego US. Janeczek wystosował więc kolejne zapytanie i wrócił do niższej stawki.
Skarbówka z wydaniem kolejnej opinii zwlekała 5 miesięcy, w międzyczasie wszczynając postępowanie egzekucyjne wobec Janeczka. Do problemów biznesmena doszły jeszcze nieuregulowane rachunki z dostawcami. Wirom poszedł na dno. Teraz przed jego właścicielem pojawia się jednak szansa na odzyskanie pieniędzy.
źródło: Gazeta Wyborcza
