Sprzedają koparki do kryptowaluty i mają pełne ręce roboty. „Zdarzało mi się nabić na kasę paragon na milion złotych”

Gorączka kryptowalutowa ogarnęła dziś nie tylko specjalistów z branży czy geeków, ale też przeciętnych Polaków.
Gorączka kryptowalutowa ogarnęła dziś nie tylko specjalistów z branży czy geeków, ale też przeciętnych Polaków. Fot. Sergiusz Pęczek / Agencja Gazeta
Na każdej gorączce złota najlepiej zarabia sprzedawca łopat. Nie inaczej jest w tej chwili: wygranymi gorączki „kopania” kryptowalut są dostawcy koparek – serwerów pozwalających wydobywać bitcoiny i rywalizujące z nimi jednostki. Firmy dostarczające polskim klientom stosowny sprzęt przeżywają oblężenie: nie da się go kupić od ręki, a zgłaszający się chętni – zarówno indywidualni, jak i firmowi – są gotowi zapłacić nawet milion złotych.

– Zainteresowanie jest duże, mamy mnóstwo zamówień. Sprzedajemy wszystko, co jest na stanie – mówi INN:Poland Piotr Chajkowski ze sklepu MINEflow.pl prowadzonego przez firmę BailarCasino.pl, wystawiającą „koparki kryptowalut” m.in. na Allegro.

Firma Chajkowskiego miała już kilkanaście lat doświadczeń w branży IT, m.in. w obszarze handlu sprzętem komputerowym i obsługi serwerów, systemów ERP. W koparki weszły na rynek pod koniec zeszłego roku. Firma robiła je najpierw na własne potrzeby, potem na potrzeby klientów. – Sprzedaż szybko się rozwinęła, tym bardziej, że zapewniliśmy odpowiedni poziom obsługi, supportu oraz własne oprogramowanie ułatwiające kopanie. W tej chwili działa to już siłą rozpędu, poprzez marketing szeptany i stałych klientów, którzy wracają do nas po kolejne urządzenia – opowiada Chajkowski.

Caterpilary XXI wieku
Zakup koparki to wyższa szkoła jazdy. Czasy, w których był to zwykły – choć rozbudowany – komputer PC dobiegły nieuchronnego końca. Dziś serwer do kopania kryptowalut musi się opłacać: ten o niskich parametrach będzie „kopać” dłużej, zużywać określoną ilość prądu. Plusem będzie cena: od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Urządzenie o wyższych osiągach wykopie bitcoina czy jakąkolwiek inną walutę sprawniej, przy niewiele wyższym zużyciu prądu. Za to cena sięgnie od kilkudziesięciu do niemal stu tysięcy złotych (najdroższa koparka w ofercie BailarCasino.pl kosztuje 93 tysiące złotych).
Wystarczy spojrzeć na wywiady z ekspertami sprzed kilku miesięcy, żeby zorientować się, jak szybko zachodzą zmiany w tej specyficznej branży. – Na start warto przeznaczyć kwotę 10-12 tysięcy złotych – radził w marcu Marcin Żywica z ŻET Technologies na stronach portalu BitHub.pl. – To ceny klasycznej koparki z 6 kartami graficznymi, które zapewnią sensowne zarobki. Taka koparka jest w stanie wypracować do 1000 złotych przychodu miesięcznie, zatem przewidywany zwrot to 12 miesięcy. Wspomnę, że najbardziej kompaktowe konstrukcje zaczynają się od 5 tysięcy, a te największe potrafią kosztować nawet 50 tysięcy złotych – wyjaśniał. Dziś ceny są, jak wspomnieliśmy, znacznie wyższe.

Trudno się dziwić. W tym samym czasie, kiedy Żywica dzielił się swoimi radami z czytelnikami BitHub.pl, zapanował największy szał na koparki. – Bywało i tak, że sprzedawaliśmy po kilkadziesiąt takich urządzeń dziennie. Dziś rynek się w sporej mierze nasycił, ale i tak sprzedajemy co najmniej kilkanaście koparek tygodniowo. To z powodzeniem wystarcza, i tak nie jesteśmy w stanie zapewnić tego sprzętu od ręki. Kupujący muszą czekać około 2-3 tygodni na dostawę – mówi Chajkowski. I czekają.


Biorę, co macie
Gorączka złota ogarnia wszystkich, w kolejce do MINEflow.pl ustawiają się zarówno osoby prywatne, jak i firmy. – Mamy takich klientów, którzy kupują jedną czy dwie koparki. Ale też i takich, którzy zamawiają po kilkadziesiąt sztuk. Zainteresowaniem nie rządzi żadna reguła: zdarza się, że klient indywidualny kupuje partię kilkudziesięciu urządzeń, a są i firmy, które nabędą jedną koparkę – mówi Chajkowski.
Oczywiście, lawinowo rosnące zainteresowanie sprzętem do kopania kryptowalut było wywołane gwałtownymi wzrostami jej notowań – zwłaszcza bitcoina, który wiosną br., wyskoczył jak z procy. Warto jednak dodać, że wirtualna waluta miała też swoje chwile słabości, gdy jej wartość mocno spadała. Teraz kurs najsłynniejszej z kryptowalut jest stabilniejszy, ale wciąż notowania powyżej 4000 dolarów za jednostkę BTC potrafią działać na wyobraźnię. Zwłaszcza, że bitcoin to zaledwie wierzchołek kryptowalutowej góry lodowej: pod koniec sierpnia alternatywny bitcoin cash był warty ponad 600 dol. za jednostkę, a ethereum – ponad 340 dol.

– Dziś to wygląda nieco normalniej, a sprzedaż jest nawet bardziej zadowalająca – podkreśla Chajkowski. – Nie musimy się spieszyć, a wciąż mamy pełne ręce roboty. Większość klientów i tak mówi „biorę w ciemno, co tam macie”. Nie musimy na gwałt uzupełniać stanów magazynowych, a wciąż mamy stabilne obroty. Co więcej, zainteresowanie klientów koncentruje się na urządzeniach o większych osiągach. Gros zamówień to zakupy na kilkaset tysięcy. A zdarzają się klienci, przy których na kasę musimy nabić nawet milion złotych – dodaje.

Zdaniem ekspertów rynek kryptowalut wkroczył dziś w dojrzałość: bez względu na dalsze losy i notowania bitcoina, pojawią się kolejne alternatywne jednostki. Z czasem „kopanie” bitcoinów będzie coraz trudniejsze, więc kopacze będą przerzucać się na nowe waluty. Trudno więc mówić o przejściowej modzie. – Nie zastanawiamy się, co będzie w przyszłości. Wiemy, że kryptowaluty to nie jest kwestia miesięcy, ale raczej lat – mówi nam Piotr Chajkowski. – W tej branży planowanie dalej niż na dwa lata, nie ma większego sensu. W takim tempie zmienia się sprzęt, oprogramowanie, trendy. Ale nam ten horyzont całkowicie wystarcza – kwituje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.